Thursday, 17 January 2019

Hopefully

 
    Mam kilka dni wolnego. Pełny bak w Xsarze, kilka groszy i nastrój na wycieczkę. Na drogach trochę zelżało, nie muszę się tak stresować.
   Jest mi trochę smutno. Przyzwyczaiłem się do weekendów z dziewczyną. Radości codzienności: wspólne ugotowanie sobie czegoś, spacer, rozmowa, oglądanie głupotki w telewizji, krótka wycieczka w jakieś ukryte miejsce w górach, paskudny obiad w drewnianej karczmie, rozmowy o niczym, czułość. Takie zwykłe rzeczy sprawiają mi radość, dają poczucie sensu i spokoju. Brak tych drobiazgów obudził we mnie smutek. Siądę więc w samochód, włączę mój podróżny miks i powłóczę się bez celu.
   Chcemy z chłopakami znów zacząć razem grać. Mam trochę nowego repertuaru, a i stare kawałki też trzeba przećwiczyć, może trochę wzbogacić muzycznie. Maro kupił nowego cajona, jest zainspirowany, Mateo też ma ochotę na granie. Przydałby nam się gitarzysta z okolic. Marcin jest świetny i miło się z nim gra, ale dojazdy z Warszawy są nierealne na dłuższą metę. Coś się wyklaruje.
   Chciałbym w weekend zrobić coś innego. Nie chce mi się siedzieć w domu. Nie wiem jeszcze co. Może kolejną wycieczkę?
   No dobra, ubieram się i jadę łapać subtelne nastroje i głębokie (hopefully) myśli.

Gwiazdy im śpiewały - Księżycowy Terrorysta




Gwiazdy im śpiewały

Przyniosła mu wiśni,
on jej narwał kwiatów,
wiśnie jak krwi krople,
kwiaty jak złe fatum.
Chodźże mój Stasienku,
księżyc zaraz wzejdzie,
mało mamy czasu,
rano cię nie będzie.

Ściągnął jej sukienkę,
rozłożył na trawie,
księżyc patrzył smutno,
było im wspaniale.
„Nie bój się Stasienku,
nie patrz z takim lękiem,
Bóg cię uratuje,
a ja czekać będę.”

Wojna, wojna, wojna,
jaka to głupota,
brat do brata strzela,
czołgają się w błotach,
a nad nimi świnie,
w pozłacanych szatach,
pieniądze i chwała,
a dla chłopców piach.

Drugi raz już wolniej
kochał się z dziewczyną,
gwiazdy im śpiewały,
do umarłych hymn,
jej biodra szerokie,
mokre, ciasne łono,
w niej by chciał utonąć,
ale musi iść.

Wojna, wojna, wojna,
jaka to głupota,
dla ambicji garstki,
płynie rzeka krwi.
„Stasienku kochany,
w lesie wyje wilk,
przytul mnie najmocniej,
Nie chcę już stąd iść.”

Księżyc na minutę
zdrzemnął się nad nimi,
kiedy znów popatrzył,
bardzo się zadziwił.
No bo chłopiec i dziewczyna
na niebie tańczyli,
a ich ciała piękne dwa,
z rzeką popłynęły.

Wednesday, 16 January 2019

Bez prądu. Przysypany. Wojna i pokój.

 















   Plusy awarii elektryki w domu:
   - Czytanie: w ciągu wieczoru przeczytałem prawie cały drugi tom Wojny i pokoju Tołstoja (pierwszy przeczytałem w schronisku – wreszcie udało mi się przebrnąć przez kilka pierwszych rozdziałów, które od lat były dla mnie zaporą nie do przejścia). Czytałem w wannie przy świeczce, a później w łóżku z czołówką.
   - Odpoczynek od mediów społecznościowych: to była ogromna ulga. Najpierw jeszcze zerkałem na komórkę, ale kiedy wyczerpała mi się bateria, byłem już zupełnie wolny.
   - Spokój i zwolnienie czasu, możliwość skupienia się na jednej rzeczy.

