Wednesday, 21 March 2018

Księżyca Kieł - Księżycowy Terrorysta




Księżyca Kieł
(Ballada o pewnej miłości)

1
Wierze, że zbudujemy chatkę tam,
tam w Beskidach na tej działce, którą dziadek dał.
To jest działka budowlana, dojazd, prąd i 10 arów,
z ganku widać będzie purpurowy zachód.

A jeśli przyjdzie wojna, wykopiemy w lesie schron,
tam Ci będę grał i śpiewał, zdobędziemy jakąś broń.
Coś nam czasem upoluję, jakąś kurę, albo szczura,
no a w nocy Cię przytulę, zaśniesz, a ja będę czuwał.

A ona z kieszeni brzytwę wyciąga,
uśmiech jej ostry jak księżyca kieł,
nachyla się blisko i  oddechem pieści,
anieli niebiescy, w opiece miejcie mnie.

ref

Mówią, ze wybrać można sobie dom,
ale ja wybrać nie mogę, moim domem jesteś Ty,
jeśli zechcesz popłyniemy, gdzieś daleko pojedziemy,
albo tutaj zostaniemy, mój dom tam gdzie Ty.

2
Posadzę nam śliwki, i gruszki, jabłonki,
w Twoim łonie zasieję chłopców i dziewczynki,
jeśli będę musiał w korpo zarabiać do śmierci,
nie mam z tym problemu, niech się koło świata kręci.

Zawsze będę anarchistą, wolność, wolność, nade wszystko,
jedna rzecz jest większa jednak, to jest Twego ciała bliskość.
Oddam wolność za dom z Tobą, żebym zawsze mógł być obok,
szukam Ciebie zawsze, wszędzie, Twoje serce, moje serce.

A ona z kieszeni brzytwę wyciąga,
uśmiech jej ostry jak księżyca kieł
nachyla się blisko i oddechem pieści
anieli niebiescy, w opiece miejcie mnie

ref
Mówią, ze wybrać można sobie dom,
ale ja wybrać nie mogę, moim domem jesteś Ty,
jeśli zechcesz popłyniemy, gdzieś daleko pojedziemy,
albo tutaj zostaniemy, mój dom tam gdzie Ty.

Saturday, 10 March 2018

O'Kruca

   Wieczór. Trochę kiepski, jak zresztą cały dzień, może nawet tydzień. Słucham Donguralesko i Łony, piję likier z leechy, który Yoyek przywiózł mi z Berlina. Ohyda, ale mocne. Obudziłem się o piątej rano, nie mogłem już zasnąć, męczony myślami, o tym co bym chciał, a co nie mam. W końcu koło 5:30 wyszedłem w poranny półmrok i wsiadłem w samochód. Zrobiłem jakieś 200 kilometrów, dla oczyszczenia głowy, słuchając niewyraźnych, nieznanych stacji radiowych i paląc papierosy z klikiem. Odwiedziłem Zakopane, połaziłem po Krupówkach, kupiłem nowe trampki, bo stare przemokły (dziura). Wróciłem przez Słowację. Lubię prowadzić samochód, teraz nawet bardziej, bo kupiłem "nowe" Renault Scenic z 2001, silnik 2.0, 150 koni. Daje radę. Audi na szczęście odeszło w przeszłość, zanim zdążyło mnie zrujnować. Odczucia na teraz: dysonans, rozczarowanie, złość, smutek. Wpasowuję się w agresywne bity DonGuralesko.


