Thursday, 12 January 2012

Strumień świadomości 1



Ostatnio znów zacząłem eksperymentowanie z free writing, czyli zapisywaniem ciągu myśli bez nadawania im sensu, ani bez cenzurowania. Wbrew pozorom to wcale nie jest łatwe. Świadomy umysł próbuje za wszelką cenę utrzymać kontrolę. Ale kiedy jakoś się uda "popłynąć", to fajna zabawa. No i można odkryć ciekawe rzeczy.

Strumień świadomości 1

Inspiracja powoli wraca. Na początek bez cenzury. Takie pisanie nie jest łatwe. Wiadomo, na początek pojawia się seks, dziewczęce majtki w biedronki na suszarce… ale to nudne – są rzeczy ciekawsze od zapachu krocza. Na przykład zapach gwiazd. Poetyckie bzdury bez znaczenia? Niekoniecznie. Bóg ma swoje ogrody, gwiazdy to kwiaty i jemu pewnie pachną.

Leżę w łóżku, buczenie komputera – tyrana, powoli się odłączam, dlatego piszę w notatniku. I piszę bez cenzury – muszę sobie przypominać – i znów wskakuje seks (…)

Zakupy w PGRowskim sklepie. Były tylko groszki, andruty i małe piwa, u nas na wsi nazywane „brzęczka”, uprzejmi bryndole, wójkowie na łączce pod kaplicą z wódką, wakacje, babcia, dziwne kuzynki (dziwne, bo dziewczęce – niebezpieczne, niezrozumiałe, parę lat później, pociągające). Tematy tabu.

Wszystko wymyślają ludzie. Co jest prawdziwie prawdziwe? Boję się zabrnąć za daleko myślami, umysł obolały po miesiącach koszmarów. Ale na razie jest dobrze, bez niepokoju. Cieszę się, że znów zaczynam pisać. Lubię to. Czemu nie? Czego potrzebuję? Ucieczki. A pisanie to doskonała ucieczka.

Gwiazdy, kosmos, podróżnicy, wolność, ucieczka, miłość, boginie, kosmiczne skafandry, śmiganie po mgławicach, znów wolność…

Lubię kosmos, bo tam mroźno, czysto i pusto – w takiej ciszy można usłyszeć prawdę wyszeptaną przez kogoś mądrego i wolnego. Takich duchów musi się tam trochę włóczyć.

Tak, tak, tak, Pravda, jak sowieckie czasopismo dla mas, z kolumnami antypravd, oszustwo, kalka, powtórka. Czegóż pragniesz Antygono? Pochować zwłoki brata? A bierz je sobie i chowaj!
Funia, Dwurura, kółko teatralne, marzenia, wspomnienia, kiedy jeszcze byłem naładowany energią. Trzeba znaleźć nowe źródło, ciągle jeszcze przecież mogę mieć życie, pulsujący wulkan, a nie cieknącą leniwie strużkę popłuczyn.

Boli mnie ręka.

Znów wchodzi cenzura, a miało być bez. Więc na zakończenie znów skrawek bielizny, kawałek piersi i miejsc ciemniejszych, tak objawia się tęsknota za młodością? Straszne? Chyba nie. Normalne. To my ludzie – szczury; tęsknimy do gwiazd, a po drodze mury i znój bury, odległe chmury u góry, z naszych wysiłków często wióry, dla zwycięzców tutaj marmury, a dla zwycięzców ducha? Widok z góry, muzyka sfer.

2 comments:

  1. Lubilem te PGR-owskie sklepy...i te andruty popijane mlekiem, bo suche. Były jeszcze w tych sklepach czasami naboje do syfonów...pamietam ciotka je kupiła choć nie miała syfonu...ale jak była kolejka to stanęła i kupiła.
    ps
    wujkowie sie pisze przez...uhhh a mialo byc bez cenzury...ale w tym zdaniu i tak brzmi lepiej przez ó ,bardziej artystycznie, szczególnie z ta wódką .

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ha, ha, speszyłeś mnie tym "wójkiem" ;) No ale strumień świadomości, to strumień świadomości, co zrobić ...

      Delete