Sunday, 20 March 2016

Jaya Śri Caitanya


























   Skończyłem dziś wreszcie zamówienie dla mojej siostry duchowej. Caitanya Mahaprabhu w falach Yamuny, medytujący o Radharani i Krysznie. Dziewczyna chce to wydrukować na płótnie i sprezentować mężowi na urodziny. Myślę, że fajnie będzie wyglądać w dużym formacie.
   Następne zamówienie to Kryszna grający w piłkę z chłopcami pasterzami. Wyzwanie, ale powinienem dać radę.
   Lubię tworzyć w duchowych klimatach. Czuję wtedy, że dla mnie to też jest mocna medytacja. Wycisza mnie.
   Poza tym to noc miałem paskudną. Koszmary, te same od dwóch lat. Ale jakoś się rano pozbierałem. Znalazłem spokój w codziennych czynnościach. Palenie w piecach, mycie garów, gotowanie. Dziś zrobiliśmy z Petią duszonki na ognisku. Wziąłem kąpiel, ale ciągle śmierdzę dymem.
   Zastanawiamy się, czy nie pojechać stopem do Portugalii na Rainbow Gathering. Jeśli byśmy się zdecydowali, to ruszylibyśmy za tydzień z kawałkiem. Walczy we mnie lenistwo i błogość domowego ogniska, z chęcią włóczęgi i spotkania z ludźmi.

Friday, 18 March 2016

Taki dzień

















Obrazek Wiktorii, mojej bratanicy. Odlot!


   Obudziłem się o pierwszej w nocy. Dołożyłem do kominka, później czytałem z dwie godziny Marukamiengo "Przygodę z owcą". To jedyny współczesny pisarz, którym się dosłownie delektuję.
   Wstałem około siódmej rano. Poczytałem Bhagavatam, próbując zrozumieć wyższe, transcendentalne uczucia i wznieść się choć trochę ponad materialny, nudny, antropocentryczny paradygmat. I tak po prostu, obudzić w sobie choć trochę oddania dla Stwórcy. Po lekturze napaliłem w kuchni i w kominku, przez pół godziny podnosiłem ciężarki, wreszcie spłukałem z siebie pot i ugotowałem gnocchi z sosem pieczarkowym. Palce lizać.
   Teraz psychodelicznie słucham Pretty Lights i czekam na Toma. Całą paczką idziemy do sauny i ruskiej bani, wymoczyć się i lekko opić winem, w ten chłodny słoneczny dzień. Później będziemy siedzieć z Tomem do późna i gadać. Mam jeszcze trochę zioła i cały hard drive dobrej muzy.
   Coraz częściej jest mi dobrze z samotnością.


Sunday, 13 March 2016

Lista przykominkowa

 

















 Lista przykominkowa

   1. Chcę się nauczyć grać i śpiewać dwie ulubione kołysanki. „Był sobie król” i „Iskierka”. Kojarzą mi się jakoś tak miło. Coś tam przez mgłę wspominam, że tata mi je śpiewał, kiedy byłem jeszcze niewielkim pacholęciem.
   2. Rejs odwołany. Tzn. nie sam rejs, ale nasze w nim uczestnictwo. Chemia między nami a Beretem nie była, jak trzeba. Po tygodniu wspólnej włóczęgi (Łódź – Kraków - Kamień Pomorski) spakowaliśmy się i uciekli w góry, do mojej małej chatki nad rzeką w górach.
   3. Nie jestem podłamany. Raczej poczułem ulgę. No i dzięki temu pomysłowi wyrwałem się wreszcie z Londynu. Gdyby nie rejs, to pewnie dalej bym tam siedział. A tak to mogę spróbować (znów:) się zadomowić. Kasy nie mam, może na jakiś miesiąc życia, nie więcej, ale nie martwię się. Szymek powiedział, że czasami możemy pomagać mu w schronisku, parę groszy wpadnie. Do tego mam kilka zamówień na obrazki. No i kilka pomysłów.
   4. Odnawianie domku zajęło nam kilka dni. Od trzech lat nikt tu nie mieszkał. Trzeba było naprawić kominek, wodę, odgracić. Jestem zadowolony z efektu. Przytulnie, ciepło. Z Łukaszem porżnęliśmy starą jabłonkę i konkretny konar, który odpadł od brzozy. Drewna starczy może do końca miesiąca. Później mamy na oku jeszcze jedną uschniętą jabłonkę.
   5. Próbuję zwracać się codziennie do Boga. Rano palę w piecu w kuchni, później mantruję przy domowym ołtarzyku i czytam kilka stron ze Śrimad Bhagavatam. Lepiej mi z tym. Uspakaja mnie myśl, że poza tym chaosem, zmaganiami, trywialnością, jest coś pięknego, czystego, przyjaznego. Tym jest dla mnie Bóg.
   6. Kilka dni przed wyjazdem z Londynu poszliśmy z Petią do Muzeum Historii Naturalnej. W dziale o człekokształtnych wpadłem na pomysł powieści SF. Rzeczywistość alternatywna. Oprócz Homo Sapiens Ziemię zamieszkują jego kuzyni, którzy w tej wersji historii nie wyginęli. Jak by to wyglądało? Jakie problemy stanęłyby przed ludzką rodziną? Jak wzbogaciłaby się nasza kultura? Na razie to tylko mglisty zarys pomysłu, ale może kiedyś się bardziej wkręcę?