Saturday, 11 October 2014

Ucieczka z tonącego okrętu oraz kilka zdjęć

   Ufff, jestem zmęczony. Dziś miałem przeprowadzkę. W ogóle z tym, to była niezła sprawa. Byłem już spakowany, rower odprowadziłem do warsztatu, bo złapałem kilka dni temu gumę i czekam na Andy'ego z samochodem, rysuję w dzienniku, gdy nagle słyszę panikę na korytarzu. Krzyki, bieganie, poddenerwowane głosy. Wyjrzałem na korytarz i pytam Basi, co jest grane. Okazało się, że zjawiła się właścicielka budynku z prawnikiem i kazała wszystkim iść w diabły. Nie pomogło pokazanie listu z sądu, który zapowiadał eksmisję na wtorek. kobieta miała inny list. Nie miałem czasu zobaczyć, jak rozwinie się sytuacja, bo zjawił się Andy. Zapakowałem walizki do samochodu i ruszyliśmy do nowego mieszkania. Nie miałem nawet okazji się pożegnać z resztą ludzi.
   Później rozpakowywanie się w nowym mieszkaniu, pogawędka z Mariuszem i Sylwią, piwo, później spacer na Lewisham po kołdry i poduszki, pranie, no i teraz leżę już w łóżku i powoli składam się do spania.
   Nowy obrazek wrzucę może jutro.

No comments:

Post a Comment