Saturday, 3 December 2016

Salam Alejkum. Boginie i bogowie - sny

   Miałem dwa mocne, pełnometrażowe sny. Tak jak lubię.



   Salam Alejkum

   Zakochałem się w młodej muzułmance. Znam ją na jawie, pracujemy razem, słodkie dziewczę:) No więc we śnie podszedłem do niej i wyznałem miłość. Maryam (tak się nazywała), oblała się rumieńcem.
   - Nie wypada się tak zachowywać. To haram (grzech) - I uciekła.
   Z czasem jednak zaczęliśmy się spotykać w tajemnicy. Nic zdrożnego: tylko trzymaliśmy się za rękę i woziłem ją moim motocyklem (!). Któregoś dnia zagapiliśmy się i zrobiło się późno. Wiedzieliśmy, że Maryam nie da rady zataić dłużej przed rodzicami, że się z kimś widuje. Zmartwiony zawiozłem ją do domu.
   Przez kilka dni się nie widzieliśmy. We śnie zobaczyłem scenę z jej punktu widzenia. Jej brodaty, rozgniewany ojciec chodził w tę i  z powrotem po pokoju, mamrocząc do siebie arabskie przekleństwa. Maryam siedziała z opuszczoną głową przy stole. Wreszcie ojciec zatrzymał się i  spojrzał na dziewczynę.
   - Moja córka nigdy nie poślubi ateisty! - krzyknął.
   - On nie jest ateistą - odpowiedziała. - Wierzy w Boga, modli się.
   - Uznaje proroka? - przerwał jej ojciec.
   Maryam zamilkła i opuściła głowę.
   - A może złamałaś śluby czystości?!
   Maryam zaczerwieniła się mocno.
   - Nie! Nigdy!
   - Chociaż tyle dobrze. W takim razie znajdziemy ci dobrego męża i to już.
   Znów mój punkt widzenia. Maryam przesłała mi smsa, w którym opisała, co się dzieje. Załamałem się. Ale po chwili wiedziałem, co muszę zrobić.
   Ubrałem się w garnitur i pojechałem motocyklem do rodzinnego domu  Maryam. Drzwi otworzył jej ojciec. Popatrzył na mnie z niechęcią, ale wpuścił mnie do środka.
   - Dear sir - zacząłem od razu. - Wiem, że ma pan wątpliwości, co do mnie i je rozumiem. Ale musi pan wiedzieć, że kocham pańską córkę z całego serca. Byłbym dla niej dobrym mężem, byłaby szczęśliwa.
   - Nie o to chodzi - ojciec Maryam przerwał mi, ale zobaczyłem, że zmiękł. - Moja córka jest muzułmanką i ...
   - Właśnie o tym przyszedłem porozmawiać. Jestem gotów przyjąć Islam, żeby poślubić pańską córkę.
   Na te słowa wbiegła radośnie Maryam, która ukrywała się w pokoju obok. Popatrzyła na ojca z nadzieją.
   I dostaliśmy błogosławieństwa.





















