Sunday, 10 October 2010

Paczka



Odczuwam brak ludzi. Mogę krążyć dookoła tematu frustracji, szukać odpowiedzi, ale prawda jest taka, że choć jestem osobą towarzyską, potrzebującą wielu wymian, przepływu myśli, emocji, humoru i smutku, popisywania się i doceniania innych, to jestem odcięty od wszystkiego, co się dzieje. Pytam się, po co piszę, a przecież kiepska satysfakcja, jeśli nie mogę się podzielić tym z innymi artystami, nie mogę zatańczyć na jednej nodze, na autorskim wieczorku przy winie, recytując moje bluźnierstwa, na które odpowie mi śmiech i sympatyczne kpiny. Żeby to znaleźć włóczę się od dziesięciu lat po świecie, wychodzę na ulicę wypatrując bratnich dusz, i nic z tego. Nie da się tego wymusić, to fakt, ale zaczynam mieć wrażenie, że nigdy tego nie znajdę. A to przecież zwykła rzecz, większość ludzi ma to bez wysiłku, samo się wydarza, grupy przyjaciół, wspólne problemy, radości, szaleństwa, podróże.
Noż kurwa mać.

16 comments:

  1. A mnie jest dobrze. Tak tylko z samym sobą, z myślami trzymanymi na uwięzi. Z dala od tego całego stolca, który tak kolorowo mnie otacza mimo, że wcale tego sobie nie życzę. Pozdrawiam.

    ReplyDelete
  2. A ja mam tylko zonę i jakiś tam znajomych z pracy. Zero kupli, piwo piję w domu :)

    ReplyDelete
  3. ja mam 2 koty, którym zapewniam swoje towarzystwo, a miało być odwrotnie, ale osobiście wolę taki układ niż towarzystwo głośnych ludzi - wspólnie doceniamy ciszę przerywaną czasem ciepłym ich pomrukiem.

    ReplyDelete
  4. No to zazdroszczę wam:)
    Nie potrafię odnaleźć satysfakcji. Kilka razy, kiedy ją czułem, było właśnie daleko od domu, wśród ludzi, którzy jakimś cudem, w danym momencie dzielili ze mną wizję świata. Brakuje mi tego. Brakuje mi tej gorączki, wolności, wymian, komunikacji dusz.

    ReplyDelete
  5. Czasem bardzo dotkliwie brakuje mi tego, o czym piszesz. Ale i tak najbardziej i najczęściej odczuwam brak spokoju, a jeśli wspólnoty - to wspólnoty milczenia, nie śmiechu.
    Wierzę, że znajdziesz to, czego szukasz.

    ReplyDelete
  6. Dzięki Ada. Przyznaję się ze wstydem, że coraz mniej w to wierzę, a nie lubię być mazgajem. Ruszam gdzieś niedługo, choć na kilka tygodni. Może, kiedy sponiewieram się po nieprzyjaznych ulicach, to docenię to, co mam.

    ReplyDelete
  7. noż... właśnie. Niby niczego nie brakuje, a jednak mam podobnie - choć ludzie dookoła, to ani satysfakcji, ani wspólnoty, ani tego wiatru w żaglach. Ale żeby go złapać, trzeba iść przed siebie...
    Taki tam truizm na dobranoc się wykluł ;)
    pozdrawiam

    ReplyDelete
  8. idealnie ujęte. coś w tym jest - nieustanna potrzeba ucieczki, i poznawania nowych ludzi.u mnie- najpierw izolacja, później głód kontaktu, ale i tak chyba bardziej wolę OBSERWOWAĆ. A do ludzi trzeba wyjść czasem samemu, może nie wypatrywać a działać. Przyjaźń, miłość - do tego trzeba wysiłku. tak mi się wydaję, chociaż w życiu codziennym oczywiście jest inaczej, zawsze prościej, zwiać gdzieś, zmienić otoczenie - ale to też uczy życia...

    ReplyDelete
  9. Wiesz Marcin, to mamy podobnie, a przynajmniej tak mi sie wydaje :) Niby wszystko jest ok, ale jednak ten wewnętrzny głód nie pozwala normalnie funkcjonować w tym dziwnym światku naszym, raz bezbarwnym, raz pełnym kolorów. Mi również brakuje komunikacji, tej na poziomie duchowym, porozumienia z drugim człowiekiem. Brakuje inspiracji, światła, chwilowej magii. I ja tez ciągle szukam, błądzę, obserwuję. Czasem nawet czuje obojętność i zawieszenie w próżni. Cudownie byłoby odnaleźć pogubione elementy, a najlepiej mędrca. Swojego mistrza. Przy którym świat wywróciłby się do góry nogami i chodzilibyśmy po nieboskłonie :)
    No Marcin, fajnie by było kiedyś, tak przypadkiem, na siebie wpaść :D

    Pozdrawiam!
    Kasia

    ReplyDelete
  10. Cześć Kasia
    Po co przypadkiem?:) Chodzi mi po głowie od dłuższego czasu pomysł "zlotu" znajomych z bloga w realu, choćby w górach, w moich stronach są świetne schroniska.

    ReplyDelete
  11. Ooo ooo, to ja się piszę :D Siedzę teraz w Kraku to mam w góry bliżej. Myśl, kombinuj i ja już czekam niecierpliwie!

    Kasia

    ReplyDelete
  12. O, to niedaleko. Góry, które mam na myśli to Beskid Żywiecki. Próbowałem już zebrać grupę i sporo osób było chętnych, ale w to lato trochę nie byłem w formie i nie ciągnąłem tematu. Myślę jednak, że udałoby się. Ciekawe byłoby takie spotkanie "w ciemno":)
    Można by też pomyśleć o jesieni, choć zimno, to w schronisku jest przytulnie no i w październiku i listopadzie nie ma duzo ludzi, całe schronisko byłoby nasze.

    ReplyDelete
  13. A tam zimno, ważne że kolorowo-mistycznie-klimatycznie, pora w sam raz na góry:) No to Marcin, jak widać ja bym Was tam z chęcią odwiedziła! Ciekawe tylko jak inne ludziska. A gdzie dokładnie jest położone Twoje królestwo?:)

    Kasia

    ReplyDelete
  14. Już wszystko wiem :) Świetne miejsce na wszelkiego rodzaju spotkania. No i ten górski klimat... Aż serce się rwie!

    Miłego!
    Kasia

    ReplyDelete