Thursday, 4 June 2015

Far Away

   1. Noc i poranek były straszne. Rano napisałem trochę o tym. Przychodzą czasami ciężkie chwile. Szczególnie nocami, gdy jestem sam. Dni są w porządku.
   2. Później praca. Miło tak mieć do roboty pięć minut spaceru. Trochę jeszcze zdołowany człapałem w słońcu, ale powoli (chyba przez to słońce) zrobiło mi się lepiej.
   3. W collegu super. Nasza paczka: Fernanda, Chloe, Barry i Dzeni. Żarty, rozmowy. Czuję tam wsparcie. Chloe poradziła mi, żebym pogadał z menadżerką. College może zapłacić mi wizyty u terapeuty. Fakt, nie radzę sobie z utratą Tani. Może ma sens poszukać gdzieś pomocy.
   4. Umówiliśmy się na małe house warming party w przyszły piątek po pracy.
   5. Później do domu (znów pięciominutowy spacerek), prysznic i cajon. Uczyłem się nowego rytmu: bossa nova. Podstawy opanowałem.
   6. Wieczorem mieliśmy house meeting. Ustaliliśmy, jak będzie wyglądał rozkład sprzątania: podzieliliśmy dom na cztery części i każdy będzie miał w tygodniu jedną część do ogarnięcia.
   7. Dzwoniłem dziś do warsztatu. Rower ma być gotowy na jutro. Pojadę po pracy odebrać. Nie mogę się już doczekać. Bez rowera, jak bez nogi.
   8. Reszta domowników rozmawia w kuchni. Simon (gospodarz), Jay i właśnie przyszła Guia, której nie było na spotkaniu. Mili,inteligentni ludzie.
   9. W sobotę zabieram się za ogród! Simon zaoferował mi spory kawałek ziemi za domem. Dał mi też torbę nasion, coś z tego wybiorę. Cieszę się na to bardzo. Lubię grzebać w ziemi, a później obserwować, jak rośnie.
   10. Dzień po dniu i jakoś do przodu.

No comments:

Post a Comment