Pani Aniu
Przepraszam za tak długą przerwę w korespondencji. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, oprócz okresowego introwertyzmu. Mam nadzieję, że u pani wszystko dobrze. Ciekaw jestem, jak rozwija się pani kariera, jak życie uczuciowe i co nowego pani czyta. No i wszystko, cała reszta, cokolwiek jest ważne.
Czuję się dzisiaj zmęczony. Poprzedni tydzień w pracy był raczej intensywny, zarówno jeśli chodzi o wysiłek, jak i o nadmiar alkoholu. W tym tygodniu natomiast w podróży zabrnąłem kolejny raz w ślepą uliczkę. Za każdym razem wydaje mi się, że na końcu zobaczę szeroki horyzont, a okazuje się, że trafiam na litą ceglaną ścianę. Ponownie się wycofałem, z silnym postanowieniem, że nie zabłądzę w tamte rejony na nowo. No ale dość o tym. Kontynuujemy zabawę w Trzy Rzeczy? Teraz moja kolej.
Trzy postacie z książek, którymi chciałem kiedyś być:
1. Pilot Pirx. Wiadomo – podróże kosmiczne:) Ale nie tylko to. Pamiętam opowiadanie „Test Pilota Pirxa”. Kiedy underdog wygrywa, a śmiały, pewny siebie, silny as idzie w zapomnienie. Postanowiłem wtedy, że zostanę underdogiem. Jak na razie idzie mi wyśmienicie,
2. Tutejszy. Hmm... Mam takie przeczucie, że pani, jako jedyna z ludzi, których znam, może wiedzieć, o kogo mi chodzi. Była kiedyś taka książka „Kluska, Kefir i Tutejszy”. O trójce dzieciaków, których spotykają niesamowite przygody w różnych wymiarach, miejscach i czasach. O ile pamiętam Kluska i Kefir to było rodzeństwo, a Tutejszy, to tajemniczy chudzielec, który pojawia się znikąd i wydaje się wiedzieć, o co chodzi w tym dziwnym świecie. Kiedy byłem już trochę starszy, dojrzałem tę książkę w bibliotece i ją ukradłem. Zaginęła. Drugi raz znalazłem ją na Allegro. I znów zgubiłem. To chyba jakaś klątwa.
3. Jean Valjean. Mój tata, polecając mi lektury, nie zwracał uwagi na mój wiek. Czasami nie było to mądre (czytanie Edgara Alana Poe w wieku lat 10 może skończyć się długoletnimi koszmarami i fantazją przyciąganą na zawsze w mroczne rejony), ale w przypadku Nędzników, których przeczytałem, kiedy miałem 14 lat, to był dobry wybór. Jean Valjean, prześladowany bohater, który pomimo niesprawiedliwości, porażek, złych ludzi i nieludzkiego systemu, pozostaje człowiekiem, nie traci dobroci i prawego charakteru.
Trzy postacie to za mało... Co z Mistrzem? Z bohaterami Strugackich? Z Arjuną? Z Williamem Foggiem? Winnetou? :)
Teraz pani. Zapraszam.
Z wyrazami szacunku
Redaktor Marceli Szpak
***
Drogi panie Redaktorze
Bardzo dziękuję za list. Przyznam, że już zaczęłam się martwić. Czytając między wierszami, chyba wiem, do czego się pan odnosi. Proszę się nie zniechęcać. Wiem z całą pewnością (nie powiem skąd), że czeka na pana długa, interesująca i z pewnością nie ślepa uliczka. Kiedy obejrzy się pan któregoś dnia za siebie, zobaczy pan ze zdziwieniem i wielkim zadowoleniem, że dzięki tym peregrynacjom, skrótom, błędom i poszukiwaniom, zaszedł pan dalej, niż jeśli starałby się pan iść tylko prostymi, jasno oświetlonymi ścieżkami. Tak więc głowa do góry!
(Wiem, kto to Tutejszy!!! Jest pan pierwszą osobą, która go zna. Mam ochotę podskakiwać pod sam sufit z dzikiej radości!:)
U mnie wszystko w miarę spokojnie. Również mam swoje ślepe uliczki i tak jak pan, czasami na nie zbaczam, ale na szczęście uodporniłam się na ceglane ściany i nawet nie próbuję już przebijać ich głową. Wystarczy, że mignie mi z daleka ich ceglano-ruda czerwień, odwracam się na pięcie i nie poświęcam im zbędnej uwagi. Pyta pan o uczucia. Na tym polu bez fajerwerków. Ale nie narzekam. Fajerwerki są przereklamowane. Cieszę się swoim przytulnym pokoikiem, malutką pracą, którą jestem w stanie zapłacić za dach nad głową, trzy w miarę smaczne posiłki i kilka książek (jeśli nie ma ich jeszcze w bibliotece). Oprócz tego przyznam z lekkim rumieńcem, że nasza korespondencja również wypełnia ciepłem mały kącik w moim sercu.
A teraz przejdźmy do gry:)
Trzy postacie z książek, którymi chciałam kiedyś być:
1. Milady. Proszę się nie bać. Nie jestem mroczną morderczynią (nawet w marzeniach;). Wiem, że to nie była najprzyjemniejsza postać. Ale kiedy Atos obciął jej głowę, to krew mnie zalała! Nadęty hipokryta! Może i nie miała zasad i była okrutna, ale będąc kobietą w świecie mężczyzn, musiała sobie jakoś radzić. Czy będąc skazaną na bycie kobiecą postacią w starej powieści, musiała przyjąć rolę romantycznej, słodkiej i niewinnej niewiasty?;)
2. Alicja Sielezniewa. Tak jak pan, uwielbiałam fantastykę. Książki o Alicji były moimi pierwszymi. Kiryła Bułyczowa też polecił mi tata. Na szczęście Z Edgarem Alanem Poe czekałam do osiemnastki:) Z Alicją zakochałam się w kosmosie i podróżach w czasie. Forever.
3. Tytus... Proszę się nie śmiać! Bardzo go lubiłam. Był o wiele sympatyczniejszy od Romka i A’tomka, miał najlepsze pomysły, niczego się nie bał i gdyby nie on, to ci dwaj harcerze mieliby nudne i głupie życie. I wyrośliby pewnie na polityków, albo programistów. Wie pan, czego nie znoszę? Kiedy w radiu puszczają reklamy Mediamarkt i „Tytus” brzmi tam jak zupełny idiota. Udusiłabym własnymi rękami copywritera, który wpadł na ten świętokradczy pomysł (to mówi Milady:).
Bardzo dziękuję, że jednak podjął się pan gry. Sprawia mi to ogromną przyjemność.
Życzę panu spokojnego weekendu. Kiedy będę przechadzać się po Kopcu Kościuszki (wybieram się tam w sobotę z Ambrożym - moim najbliższym przyjacielem i najbrzydszym kundelkiem w Polsce), będę myślała o panu, otoczonym opadłymi z liśćmi, szaro-burymi Beskidami.
Z ciepłymi uściskami
Anna Słota
znana również jako Jesienna Dziewczyna
PS. Proszę tyle nie pić. Ale naprawdę!
PPS. Załączam zdjęcie Alicji ze starej radzieckiej adaptacji. Nigdy nie widziałam. Może kiedyś będzie okazja obejrzeć to wspólnie? Jeśli nie w tym życiu, to może w następnym. Co pan na to?


No comments:
Post a Comment