Monday, 15 June 2015

Trochę Kryszny

 


















   Przymulony dziś byłem w pracy. Chyba się nie wyspałem, do tego kac. No ale po drodze do domu stwierdziłem, że nie ma się co mazgaić. W living roomie mamy rower do ćwiczeń. Włączyłem wykład Swamiego, żeby trochę się wznieść i ruszyłem z ćwiczeniami. Przy okazji odkryłem, że rower  ma jeszcze inne funkcje, można nawet podnosić ciężary. Dałem sobie konkretny wycisk. Po czterdziestu minutach lało się ze mnie ostro, czerwony byłem jak burak i sapałem jakbym miał zejść. Czterdziestka się zbliża.
    Trochę mnie ćwiczenia rozruszały, więc wziąłem się za gotowanie obiadu, choć nie planowałem. Ciągle słuchałem Swamiego. Podnoszą mnie na duchu jego wykłady. Człowiek potrzebuje szerszej perspektywy, żeby nabrać dystansu do problemów. Tak na mnie działa słuchanie go. Pięknie opisywał, jak czuje się osoba, która zaczyna zbliżać się do Boga. Materialne problemy i pragnienia stają się znikomymi, mglistymi wspomnieniami. Człowiek czuje ogromną ulgę i wolność. Pojawia się też ogromna wdzięczność,miłość i pragnienie oddania się Bogu.
   Odległy to dla mnie koncept, ale jednak poruszyły się we mnie jakieś pokłady, o których trochę zapomniałem. Po obiedzie ściągnąłem z szafy zakurzony ołtarzyk i korale do modlitwy. Spędziłem trochę czasu mantrując, później pomodliłem się o opiekę i kierunek.
   Podoba mi się mistyczne podejście do duchowości. Wczoraj na Ratha Yatrze to było bardziej uczestnictwo w festiwalu religijnym. Nie mogłem w to wejść. Zmęczony jestem zorganizowanymi religiami, całą tą "cepeliową" otoczką, która przykleja się do każdej religii. Dla mnie duchowość, to coś bardziej osobistego, kameralnego, coś w czym mogę w ciszy zbliżyć się do Boga.
   Petia napisała z pracy. Zmaga się z depresją, ostatnio trochę jej ciężej. Mieliśmy się spotkać w piątek, ale napisałem, żeby wpadła jutro po pracy. Lepiej się poczuje w przyjaznym towarzystwie.Ja zresztą też.
   A na tym zdjęciu z wczoraj wygląda tak szczęśliwie.


2 comments:

  1. fajne te przemyślenia ...a do Sianowa moze warto pojechać , stanąć twarzą w twarz z rzeczywistością i z tej dużej litery i tej osobistej...a może inaczej

    ReplyDelete
    Replies
    1. Chcialbym ale jeszcze za wczesnie dla mnie. Musze sie najpierw jakos poskladac.

      Delete