   Tydzień pracy w schronisku dłużył mi się niemiłosiernie. Zaczęło chwytać mnie choróbsko, czułem się słaby i rozdrażniony. Podobało mi się, że zasypał nas śnieg. Kilkumetrowe zaspy i szarawa biel, nie było widać, gdzie kończy się śnieg, a zaczyna mgła. To było przyjemne. Schodzenie w dolinę trochę mniej. Kilka razy wpadłem w zaspę po pachy. Cały szlak zawalony połamanymi świerkami. Trasę, którą normalnie pokonuję w 40 minut, tym razem przeszedłem (przeczołgałem) w 2 godziny.

   M. Mam trochę smutnych refleksji na ten temat. Nie udało się nam zbudować nic trwałego. Moim zdaniem największym problemem był brak komunikacji z jej strony. M. z jakiegoś powodu odmawiała komunikowania problemów. Zamiast tego wyłączała się, okazując mi przy tym niezadowolenie i opryskliwość. Kiedy ja próbowałem nawiązać kontakt, wyjaśnić nieporozumienie, ona wycofywała się jeszcze bardziej i traktowała mnie jeszcze gorzej. I tak to trwało regularnie przez półtora roku. Przyciąganie, odpychanie, przyciąganie, odpychanie. Do tego inne rzeczy, ale nie chcę tego rozwijać.
   Pozostawiło to we mnie pewną pustkę. Przywiązuję się bardzo do partnerki.  M. potrafiła być wyjątkowo urocza, interesująca, miła. Próbowałem przez długi czas sprawić, żeby to działało, dałem z siebie wszystko. Przez chwilę myślałem, że może to jest to, że znalazłem przystań. Teraz, kiedy w końcu się rozsypało, czuję dziwną mieszankę ulgi i próżni. No ale życie się nie zatrzymuje. Jestem nastawiony optymistycznie. Wiem już, że tam gdzie kończy się jedna rzecz, tam powstaje miejsce na rozpoczęcie nowego etapu. W gruncie rzeczy czuję się lekko podekscytowany tym wszystkim: zmianami, nowymi horyzontami, nieokreślonością przyszłości.

   Jeszcze nie ma 9 rano. Zadzwoniłem po elektryka. Choć fajnie było spędzić wieczór bez prądu, to co ma zrobić moja lodówka, albo pralka, w której kiśnie niedokończone pranie? Wyłożyłem stopy przed kominkiem. Trochę mnie parzy, ale nie chce mi się przestać. Myślę o lekkim śniadanku, do którego otworzę książkę i poznam dalsze losy księcia Andrzeja (czy ożeni się z Nataszą i będą szczęśliwi? Przeczuwam, że nie), Pierra, Rostowskiego. Klasyka mnie uspokaja.

   Słyszę, że na plac zajeżdża jakiś samochód. To pewnie elektryk.

Saturday, 5 January 2019

Tam na rzece

 

   Twórczy dzień. 2019 zaczyna się dobrze. Spokojnie, świeżo, refleksyjnie. Pożegnanie z M. (kolejne z kolejnych, wiem, ale tym razem to już na poważnie). Spędziliśmy wspólnie święta i Nowy Rok, przez chwilę miałem nadzieję, ale później wszystko padło. I wiem, że już nie chcę. To fajna dziewczyna. Piękna, potrafi być miła, urocza, słodka, potrafi sprawić, ze w domu jest domowo. Ale nie pasujemy do siebie. Rzeczy, które są dla mnie naturalne i ważne irytowały ją. Moja spontaniczność, czasami rubaszna wulgarność, duchowość, błądzenie w chmurach. Potrzebowała czegoś innego. Ja zresztą też. Nie mam wobec niej złych uczuć. Lubię ją. Mam nadzieję, że się jej ułoży w życiu, że znajdzie swoją harmonię.

