Sunday, 12 October 2014

Hordy Aniołów - Księżycowy Terrorysta

Kawałek napisałem po wyjeździe Tani. Jakoś nie udało mi się go skończyć, to wersja surowa, ale straciłem entuzjazm, tak że wrzucam go, jak jest.

 

1
Przyzwyczaiłem się i nawet kiedy śpię
trzymam cię za rękę i prowadzę przez mgłę w moim śnie.

Patrzę na drzwi i nic, ktoś zrobił mi herbatę,
myślę o tych czasach kiedy byłaś moim światem, a ja byłem twoim światem.

Mówią, że czas leczy rany, zamieć łzy pod dywany.
Trudno się nie zgodzić, jednak życie to nie budzik nakręcany.

Nawet pierogów smak, już wcale nie jest ten sam,
W takim dziwnym świecie dziwię się i nie rozumiem, ale trwam

ref:
Wynieście swoich zmarłych,
Rzućcie na stos stare listy,
Niech hordy aniołów jak sępy opadną,
Niech z niebios spadnie deszcz ognisty.

Zabijce proroka, co z góry ostrzegał,
Wygnajcie przyjaciół, co współczuciem gnębią
Nie ten jest lekarzem, co wie, co dolega,
Ten kto jest sobą, nie może być mną

2
Widocznie tak już jest, nic nie jest tu na stałe,
choć buntuję się i wołam w mojej sprawie, moje krzyki niesłyszalne

Niejedną parę butów, zdarliśmy w drodze wspólnie
Ciebie nie ma, droga ciągle jest, a na niej twoich stóp zatarty ślad

Chciałem poetą być, na stronach życia nektar pić,
Życie daje mi materiał, skrzydła, trwogę, drżenie, to wszystko pic

Tak już z miłością jest, szepnął do ucha Bóg
Kiedy jest, myślisz, że wiecznie, kiedy poszła, jakby nigdy jej nie było

ref:
Wynieście swoich zmarłych,
Rzućcie na stos stare listy,
Niech hordy aniołów jak sępy opadną,
Niech z niebios spadnie deszcz ognisty.

Głupcy, żebracy, święci i dziwki,
Dzieci i mędrcy, mordercy, psubraty,
Klękam przed wami w pokorze i dumie,
Myślę, że teraz lepiej rozumiem

No comments:

Post a Comment