   Boginie i bogowie

   Drugi sen był zupełnie inny, szalony i monumentalny.
   Odwiedzam znajomych na skłocie. To nie jest zwykły skłot. Ogromna fabryka skrzyżowana ze średniowiecznymi zamkami i ulicami. Wszystko rozpadające się, w ruinie; krzywe wieżyczki, ściany, kościoły. Przeraża mnie ta monumentalność i wrażenie rozkładu. Nie czuję się dobrze.
   Mieszka tam wiele grup skłotersów. Niektórzy to hipisi, inni to punkowcy, albo pijacy, narkomani. Emanują lenistwem, frustracją i samouwielbieniem.
   Rozmawiam z kilkoma. Okazuje się, że skłot jest do likwidacji. Teren wykupił developer i niedługo mają zrównać wszystko z ziemią.
   Kiedy rozmawiamy, nagle czuję drżenie gruntu. Moi znajomi wpadają w panikę. Widzę, jak zapadają się budynki w oddali, odcinając nam drogę ucieczki. Wszyscy rozsypują się w panice. Biegnę za kimś, kto wydaje się znać drogę. Uciekamy, a budynki wokół nas rozpadają się w pył i błoto. Cudem unikam śmierci.
   Zaczynamy się wspinać po kupie gruzu. Jesteśmy coraz wyżej. Z wysoka mogę widzieć aż po horyzont. Wszystko staje się poruszającą się, brązową masą ziemi i cegieł. Wiem, że już nie ma ucieczki. Osoba, za którą biegnę nagle znika za futrynami bez drzwi. Rzucam się za nią.
   I nagle wszystko cichnie. Patrzę ze zdziwieniem.
   Stoję na podwórzu miłego pałacu z białego kamienia. Dookoła misternie rzeźbione ławki, stoliki, zieleń. Podchodzę do krawędzi dachu (podwórze znajduje się na dachu) i spoglądam w dół. Zapiera mi dech w piersiach.
   Budynek, w którym jestem znajduje się na szczycie niebosiężnej góry. Chmury przesuwają się poniżej. Spomiędzy nich widać jeziorka, wzgórza, prostokąciki budynków. Gdzie jestem?
   Słyszę jakieś głosy. Chowam się za załomem muru. Na placu zjawiają się olśniewające postacie. Mężczyźni i kobiety. Każda ma około czterech, pięciu metrów. Są cudownie piękni, szlachetni, ich twarze promieniują siłą, mądrością i boskim poczuciem humoru:) Ubrani są w stroje osiemnastowiecznej Francji.
   Nagle dostrzegam skłotersa, który zjawił się tutaj przede mną. Jego twarz wykrzywiona jest nienawiścią. Trzyma w ręce włócznię. Chcę go powstrzymać, ale za późno. Rzuca włócznią, która zbliża się do jednej z pięknych kobiet. Z gardła wydziera mi się krzyk. Nie chcę, żeby coś jej się stało.
   Kobieta odwraca się. Czas zwalnia. Kobieta patrzy ze zdziwieniem na zbliżający się pocisk. Jej towarzysze też się odwracają. Kobieta robi ręką znak w powietrzu. Włócznia nagle rozbłyska światłem, rośnie i zawraca, zamieniając się w ognistą linę. Lina uderza w skłotersa, paląc go żywcem.
   Wszyscy się śmieją, a ja stoję oniemiały. Podchodzą do mnie. Kobieta, czy raczej bogini, pochyla się nade mną i patrzy przychylnie.
   - Oh, kochaniutki, czy ty nie próbowałeś właśnie ocalić mi życia? - pyta.
   Jej towarzysze śmieją się znowu, tym razem z sympatyczną drwiną.
   - Mam wrażenie, że nie musiałem - odpowiadam.
   - Ależ wręcz przeciwnie - protestuje bogini. - Gdybyś tego nie zrobił, nie wiedziałabym, że mam tak odważnego wielbiciela.
   - A poza tym musielibyśmy cię zrzucić ze skały - dodaje jeden z jej towarzyszy i znów wszyscy wybuchają śmiechem.
   Wcale się nie boję. Prawdę mówiąc czuję się tam cudownie. Niezwykłość sytuacji, piękno tego miejsca, oraz nastrój bogów i bogiń bardzo mi odpowiada. Delektuję się wrażeniem, że otaczają mnie istoty, które są mądrzejsze i potężniejsze niż ja. Czuję, że w ich towarzystwie mogę być sobą, że nie czeka mnie już ani nuda ani rozczarowanie trywialnością i głupotą ludzi. Wiem, że zaczęła się dla mnie nowa, niesamowita przygoda.

Koniec snu
 

4 comments:

  1. Replies
    1. Niezłe, co?:) Jestem doładowany na cały weekend, lubię przygody;)

      Delete
  2. Cudowne sny- czyżby i cudowna wyobraźnia? Nie każdy mózg potrafi takie wytwarzać, jak zauważyłam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie wiem, czy cudowna, ale na pewno niekontrolowana:)

      Delete