 





Friday, 16 February 2018

Thursday, 11 January 2018

Babska muzyka

   Z M. sypnęło nam się w końcu. Podejrzewałem, że tak będzie, za dużo mieliśmy dysonansów, ale szkoda mi, przywiązałem się do dziewczyny. No trudno:)
   Już połowa drugiego miesiąca w nowej pracy. Jestem w miarę zadowolony. Mam dużą swobodę, jeśli chodzi o kreatywność, godziny pracy, nawet miejsce pracy, bo mogę pracować też z domu. Kasa również niezła.
   Od przyszłego miesiąca zaczynam grupową terapię DDA. Miałem kilka indywidualnych sesji, czuję, ze bardzo pomocnych. Widzę kilka miejsc, nad którymi chcę popracować. Szczególnie moje uzależnianie się od partnerki. Sytuacja z M. dużo mi uświadomiła. Ale nie chcę zagłębiać się za bardzo w temat tutaj.
   Po obejrzeniu Mad Mena, wkręciłem się w The Office.
   Czuję się marudny ostatnie dwa tygodnie (od zerwania). Zobaczymy, co przyniesie nowy rok.
   Zacząłem słuchać ostatnio babskiej muzyki:)


Wednesday, 27 December 2017

Dom Magicznych Dzieci

   Tekst już jest, teraz tylko muszę opracować muzykę. To wyzwanie, bo muzyka musi sprostać dziwacznością i smutkiem tekstowi piosenki.





















Dom Magicznych Dzieci

Na wzgórzu tuż przy parku jest dom
dla magicznych dzieci.

Oddały je tam mamy, które nie radziły
sobie w świecie.

W stróżówce mieszka z wąsem pan,
co budki dla ptaków kleci.

A kiedy wschodzi księżyc,
wszystkie dzieci zamykają oczy i … śnią

Krzysiu śni, że nie jest chłopcem,
ale przystojnym niebezpiecznym wilkiem.
Po lesie w nocy pędzi jak wiatr
i swej wilczycy przynosi małe futrzaste zwierzątka na kolację.
Ona zlizuje z jego pyska krew, a on napawa się
miłością

W swoich snach Marylka to dama na wysokich, lśniących szpilkach.
To królowa dyskoteki, chłopcy w kolejce, brokatowy przepych.
Z kieliszka wysokiego, ona pije szampana, pokazuje cudny dekolt.
Choć wydaje się szczęśliwa, choć oddaje się każdemu, to czeka na jednego.
Z miłością

Adasiowi się śni – zobaczcie na pędzle, farby i sztalugi…
że kiedy maluje, to leci pod chmury i znikają z duszy dziury.
Spod pędzla po kropelce wylewa się z serca magiczna esencja.
Adaś już się czuje duży, nie musi na nic czekać,  sam sobie namaluje tuzin mam.
Miłością

Mały Marcyś w Karkonoszach marzy sobie o Nirwanie.
Obok chatka, a w tej chatce czeka Zosia ze śniadaniem.
Zosia woła, hej Marcysiu, zrób już przerwę, starczy tego,
zjedz kanapkę, przytul, popieść, od Nirwany lepszy taniec.
Z miłością

W starym domu tuż przy parku,
żyją magiczne dzieci.

Porzuciły je samotne matki,
które nie radziły sobie w świecie.

Teraz z dziećmi tylko ptaki,
którym stróż z drewna budki sklecił.

Dzieci uczą się od ptaków latania,
a ptaki śnić się uczą od dzieci.

Monday, 18 December 2017

Bóg śpi, nie ty - Księżycowy Terrorysta



   Po długiej przerwie coś mi się udało stworzyć. Ale padam, już rano, a tworzyłem od rana wczoraj :)

"Bóg śpi, nie ty"

Napal w piecu,
niech nam ogień kości grzeje
Przyszła zima,
wódki nalej, rozgoń cienie

Nie obiecuj
Lato przeszło, stare dzieje
Chcę na drzewo
wspiąć się z tobą, zanim zwiejesz

A ja mówię, nikt nie może ci odebrać
wolności, miłości, po co się złościsz
Twoje serce jest jak dom na szczycie góry
tylko ty możesz zaprosić tam gości
twoja wartość to nie to, co mówią oni
ty jesteś duch wolny, niedościgniony
i choć czasem nie masz siły ani chęci
zawsze walcz, nie daj się kłamstwom ich znęcić

Posłuchaj, jestem twoim przyjacielem, nie okłamię cię
wiem, co czujesz, w mojej duszy też czasami cień,
Też samotność doświadczyłem, była tak jak cierń
do pierwszego jakoś dotrwać, też tam byłem wiem

Też dziewczyna zostawiła, wspomnień garść jak szkło
Inną kiedyś okłamałem, wstydzę się, lecz co…
Nikt nie może cię rozgrzeszyć, Bóg już dawno śpi
do wolności jeden krok, go zrobić możesz tylko ty

Wednesday, 13 December 2017

W pracy oraz panna M.

