Thursday, 30 October 2014

Bezsenność

   



















Jest czwarta rano. Nie mogę spać. Często mi się ostatnio zdarza obudzić w nocy i już nie zasnąć. Zwykle to jakiś sen o Tani. Przedwczoraj spacerowaliśmy razem, szła dwa kroki przede mną, coś mówiła, ale nie słuchałem, delektowałem się po prostu jej obecnością, chciałem pogłaskać jej włosy. Dziś w nocy przyjechała skądś do mnie na wieś. Tym razem byłem świadomy sytuacji: że nie jesteśmy razem, że ma już kogoś innego, że jest tylko w odwiedziny. Poczucie zranienia było tak duże, że nie mogłem tam zostać. Wziąłem namiot i uciekłem. Później zaczęło lać coraz bardziej, nastała noc, zgubiłem się i błąkałem się opuszczony wśród psich kup, wiedząc, że nikt mnie nie szuka.
   Czasami, krótką chwilę po obudzeniu nie pamiętam, co się stało i przez chwilę wydaje mi się, że wszystko jest po staremu. Że ona śpi obok, albo już wstała i krząta się w kuchni. Po kilku sekundach pojawia się jednak niepokój, rzeczywistość wraca i nagle znów stoję twarzą w twarz z zimnymi faktami..
   Nie ma wtedy szans, żebym już zasnął. Zbyt dużo wspomnień i żalu. Próbuję czytać coś na kindlu, ale książki są suche jak pieprz. Czasami pomaga włączenie na chwilę jakiegoś serialu na laptopie. Czasem leżę w ciemności, na plecach i modlę się w sercu. Żeby mi ją oddał, czasami, żeby skończył już to wszystko.
   Może zbyt osobisty ten post, z drugiej strony niewiele osób tutaj wpada. a potrzebuję się wygadać. Nie wiem, co zrobić. Myślę, że długo nie dam rady już zmagać się w Londynie. Dwa, trzy miesiące maks. Chyba zwinę się po prostu na wioskę i zamknę na jakiś czas w chatce. Będę raczej bez kasy, no i nie spłacę długów, ale jakoś dam radę.

No comments:

Post a Comment