Sunday, 12 April 2009

W oczekiwaniu nadzwyczajności.



W oczekiwaniu nadzwyczajności.


Wyciągnąłem z szafki karty Tarota i rozłożyłem je przed sobą na kocu, mając nadzieję, że uda mi się wyjść z niższych energii, w których dziś utknąłem. W momencie kiedy przestaję robić wysiłek, od razu zostawia mnie kreatywność i poczucie związku z czymś duchowym, głębokim. W takich momentach przestaję oczekiwać niezwykłości i przestaję wierzyć w magię, wychodzi ze mnie moja cyniczna, depresyjna strona, której nie znoszę. W takim momencie siadam i próbuję strząsnąć z siebie to co mnie ogranicza. Lubię wtedy wiązać Tarota z poezją. Od razu ostrzegam, że tarotową poezję traktuję raczej jako „free writing”, kiedy pozwalam ręce z długopisem iść tam gdzie chce, nie robiąc wysiłku, żeby nadać temu jakiś sens, albo doszlifować styl, czy znaleźć słowa. Chodzi mi tylko o to, żeby przebić się choć trochę do siebie.


„Zrzucanie skóry”


Zrzuć maskę nudnego błazna,

możesz być kim chcesz.

Wsiądź na dzikiego konia

i gnaj po listopadowych wzgórzach,

pełnych mgieł

i rzadkich kropel deszczu.

Kiedy serce pełne jest szczęścia,

nawet listopad nie jest w stanie

pokolorować go na szaro.

Możesz być szkockim włóczęgą

z czasów kiedy Szkocja

była dla ciebie

sceną z „Highlandera”.


Możesz też szukać pradawnej bogini

w labiryntach miasta przyszłości,

pomiędzy dekadenckimi ludźmi

z futurystycznych filmów

lat osiemdziesiątych.

Jako jeden z ostatnich prawdziwych ludzi

szukasz ucieczki z miejsca,

które nie może być niczym innym,

jak tylko złym snem.

Masz tylko starą mapę, przeczucia

i jedynego przyjaciela,

który ginie w trzeciej scenie.

Szukaj bogini, która skradnie twe serce

i zabierze cię na drugą stronę.




Najwyższa Kapłanka z "Rider Waite"


No comments:

Post a Comment