Friday, 10 April 2009

Wstęp do Tarota.


Najwyższa Kapłanka z „Victorian Romantic”


Wstęp do Tarota.


Chciałbym wrzucać tutaj, na bloga notatki, czy wiersze związane z Tarotem, ale zanim zacznę to robić, chciałbym najpierw napisać parę słów o moim zrozumieniu tematu.


Pamiętam jak dostałem moja pierwszą talię. Mieszkałem wtedy w Irlandii, pod Dublinem i pewnego dnia dostałem paczkę od mojego dobrego przyjaciela, który pod wpływem jakiegoś impulsu postanowił przesłać mi talię kart Tarota i książkę. Nigdy się tym nie interesowałem i szczerze mówiąc Tarot kojarzył mi się z egzaltowanymi, starszymi paniami, które wyobrażają sobie, że są dobrymi wróżkami (albo z ich młodszymi wersjami, wyobrażającymi sobie, że są mrocznymi czarodziejkami). Jedyne autentyczne doświadczenie z wróżeniem z kart (zwykłych, nie Tarota) miałem kilka lat wcześniej, w Hiszpanii z prawdziwą wiedźmą z Dominikany, która zmroziła mi krew w żyłach, mówiąc mi o takich szczegółach z życia, że nikt nie miał szans ich znać, a na koniec uwieńczyła swoje „czytanie” słowami: „Idź natychmiast i zadzwoń do domu. Z twoim tatą jest coś bardzo nie tak.” Okazało się, że ojciec leżał w szpitalu po wewnętrznym krwotoku, który o mało go nie zabił.


No więc otwarłem kartonowe pudełko i wyciągnąłem z niego pachnące jeszcze drukarską farbą karty. Tak się zaczęło. Wiadomo – na początku byłem kompletnie zielony i po kilku próbach zrozumienia o co w tym chodzi, dałem sobie spokój i karty skończyły gdzieś w szufladzie. Dopiero po roku, spacerując po uliczkach Birmingham, szukając świątecznych prezentów dla bliskich, natrafiliśmy z Tulasi na mały, ezoteryczny sklepik i tam na nowo złapałem bakcyla, widząc kolorowy i kuszący wybór talii Tarota. Wkrótce obkupiłem się książkami i zwiększyłem swoją kolekcję (drogich jak cholera!) kart. No i zacząłem badać temat.


Jest wiele opinii i sposobów pracy z Tarotem. Jedni uważają, że Tarot zawiera archetypowe symbole (jak Ojciec, Matka, Podróż, Śmierć itd.) i medytując nad nimi, próbując interpretować ich znaczenia możemy bardziej poznać swoją psychikę, możliwości, ewentualne problemy, ale nie ma w tym nic ponadnaturalnego, czy mistycznego. Uważam, że można pracować z Tarotem w ten sposób, osiągając duże sukcesy. Wiele osób uważających się za racjonalistów, a nawet ateistów może angażować się czytanie kart, nie rezygnując ze swojej wizji świata.


Istnieje też całkiem spora grupa ludzi, dla których Tarot jest metodą komunikacji z wyższymi poziomami rzeczywistości i dlatego też nie ma dla nich nic dziwnego w tym, że karty mogą przepowiedzieć przyszłość, czy mówić o ukrytych przed normalnymi zmysłami rzeczach.

Osoby te znane są jako okultyści. Wierzą one w istnienie Anima Mundi, czyli Duszy Wszechświata i uważają, że wszystko jest ze sobą połączone, w jakiejś kosmicznej harmonii. Karty pozwalają nawiązać kontakt z Wszechświatem i dać nam wgląd we wszystko (skoro wszystko jest połączone, badając jeden kawałek rzeczywistości, można dowiedzieć się czegoś o jej całości.)



Diabeł z “Victorian Romantic”


Osobiście jestem bliższy okultystom niż racjonalistom, choć wiem, że Tarot można używać w terapiach i w osobistym rozwoju, sam przecież to robię. Mam tylko jeden problem z tzw. racjonalistami – nie wierzą w magię i myślę, że obdzierając z niej karty, pozbawiają je bardzo ważnej ich części.



Tarot jest dla mnie spokojną odskocznią od rzeczywistości. Lubię rozkładać karty, bez żadnego, konkretnego celu, bez pytań i po prostu przyglądać się im i próbować usłyszeć co chcą mi powiedzieć (tzn. co próbuje mi zakomunikować Anima Mundi:).

Często, kiedy wpadam w codzienny kierat i zaczynam pędzić na ślepo, ślizgając się tylko po powierzchni rzeczywistości, w desperacji chwytam za karty i próbuję nawiązać kontakt z samym sobą.


Czasami, kiedy mam jakieś wątpliwości, czy problemy i nie potrafię czegoś przeskoczyć, też rozkładam karty i nieraz jestem w stanie bardziej zrozumieć, co się ze mną dzieje, w czym rzecz, w czym się zakopałem. Nie jestem z tych fanatycznych tarociarzy, którzy nie podejmą żadnej decyzji bez poradzenia się kart. W sumie nigdy nie robię czegoś, bo tak powiedziały mi karty. Jestem na to za dużym anarchistą:). Ale tak jak mówiłem; używam je, żeby zrozumieć.

Są dla mnie kolejnym narzędziem, dzięki któremu mogę bardziej i głębiej poznać rzeczywistość i w ten sposób iść do przodu, stawać się pełniejszą osobą.


To tyle tytułem wstępu. Jeszcze tylko chciałem dodać, że jeśli trafią tutaj jakieś „dobre wróżki”, czy „mroczne czarodziejki” to mam nadzieję, że też będą czuły się tutaj jak u siebie w domu:)



Królowa buław z „Victorian Romantic”


No comments:

Post a Comment