Wednesday, 1 June 2016

Życie

 



















 
 Może powoli wychodzę ze skorupy? Dzięki Adam za wyciągnięcie mnie za uszy:)
   Dziś dosyć dobry dzień, choć z lekkim kacem. Wczoraj ściągnąłem sobie wszystkie odcinki Pitbulla i oglądałem do pierwszej w nocy, sącząc piwo (pięć sztuk Desperado). Dziś pojechałem zarejestrować się w urzędzie pracy. Liczyłem tylko na ubezpieczenie zdrowotne, ale okazało się, że jest szansa na zasiłek. Przydałoby się parę dodatkowych groszy. Za pracę na razie nie zamierzam się brać, mam silny wstręt do zorganizowanej roboty, a jak na razie ze "sztuki" wpływa tyle co na jedzenie i napoje.
   Jestem w domu, w górach. Po powrocie z włóczęgi autostopowej, lekko straumatyzowany czerpię radość z prostych wygód: wanny, pieca, prądu. Zrobiłem ogródek warzywny. Codziennie odwiedzam, patrzę jak rosną dynie, cukinie, botwinka, fasolka, zioła. Uspakaja mnie to na maksa.
   W zeszłym tygodniu byłem w Warszawie, w Trójce. Nie jestem zadowolony z wywiadu. Byłem spięty, nie czułem się sobą, rozmowa się nie kleiła. Miałem wrażenie, że pan Deblessem z Gitarą i piórem miał inne oczekiwania. Że pojawi się wesoły, swobodny chłopak podróżnik, wiedzący, o co chodzi w życiu. A przyszedłem ja, zamotany, lekko wycofany, nieprzekonany. "Czy czuje się pan wolny?", "Czy jest pan szczęśliwy?" Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Przecież nie zacznę na antenie walić z grubej rury o moim prywatnym życiu. No i zresztą, jak jednoznacznie odpowiedzieć? Czuję się wolny: nie ograniczają mnie ludzkie opinie, w każdej chwili mogę iść gdzie chcę, robić co chcę, mówić co chcę.  I robię. Ale częścią dorosłości jest uświadomienie sobie swoich ograniczeń. I w tym sensie, do wolności mi daleko. Albo z tym szczęściem. Czasami nie chce się żyć. Ale czasami patrzę na to życie i cieszy mnie. To co zrobiłem, kogo spotkałem, kim jestem.
   Troszkę zmieszany powiedział na koniec, że coś z tego spróbuje złożyć, ale skupi się bardziej na muzyce.
   W weekend wchodzę w góry, pomóc Szymkowi w schronisku. Wezmę ukulele, jakąś książkę na wieczory.
   To jest ciekawe. Czy można być szczęśliwym i nieszczęśliwym jednocześnie? Chyba tak właśnie mam. Leci Trójka, pali się w piecu, woda się grzeje na kąpiel, za oknem właśnie przestało lać, nikt mi dupy nie truje, kupiłem sobie w mieście słoiczek jalapenos i nowy olejek do e-papierosa, dostaję miłe maile od słuchaczy mojej muzyki i w ogóle ludzie ostatnio do mnie lgną (choć ja uciekam przed nimi, chowam się i wychodzę dopiero przyciśnięty do muru). Jestem dziś zadowolony z życia.

2 comments:

  1. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  2. I did nothing:)
    Mam podobnie - właśnie wtedy, kiedy najbardziej próbuję się izolować, ludzie do mnie lgną. Co do wywiadu - ludzie sa różni i zadaniem dziennikarza jest poprowadzenie wywiadu tak, żeby znaleźć płaszczyznę, na której człowiek, z którym przeprowadza wywiad, poczuł się swobodnie. Odpytywanie w stylu "czy jestes szczęśliwy", "czy czujesz sie wolny", nie służy swobodzie i może sugerować (IMO), ze dziennikarz do wywiadu się nie przygotował i jedzie banałami. Nie uważam się za eksperta od wywiadów, ale udzieliłem kilku swego czasu i pamiętam, jak nie lubiłem odpowiadać na podobne pytania. Na pewno dałeś radę, a że nie szczebiotałeś radośnie, jak być może oczekiwał pan dziennikarz... To nawet lepiej:)

    ReplyDelete