   Dobrze mi zrobił dzień w samotności. Słuchając Adama Struga i Raz Dwa Trzy nabrałem twórczej weny, zacząłem nowy obrazek. Ciężko było mi zacząć, ale szybko wskoczyłem na falę i znów poczułem magię i wewnętrzną przestrzeń. Lubię to uczucie, kiedy z codzienności i trywialności powoli wynurza się pulsujące życie i wolność. Na obrazku mężczyzna tonie/śpi/frunie, w każdym razie jest neutralnie szczęśliwy. Na łodzi dziewczyna rzuca sieć. Może chce go uratować. A może po prostu łowi ryby. Może przypadkiem go wyłowi, a może rozminą się i nawet siebie nie zauważą. On w swoim słodkim śnie, w podwodnym mieście, a ona w swoim skupieniu w mieście naziemnym. Cokolwiek się nie stanie, rzeczy będą takie jakie mają być, harmonia wszechświata obejmuje w sobie wszystkie scenariusze, kwantowa nieokreśloność nigdy nie zostanie zakłócona. Enjoy the ride.

   W kominku strzela ogień. Śnieg sypie i sypie, na podwórku już ponad metr. Z garażu na pewno bym się nie wydostał, ale to nie ma znaczenia, bo nigdzie się nie wybieram. Przy piecu drewna na dwa dni. Choinka dyskretnie błyszczy w kąciku. Po kąpieli pachnę lotosowym balsamem. Nikt niczego ode mnie nie chce, ani ja nie chcę niczego od nikogo. Rozkoszność.

Tuesday, 20 November 2018

Anarquista Bum Bum - Księżycowy Terrorysta



Tylko dla prawdziwych rebeliantów;)


1
Czasem tak jak ty wolałbym w ręce mieć pistolet
bum bum sprawiedliwości przyśpieszona szkoła
rewolucji chylę czoła, zmiany są potrzebne,
bum bum, wolę jednak operować bębnem

Czasem tak jak ty wolałbym w ręce mieć pistolet
bum bum sprawiedliwości przyśpieszona szkoła
rewolucji chylę czoła, zmiany są potrzebne,
bum bum, wolę jednak operować bębnem

2
Jestem zawsze byłem po bezdrożach podróżnikiem
sensu szukając, zawsze będę wojownikiem
jedną rzecz zrozumieć musisz, to jest najważniejsze,
człowiek człowiekowi bratem, ale nigdy wilkiem.

Przeszedłem granice, nie znałem obcych języków,
autostop moim domem, miałem ich bez liku,
czasem głód i zimno dokuczały mi w podróży,
zawsze jednak obcy człowiek pomocą mi służył

3
Kiedy słyszysz, że ciapaty, pedał, arab, murzyn, ,
krew ci uderza do głowy, w sercu rośnie mroczna burza,
miłość którą masz, zaczyna nienawiść zachmurzać,
powstrzymaj swój gniew bo cała miłość legnie w gruzach

Faszystowskie mordy krzyczą, flagami machają
chciwi politycy w mediach strachem zatruwają,
zrozum to nieprawda, propaganda  Babilonu
popatrz w oczy brata swego, wkrótce będziesz w domu


ref 1
Zawsze będziesz wojownikiem,
zawsze światło nad ciemnością
zawsze mądrość nad głupotą

Zawsze będziesz wojownikiem
zawsze serce nad rozumem,
zawsze rozum nad głupotą

ref 2
Ten system jest chory i zły,
chcą cię uwieść kłamstwem, lecz pozostań silny,
Ten system jest chory i zły,
czasem straszy Bogiem, zawsze kusi zyskiem,

Ten system jest chory i zły,
Karmi cię oszustwem, każe nienawidzić,
Ten system jest chory i zły,
nie daj się truciźnie, miłością bądź silny

Jesteś gotowy? Posłuchaj!

3
Jeden – możesz wierzyć w Boga albo i nie wierzyć
Dwa – w czystości żyć albo z kobietą miłość przeżyć
Trzy – po górskich szlakach chodzić, patrzeć za horyzont,
Cztery – anonimowym być pośród tłumu pieszym
Pięć - nie ma znaczenia, jaką ścieżką idziesz bracie,
tylko nie zapomnij o tej prawdzie wojownika:
musisz sercem patrzeć, z dumą szczerość swoją dźwigać,
nie dać się pokusom, ich śliskim kłamstwom oszukać.

