Sunday, 15 May 2011

Na Camino (sen)



Na Camino
(sen)

Rozkoszny powrót na Camino. Ulga i radość, wrażenie, że problemy zostały za mną, pozostaje tylko wędrówka, powrót do znajomych, barwnych miejsc.

To Camino ze snu jest zupełnie inne od tego prawdziwego, które przeszedłem. Ciągnie się nie marne 800 kilometrów, ale tysiące, droga wije się przez Europę, Azję, lato, zimę, Himalaje i dziwaczne jaskinie, wilgotne, ciemne lasy, pustynie, huczące jak grzmot wodospady a jednak wszystko to jest znajome, swojskie, bo przecież już raz tę trasę przeszedłem.

Pokazuję Tani niknącą wśród obsypanych śniegiem wzgórz wstęgę drogi.
- Zaraz dojdziemy do albergue – mówię z podekscytowaniem, delektując się rolą przewodnika. W równoległej rzeczywistości tego snu, pierwszy raz byłem na Camino sam i teraz mogę wziąć na siebie odpowiedzialność i przyjemność bycia znawcą trasy, dla Tani właśnie.
Dochodzimy do schroniska. Podaję Tani łopatę do odśnieżania.
- Na trasie panuje taki zwyczaj – wyjaśniam – że każdy pielgrzym odgarnia choć troche śniegu, w ten sposób albergue pozostaje odśnieżone.

Odrzucamy kilka łopat białego puchu, a z lśniących złotym światłem okien dobiega przytlumiony gwar rozmów, muzyki i śmiechu. Zaraz dołączymy do reszty pielgrzymów.
A rano zabieram Tanię do spiżarni i pakuję nam do plecaka kostki masła.
- Jest taki zwyczaj na Camino, że pielgrzymi przenoszą do następnego schroniska różne potrzebne towary, w ten sposób pomagając w prowadzeniu albergue.
Ach, jak miło być znawcą zwyczajów z Camino!:)

Po drodze pokazuję jeszcze Tani podziemne jaskinie z gorącymi źródłami, gdzie można się wymoczyć, a nawet zrobić pranie, odwiedzamy wioskę Mongołów, gdzie o mały włos nie porywa ją do haremu lokalny kacyk, ale udaje nam się wybronić muszlą świętego Jakuba, uciekamy przed watachą wilków, w połowie drogi zawracamy do domu, w Polsce, żeby sobie odpocząć, ale już następnego dnia, tunelem czasoprzestrzennym dochodzimy w sekundę do tego miejsca, w którym przerwaliśmy Camino...

Kolejność uczuć w trakcie budzenia się i już po przebudzeniu:

1. Radość i beztroska
2. Wrażenie (pozytywnej) nieobliczalności rzeczywistości
3. Relaks
4. Eee… co się dzieje?
5. Widok czerwonego koca pod nosem i poduszki w kratkę nie pasuje mi jakoś do Camino. Niepokój. Przecież na trasie mamy śpiwory, a nie koce i kołdry.
6. W mojej głowie pojawia się straszne podejrzenie.
7. Zaciskam powieki, „jeszcze nie, jeszcze nie, jeszcze trochę”
8. Przez chwilę myślę, że może się udać, kilka oderwanych obrazów pojawia się pod powiekami, sen nie rozpuścił się jeszcze do końca…
9. Gone
10. Back to reality:)


No comments:

Post a Comment