Monday, 6 April 2009

Rekin Ludojad i ucieczka przez Most Cyganów.

Rekin ludojad i ucieczka przez Most Cyganów.
(sen)


Należałem do szajki bandziorów. Większość cywilizacji już dawno legła w gruzach i próbowaliśmy po prostu przetrwać w ruinach starego świata. Pozostało jedyne miasto, o nazwie Miasto, ale nie można się było do niego dostać, ponieważ jego mieszkańcy otoczyli go elektryczną ścianą, która zabiłaby każdego śmiałka, który próbowałby przedostać się do środka.

Dzień ten nie należał do najbardziej udanych. Utknęliśmy w wielkim domu, w którym sterroryzował nas ogromny rekin ludojad, który w jakiś sposób przystosował się do życia na lądzie i postanowił wyłowić nas jednego po drugim i schrupać na śniadanie. Cały sen był jedną, wielką ucieczką i zabawą w chowanego. Widziałem jak rekin pożera innych członków gangu. Jeden z nich zdradził swojego towarzysza, popychając go w gardło potwora, ale los okazał się sprawiedliwy i gdy facet stał przed nami, tłumacząc się ze swojego postępku, nagle wielka paszcza przebiła ścianę i człowiek ten przez kilka sekund stał zdziwiony pomiędzy zębami rekina, aż ten nie zajął się nim jednym kłapnięciem szczęki.

Ostatecznie uciekłem gdzieś na szczyt budynku, ale napięcie stało się tak wielkie, że postanowiłem dać sobie spokój. Zeskoczyłem więc na ziemię (widać dach nie był tak wysoko jak myślałem:) i pobiegłem w stronę Miasta. Dogonił mnie jeszcze głos naszego przywódcy: „Nigdy nie przejdziesz Mostu Cyganów!”. Miałem go już kompletnie gdzieś.

Miasto znajdowało się bardzo blisko, tuż za linią drzew. Biegłem prosto przed siebie, kiedy jednak dotarłem do usypiska kolejowego, za którym zaczynała się linia Miasta, zacząłem czuć coraz silniejsze napięcie elektryczne i zrozumiałem, że jeśli zbliżę się za bardzo, zginę. Podjąłem więc decyzję, żeby jednak spróbować przejść Mostem Cyganów. Było to jedyne przejście do Miasta i tym samym cała jego obrona skupiła się w tym jednym miejscu.

Kiedy doszedłem do mostu (zapominając już o rekinie ludojadzie), zobaczyłem dwie młode kobiety spacerujące po „mojej” stronie mostu. Po ich eleganckich ubraniach i zrelaksowanej postawie mogłem widzieć, że pochodzą z Miasta, a nie z naszej skundlonej dziczy. Zrozumiałem, że to była moja szansa. Zniżyłem głowę i skradając się w niskich krzakach, zbliżyłem się do nich dosyć blisko, aż w końcu zacząłem biegnąć, próbując odciąć im drogę powrotną do mostu. Jedna z kobiet zmieniła się w kota, żeby łatwiej było się wymknąć, ale i tak udało mi się ją złapać. Wiedziałem, że zakładniczka zwiększy moje szanse na powodzenie i powiedziałem jej, że jeśli będzie się szarpać, to skręcę jej kark. Zbliżyliśmy się do mostu. Zdawałem sobie sprawę, że jeśli złapią mnie na Moście Cyganów, to wyrzucą mnie z powrotem, do chaotycznego świata, z którego tak bardzo chciałem uciec, ale jeśli uda mi się postawić nogę w Mieście, będą musieli mnie przyjąć.

* * * * * * * * * *

Druga scena rozgrywała się już w samym Mieście. Przechodziłem program przystosowawczy dla imigrantów i wariatów. Dostaliśmy jakieś ogłupiające narkotyki i jak przez mgłę zrozumiałem, że wpadłem z deszczu pod rynnę. Siedziałem w swojej klasie (i nagle znów byłem nastoletnim chłopcem), gdzie odbywała się lekcja poezji i prozy. Chłopak w ławce przede mną recytował właśnie wiersz, który zakończył słowami: „I tak właśnie jestem śrubokrętem.” Nasza nauczycielka z zachwytem zaczęła klaskać i dołączyła się do niej cała klasa. Nie mogłem uwierzyć, że tak marny wiersz zdobył taki aplauz, ale wiedziałem, że promowanie tego typu literatury (bez głębszej treści, pełnej mentalnych wygibasów i słownej żonglerki) było częścią edukacji Miasta, które w ten sposób kontrolowało swoich obywateli.

Wreszcie zebrałem się na odwagę i podniosłem palec do góry, prosząc o głos. W jakiś sposób nauczycielka wyczuła, że ma do czynienia z troublemakerem i odpowiedziała ze sztucznym uśmiechem, że niestety to już koniec lekcji. Pełen bezczelnej odwagi odpowiedziałem, że i tak chcę opowiedzieć swoją historię, o tym jak przedostałem się do miasta i jak torturowała mnie policja. Nauczycielka zbladła jak prześcieradło i otwarła szeroko oczy, które były już pełne strachu, ale reszta dzieciaków zaczęła wołać, że chce usłyszeć moją opowieść, tak więc skinięciem głowy pozwoliła mi zabrać głos.

Kolejna scena to była moja historia. Wróciłem do momentu, zaraz po tym, jak udało mi się przekroczyć Most Cyganów. Kilku policjantów przewróciło mnie na ziemię i zaczęło kopać, a następnie, żeby mnie upokorzyć i przy okazji zostawić znak dla innych policjantów, jeden z nich przywiązał mi do nogi balonik na sznurku tak długim, że już z daleka można było zobaczyć gdzie leżę.

Obudziem się...




No comments:

Post a Comment