Friday, 26 September 2014

Streszczenie

   1. Długo się domkiem marzeń nie pocieszyłem - dostaliśmy zawiadomienie o eksmisji. Mamy czas na wyniesienie się do 14 października. To wypada we wtorek, więc muszę coś znaleźć na 10-11-12 października, czyli w weekend. Szkoda, bo fajne miejsce, czuję się tu swobodnie. No ale trudno, życie idzie dalej. Nie mam internetu, czasami tylko Maya udostępni mi swojego hot spota. Dziś wyskoczyłem do pubu, podłączyłem się do wifi, wypiłem dwa Guinessy, wysłałem sporo maili w sprawie mieszkania, czatowałem z Petią. Przyjeżdża tydzień po planowanej eksmisji, tak że muszę coś znaleźć.
   8. Lubię te nasze czaty. Ma to swój urok. Daleko od codzienności, trywialności i nudy. Ponad tysiąc kilometrów to dobra przyprawa dla uczuć. Ja tutaj próbuję nam uwić gniazdo, ona tam ciuła jakieś korony, żeby dołożyć się do czynszu, czasami zobaczymy się na skypie, czasami email, sms.
   4. Ostatnio pobolewają mnie dziąsła, czasami zdaje mi się, że nawet cała szczęka. Nie wiem od czego.
   12. Ranek miałem ciężki emocjonalnie. Niby piątek, tylko trzy godziny w pracy, później weekend, ale nie potrafiłem się tym cieszyć. Wewnętrzne rozdrażnienie, wyobcowanie, wrażenie, że nigdzie nie należę, że ten świat, życie, osoby tu spotykane to tylko sen. Do tego sen o Tani, który wzbudził tęsknotę i żal. I jeszcze uświadomienie sobie odpowiedzialności, jaką na siebie biorę. Petia to krucha dziewczyna, dostała w kość od życia, muszę uważać, żeby jej nie zranić. Ale pod wieczór zeszło ze mnie. Rozmowa z Petią trochę pomogła, Guiness, wielka porcja frytek.
   13. Nie czytam nic ostatnio. Wciągnięty jestem w Star Treka. A resztę czasu wkuwam Czeski. Lubię się uczyć języków. Dziś powtarzałem nazwy miesięcy. Nie jest łatwo. Słowacy używają nazw podobnych do angielskiego (januárafebruára, marec, etc). Natomiast Czesi mają, tak jak Polacy, swoje własne słowiańskie nazwy, niektóre podobne do polskich, ale może to być mylące. Np. czeski květen, to tak naprawdę maj, a července to lipiec. Do tego dochodzą niezłe łamacze języka, jak np: březen, září, říjen. Ale lubię.
   27. Taka myśl mnie naszła w autobusie wczoraj rano: Life is just an endeavour to give sense and meaning to the cold randomness of the Universe. And now - does that acquired sense and meaning has objective, transcendental value, or it has only a purely subjective value - in other words it is just a strategy to cope with impersonal, material, bereft of deeper meaning Cosmos? Personally I believe, there is a deeper, loving sense, underlining everything. We are sentient beings covered by sensless matter. Our harmony and sense seeking propensity is actually inherited, natural quality of loving spark of transcendental consciousness - us, who tries to break free. Maybe "I believe" is a too strong statement. "I desperately hope" would be more accurate. 
   108. Z nocnego czatu:





3 comments:

  1. Niech Ci się tam pięknie ułoży :)

    i mieszkanie ... a dziąsła, to nie wiem, czasami pomaga życie liści szałwi, albo płukanki z szałwi

    kiss

    ReplyDelete
  2. nie może być tak z gorki w życiu ...taki piękny dom za zupelną darmochę ;) ale w sumie dlaczego nie może? ...mimo wszystko i tak dali sporo czasu do 14 ...powodzenia i być może nie uznajesz tego , że niby życie to musi być pod i z gorki ,,,to jednak z gorki , a pod gorkę to najwyżej rowerem:)

    ReplyDelete
  3. Hej Margarithes, jasne, że się ułoży, dziękuję:)
    Balaji - nic a nic mnie nie załamało:) Ostatnio zwiększyła mi się odporność na stres.

    ReplyDelete