   Update co do mojej pracy. No więc zacząłem. Podoba mi się, wreszcie praca dla mnie. Pół etatu, mam swoje biurko, sporo niezależności i przestrzeni na własne pomysły. Piszę reklamy, robię przekłady, rysuję ilustracje do reklam. Na razie mam okres próbny, myślę, że do końca miesiąca będę już wiedział na czym stoję. Dojeżdżam moją steraną audicą, 50 kilometrów w jedną stronę, ale wydaje się, że samochód daje radę, największe naprawy zrobiłem, mam nadzieję, że trochę pojeździ.
   Co do M. nie jest łatwo. Możliwe, że nam się to sypnie. Mamy różne oczekiwania. Ja podchodzę do tego poważnie, chciałbym zamieszkać razem, planować przyszłość, czuć że coś budujemy wspólnie. Ona nie potrafi pozbyć się dystansu, unika rozmów o przyszłości, ciężko wygospodarować jej czas na spotkania. Nie ułatwia sprawy fakt, że mieszkamy 100 kilometrów od siebie, no ale to jednak nie powinien być problem. Dla mnie partnerka jest przy mnie, tworzymy coś razem, rezygnujemy z kawalerskiej/panieńskiej wolności, ale dostajemy coś w zamian: bliskość, bezpieczeństwo, wsparcie. Nie potrafię być w związku tylko jedną nogą. Ma problemy osobiste, jej siostra ciężko choruje, zajmuje się nią. Rozumiem to. Ale przed tym było podobnie. Choć szkoda byłoby mi stracić ją, ciągle jestem zakochany po uszy, to nie chcę być w jednostronnej relacji, gdzie cały wysiłek wychodzi tylko ode mnie. Nie jest to za dobre dla mojej samooceny, wiary w siebie. Mam pewną wartość, którą wypracowałem, nie chcę jej roztrwonić. Jeśli z jej strony nie pojawi się inicjatywa, dam sobie spokój.

   Dziwnie tak. Mam prawie 42 lata, a jakbym zaczynał życie od nowa. Podoba mi się to jednak. Zawsze widzieć nowy horyzont.

   Próbka dzieł z pracy :)))


Wednesday, 6 December 2017

Mag i Najwyższa Kapłanka

   Wysłałem dziś mój tekst reklamowy do szefa firmy i spodobał mu się. Co najprawdopodobniej oznacza, że dostanę tę pracę. Choć dowiem się dopiero pod koniec tygodnia. Przyznam się, że zależy mi na tym. Chcę wykazać się na nowym polu, chcę poczuć, że mam w tym talent i mogę zarobić dobre pieniądze. Nie chodzi o samą kasę, choć w sumie mam już dość życia na krawędzi, ale chcę wyjść z karty Głupca i poznać energię Maga.
   To ciekawe uczucie, nie myślałem, że mam to w sobie w takim stopniu: pragnienie wykazania się, dobrych zarobków, miłości pięknej kobiety.
   Kupiłem swój pierwszy samochód (powoli kończę naprawy), zestaw dobrej jakości ubrań, mniej piję. Za to palę jak lokomotywa. Ogarnianie wszystkich tych nowych rzeczy stresuje mnie, papierosy dają mi trochę ulgi. Nie wiem, w jakim kierunku to wszystko pójdzie, ale czuję ekscytację, inspirację, ambicję.
   Nie zapominam jednak o krainie Najwyższej Kapłanki. Odwiedzam ją co noc i proszę, żebym nie zgubił drogi.