Saturday, 20 March 2010

Na głodno



Tak to jest, kiedy człowiek zabiera się do pisania z pustym żołądkiem. Moment kulminacyjny, bohater znajduje starożytny artefakt, który daje mu moc nad światem i co robi z tą potęgą?:)

Na głodno
(fragment opowiadania)

Nie wierzył w to, co widzi. Pod drzewem, na śnieżnobiałym obrusie leżały pełne półmiski, dzbany i talerze. Do ust napłynęła ślina. Otarł wargi, nie spuszczając wzroku z cudownej wizji. Było tam wszystko, o czym marzył, plus mnóstwo innych rzeczy, o których nie odważył się nawet pomyśleć: pieczone kostki bakłażana w pomidorach, wysmażone w złotym cieście szaszłyki z sera i warzyw, gęsta zupa z cieciorki i papryki, zabielana śmietaną, marynowane w occie pieczarki i ogórki, zaprawiane zieloną oliwą karczochy, faszerowane ryżem i grzybami liście kapusty, koreczki z czosnku i zasmażanego twarogu, do tego pachnący chleb o chrupiącej skórce, zakurzona butelka wina, kryształowa karafka wypełniona złocistym sherry, ciasta, torty, owoce nasączone w cukrowej zalewie…

Uklęknął i ciągle nie wierząc, wyciągnął nieśmiało dłoń. Dotknął skórki z chleba. Jeszcze ciepły! Pociągnął głęboko nosem. Bukiet smakowitych zapachów wypełnił nozdrza. Włożył rękę do najbliższej miski i zbliżył ociekającą sosem garść do twarzy. Jeszcze nie ufał swoim zmysłom. Dopiero kiedy włożył do ust ciepłe, cudownie przyprawione warzywa, zdał sobie sprawę, że to dzieje się naprawdę. Trzeba przyznać, że nie był do końca egoistą. Zanim rzucił się łapczywie na jedzenie, zawołał braci.

3 comments:

  1. Fantastyczne - powinna być do tego instrukcja: dla lepszego efektu czytać na głodno :)

    ReplyDelete
  2. He, he - ja się ślinię nawet teraz, pojedzony:)

    ReplyDelete