Thursday, 6 November 2014

Free Writing

 
 Nie wiem, co napisać. Pomyślałem, że może sesja free writting trochę mnie naprowadzi.
   Więc, co w twojej głowie, Marcinku? Sam nie wiem. Dużo głupot, dużo mądrości, dużo żali, marzeń i kompletnie oderwanych myśli, jak na przykład smak paelli w jakimś mieście na Camino de Santiago, część Kajko i Kokosza, która zawsze kojarzy mi się z makowcem, tzw. plumkanie, czyli muzyka do spania, sny o anarchii, najpiękniejsza miłość z najpiękniejszą dziewczyną świata, a pamiętasz taką płytę z trąbkami, bardzo ją lubiliśmy, Touch and Go, użyli ją w reklamie piwa EB z tym francuskim aktorem, zapomniałem jego imienia? A pamiętasz, jak raz przyszedłem nad ranem, bo chlałem z Tomem pół nocy, ale wiedziałem, że jesteś smutna, więc poszedłem na nogach 15 kilometrów, bo było za późno na autobusy, haha. To był dobry czas. Myślałem, że to młodość, a później samo wszystko się jakoś ułoży. Czasami nic się samo nie układa. Czekaj, a pamiętasz, jak miałem sen o Aniele Śmierci idącym przez wieś, a nagle Łajza zaczął szczekać pod oknem jak oszalały, a ty poczułaś, że coś strasznego idzie pod oknem? Wow, to było coś. A na ślub dostaliśmy telewizor, a babcia śpiewała Hare Kryszna z nami, a później spytała, o co chodzi z tym innym, indyjskim Bogiem? Czy to ten sam, co nasz, czy jakiś inny? A ja jej wyjaśniałem, że Bóg jest jeden, tylko inaczej go nazywają w różnych częściach świata, bo świat to spore miejsce, a Bóg jest wielki, to by było głupie, gdyby pojawił się tylko w jednym miejscu. Pamiętasz wszystkie nasze godziny w pociągach, autobusach, samolotach?:) Haha, miało być free writting, a piszę do Ciebie, jak zwykle. Zawsze będę pisał do ciebie, małpoludku:) Dziś zrobiłem zupę drwala - gęstą, pełną czosnku i różnych "śmieci" - marchewki, ryżu, soczewicy i maggi. Nie chciało mi się nic innego wykombinować. Poza tym bida z nędzą, nic już nie zostało w lodówce, a z dnia na dzień biedniej. Ale jest na wino, dobrzy przyjaciele dostarczyli tytoń, a jedzenie kradnę z pracy, więc nie jest tak źle. A mądrości i muzykę wysyłają mi przyjazne duchy. Co więcej? Nie wiem. Dziś wieczorem mi lżej. Może to temu, że zamiast przeszłości, teraźniejszości i przyszłości widzę jedną ciągłą linię, gdzie Ty i ja jesteśmy zawsze, nie ogranicza nas nic. Nie bój się. Wszystko będzie dobrze. Niech nas jutro uratuje Tytus albo Janek Kos.

4 comments:

  1. Czytałem ostatnio na nama hattta pl tytuł wykładu,ze skonnosc do pożądliwych pragnień uchodzi za miłość ...nie włączałem tego wykładu ...pamiętam spory czas temu , kiedy studiowalem w Krakowie poszedłem na wyklad i bylo to samo ...ale zwyczajnie się nie zgadzam , nie da się tego wszystkiego sprowadzić do prostej formuły ...moze byc tylko pożądanie , a może być coś znacznie więcej ...i ta miłość jest w relacjach międzyludzkich ...moze z czasem okaze się ,ze to ma sens i bycie razem, rozstanie i tęsknota ...coś wartościowego, choć doswiadczenia trudne ...poukladania i pomyślności

    ReplyDelete
  2. ooo ale mam duzo lektury do poczytania, 2 lata przerwy... cosik przejrze przy zielonej herbacie, widze ze tez rysujesz, ciekawe poczynania i taka beztroska linia kreska. Prosze usun moj blog 'Szeherezada' w wolnej chwili z obserwowanych. 8 miesiecy temu juz nie moge do nie wrocic, a szkoda duzo ciekawych blogow mi ubylo, zalozylam nowy... pogodnego wieczoru p.s.' tylko dzis jest Twoje, jutro niepewne '

    ReplyDelete
  3. Hej Ania
    Właśnie się dziwiłem, że taki spokój u ciebie i bezruch:)
    Rysuję sobie z nudów, dla zabawy i rozładowania. Próbuję też sił z piosenkami. To wszystko, kiedy mi się już pisać nie chce. Dużo się zmieniło przez ostatnie dwa lata. Akurat trafiłaś na spory kryzys. Ale wszystko jest żeby się uczyć;) Trzymaj się.

    ReplyDelete
  4. Właśnie oglądam twój nowy blog. Kurde, jak ja kocham twoją sztukę. Tak szczerze, z serca, bez wazeliniarstwa:) Czuję z niej coś krystalicznie czystego, niewinnego, za czym mi tęskno zawsze.

    ReplyDelete