Sunday, 20 March 2016

Jaya Śri Caitanya


























   Skończyłem dziś wreszcie zamówienie dla mojej siostry duchowej. Caitanya Mahaprabhu w falach Yamuny, medytujący o Radharani i Krysznie. Dziewczyna chce to wydrukować na płótnie i sprezentować mężowi na urodziny. Myślę, że fajnie będzie wyglądać w dużym formacie.
   Następne zamówienie to Kryszna grający w piłkę z chłopcami pasterzami. Wyzwanie, ale powinienem dać radę.
   Lubię tworzyć w duchowych klimatach. Czuję wtedy, że dla mnie to też jest mocna medytacja. Wycisza mnie.
   Poza tym to noc miałem paskudną. Koszmary, te same od dwóch lat. Ale jakoś się rano pozbierałem. Znalazłem spokój w codziennych czynnościach. Palenie w piecach, mycie garów, gotowanie. Dziś zrobiliśmy z Petią duszonki na ognisku. Wziąłem kąpiel, ale ciągle śmierdzę dymem.
   Zastanawiamy się, czy nie pojechać stopem do Portugalii na Rainbow Gathering. Jeśli byśmy się zdecydowali, to ruszylibyśmy za tydzień z kawałkiem. Walczy we mnie lenistwo i błogość domowego ogniska, z chęcią włóczęgi i spotkania z ludźmi.

6 comments:

  1. znaczy się e kciuk podniesiony do góry

    ReplyDelete
  2. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  3. Yo. Co tam? Dawno sie nie odzywasz.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Skoro się ktoś zainteresował, to coś tam wrzucam:)

      Delete