Monday, 7 January 2013

Anarchia - Księżycowy terrorysta

Muzycznie jest to przeróbka jednego z moich ulubionych kawałków reggae: fantan mojah -nuh build great man, koniecznie sprawdźcie w sieci, jest moc, tekst własny.



Anarchia

Ref:
Mówią, taki czas
To ciemność siedzi w nas
I oni po to są, byśmy nie dotknęli dna
I po to dają prawa nam
I muszą strzec
Byśmy nie zabili się

1.
Nie wierzę temu nie
Bo wcale nie jest źle
Tam gdzie życie własnym torem toczy się
No powiedz przecież sam
Czy kary boisz się
Czy dobrym wolisz być
Bo ze złem się czujesz źle

Popatrz wreszcie dookoła, czy zobaczyć to zdołasz,
Mądrzy ludzie w garniturach, w telewizji puste słowa,
Na ulicy tłum sam nie wie po co
Ktoś się karmi jego krwią

Ref:
Mówią, taki czas…

2.
Ty wierzysz nadal im
Gdy mówią: „podnieś broń,
Ojczyzna potrzebuje twojej krwi”
Kryzys, kryzys, kryzys to nie my,
Kryzys to zrobiliście wy.

Więc bracie mój, z tej czy tamtej strony
Nie trony, nie salony, ani banków szpony,
Lecz tylko plon zielony,  nie daj ogłupić się, ogłupić się
I praca twoich dłoni, nie daj ogłupić się, ogłupić się

Mówią – ekonomia to jest temat nie dla wszystkich
Milionerzy z Wall Street nie są w ciemię bici
A nad tobą niewidzialny bat
Taka twoja dola psia

To nie nowość jest, tak od tysięcy lat,
Nadszedł czas by brat bratu ofiarował kwiat
Wtedy cały świat, w niewoli od wielu lat
Każdy będzie wiedział kto przyjaciel a kto kat

Powiedz nie ołowianej kuli
Powiedz nie patriotycznej czci
Moją ojczyzną moja rodzina
Powiedz nie finansjery drwinie

Powiedz nie ołowianej kuli
Powiedz nie patriotycznej czci
Moją ojczyzną cała Ziemia
Powiedz nie finansjery drwinie

Ref:
Mówią, taki czas…

Wednesday, 2 January 2013

Wilcze szczenię - Księżycowy terrorysta

Pomimo coraz gorszego przeziębienia udało mi się skończyć "Wilcze szczenię", choć wokale musiałem nagrywać kilka dobrych razy:) Jest to mój biedny tribute dla Akli D. Ma taką genialną piosenkę, której nie mogłem wyrzucić z głowy (Anfas Tranquil), i z tego wzięło się Wilcze szczenię.




Wilcze szczenię

1
Spytał chłopiec Pana Boga:
Jak tak może być?
Czemu Panie nic nie zrobisz
Czemu świata nie naprawisz, nie?

Gniewam się na ciebie Boże
Że ten świat jest zły
Jak dorosnę, jak dorosnę
To pokażę, to pokażę kły

Dan, da ri di du du dan dar dej
Dan da ri di du du dej
Dan, da ri di du du dan dar dej
Dan da ri di du du
Dan da ri di da da dej

Ło joj, ło joj, ło joj, ło joj

Jak dorosnę, jak dorosnę
To pokażę, to pokażę kły

2
Generałów powiesimy
Na lufach ich dział
A nafciarzy napoimy
W gardła ropę nalejemy im

Ziemię bankom odbierzemy
Zasiejemy plon
Polityków podpalimy
Z ich kłamstw ułożymy piękny stos

Dan, da ri di du du dan dar dej…

Ło joj, ło joj, ło joj, ło joj

Polityków podpalimy
Z ich kłamstw ułożymy piękny stos

3
Spytał chłopiec Pana Boga:
Jak tak może być?
Czemu Panie nic nie zrobisz
Czemu świata nie naprawisz, nie?

Gniewam się na ciebie Boże
Że ten świat jest zły
Jak dorosnę, jak dorosnę
To pokażę, to pokażę kły

Dan, da ri di du du dan dar dej

Ło, joj, ło joj, ło joj, ło joj

Jak dorosnę, jak dorosnę
To pokażę, to pokażę kły

4
Bóg popatrzył smutno z nieba
Deszcz to jego łzy
Chociaż chłopiec długo czekał
Nie usłyszał, nie usłyszał nic

A świat nadal w dół się stacza
Nie pomogły łzy
Nie pomogą szubienice
To już było, już za dużo krwi

Ło, joj, ło joj, ło joj, ło joj

Nie pomogą szubienice
To już było, już za dużo krwi