Thursday, 15 November 2018

Pilot Pirx i Jesienna Dziewczyna

 
   Pani Aniu
   Przepraszam za tak długą przerwę w korespondencji. Nie mam nic na swoje usprawiedliwienie, oprócz okresowego introwertyzmu. Mam nadzieję, że u pani wszystko dobrze. Ciekaw jestem, jak rozwija się pani kariera, jak życie uczuciowe i co nowego pani czyta. No i wszystko, cała reszta, cokolwiek jest ważne.
   Czuję się dzisiaj zmęczony. Poprzedni tydzień w pracy był raczej intensywny, zarówno jeśli chodzi o wysiłek, jak i o nadmiar alkoholu. W tym tygodniu natomiast w podróży zabrnąłem kolejny raz w ślepą uliczkę. Za każdym razem wydaje mi się, że na końcu zobaczę szeroki horyzont, a okazuje się, że trafiam na litą ceglaną ścianę. Ponownie się wycofałem, z silnym postanowieniem, że nie zabłądzę w tamte rejony na nowo. No ale dość o tym. Kontynuujemy zabawę w Trzy Rzeczy? Teraz moja kolej.

   Trzy postacie z książek, którymi chciałem kiedyś być:
   1. Pilot Pirx. Wiadomo – podróże kosmiczne:) Ale nie tylko to. Pamiętam opowiadanie „Test Pilota Pirxa”. Kiedy underdog wygrywa, a śmiały, pewny siebie, silny as idzie w zapomnienie. Postanowiłem wtedy, że zostanę underdogiem. Jak na razie idzie mi wyśmienicie,
   2. Tutejszy. Hmm... Mam takie przeczucie, że pani, jako jedyna z ludzi, których znam, może wiedzieć, o kogo mi chodzi. Była kiedyś taka książka „Kluska, Kefir i Tutejszy”. O trójce dzieciaków, których spotykają niesamowite przygody w różnych wymiarach, miejscach i czasach. O ile pamiętam Kluska i Kefir to było rodzeństwo, a Tutejszy, to tajemniczy chudzielec, który pojawia się znikąd i wydaje się wiedzieć, o co chodzi w tym dziwnym świecie. Kiedy byłem już trochę starszy, dojrzałem tę książkę w bibliotece i ją ukradłem. Zaginęła. Drugi raz znalazłem ją na Allegro. I znów zgubiłem. To chyba jakaś klątwa.
   3. Jean Valjean. Mój tata, polecając mi lektury, nie zwracał uwagi na mój wiek. Czasami nie było to mądre (czytanie Edgara Alana Poe w wieku lat 10 może skończyć się długoletnimi koszmarami i fantazją przyciąganą na zawsze w mroczne rejony), ale w przypadku Nędzników, których przeczytałem, kiedy miałem 14 lat, to był dobry wybór. Jean Valjean, prześladowany bohater, który pomimo niesprawiedliwości, porażek, złych ludzi i nieludzkiego systemu, pozostaje człowiekiem, nie traci dobroci i prawego charakteru.

    Trzy postacie to za mało... Co z Mistrzem? Z bohaterami Strugackich? Z Arjuną? Z Williamem Foggiem? Winnetou? :)

   Teraz pani. Zapraszam.
   Z wyrazami szacunku
   Redaktor Marceli Szpak

***

   Drogi panie Redaktorze
   Bardzo dziękuję za list. Przyznam, że już zaczęłam się martwić. Czytając między wierszami, chyba wiem, do czego się pan odnosi. Proszę się nie zniechęcać. Wiem z całą pewnością (nie powiem skąd), że czeka na pana długa, interesująca i z pewnością nie ślepa uliczka. Kiedy obejrzy się pan któregoś dnia za siebie, zobaczy pan ze zdziwieniem i wielkim zadowoleniem, że dzięki tym peregrynacjom, skrótom, błędom i poszukiwaniom, zaszedł pan dalej, niż jeśli starałby się pan iść tylko prostymi, jasno oświetlonymi ścieżkami. Tak więc głowa do góry!
   (Wiem, kto to Tutejszy!!! Jest pan pierwszą osobą, która go zna. Mam ochotę podskakiwać pod sam sufit z dzikiej radości!:)
   U mnie wszystko w miarę spokojnie. Również mam swoje ślepe uliczki i tak jak pan, czasami na nie zbaczam, ale na szczęście uodporniłam się na ceglane ściany i nawet nie próbuję już przebijać ich głową. Wystarczy, że mignie mi z daleka ich ceglano-ruda czerwień, odwracam się na pięcie i nie poświęcam im zbędnej uwagi. Pyta pan o uczucia. Na tym polu bez fajerwerków. Ale nie narzekam. Fajerwerki są przereklamowane. Cieszę się swoim przytulnym pokoikiem, malutką pracą, którą jestem w stanie zapłacić za dach nad głową, trzy w miarę smaczne posiłki i kilka książek (jeśli nie ma ich jeszcze w bibliotece). Oprócz tego przyznam z lekkim rumieńcem, że nasza korespondencja również wypełnia ciepłem mały kącik w moim sercu.
   A teraz przejdźmy do gry:)

   Trzy postacie z książek, którymi chciałam kiedyś być:
   1. Milady. Proszę się nie bać. Nie jestem mroczną morderczynią (nawet w marzeniach;). Wiem, że to nie była najprzyjemniejsza postać. Ale kiedy Atos obciął jej głowę, to krew mnie zalała! Nadęty hipokryta! Może i nie miała zasad i była okrutna, ale będąc kobietą w świecie mężczyzn, musiała sobie jakoś radzić. Czy będąc skazaną na bycie kobiecą postacią w starej powieści, musiała przyjąć rolę romantycznej, słodkiej i niewinnej niewiasty?;)
   2. Alicja Sielezniewa. Tak jak pan, uwielbiałam fantastykę. Książki o Alicji były moimi pierwszymi. Kiryła Bułyczowa też polecił mi tata. Na szczęście Z Edgarem Alanem Poe czekałam do osiemnastki:) Z Alicją zakochałam się w kosmosie i podróżach w czasie. Forever.
   3. Tytus... Proszę się nie śmiać! Bardzo go lubiłam. Był o wiele sympatyczniejszy od Romka i A’tomka, miał najlepsze pomysły, niczego się nie bał i gdyby nie on, to ci dwaj harcerze mieliby nudne i głupie życie. I wyrośliby pewnie na polityków, albo programistów. Wie pan, czego nie znoszę? Kiedy w radiu puszczają reklamy Mediamarkt  i „Tytus” brzmi tam jak zupełny idiota. Udusiłabym własnymi rękami copywritera, który wpadł na ten świętokradczy pomysł (to mówi Milady:).

   Bardzo dziękuję, że jednak podjął się pan gry. Sprawia mi to ogromną przyjemność.
   Życzę panu spokojnego weekendu. Kiedy będę przechadzać się po Kopcu Kościuszki (wybieram się tam w sobotę z Ambrożym - moim najbliższym przyjacielem i najbrzydszym kundelkiem w Polsce), będę myślała o panu, otoczonym opadłymi z liśćmi, szaro-burymi Beskidami.
   Z ciepłymi uściskami
   Anna Słota
   znana również jako Jesienna Dziewczyna

   PS. Proszę tyle nie pić. Ale naprawdę!
   PPS. Załączam zdjęcie Alicji ze starej radzieckiej adaptacji. Nigdy nie widziałam. Może kiedyś będzie okazja obejrzeć to wspólnie? Jeśli nie w tym życiu, to może w następnym. Co pan na to?


Sunday, 28 October 2018

Gra w Trzy Rzeczy

 












   Dobry, wyciszony dzień. W piątek po południu wróciłem z Bałkanów. W sobotę nie odpocząłem, ponieważ wciągnął mnie proces twórczy. Od dziewiątej rano do drugiej rano dzisiaj pisałem, nagrywałem, edytowałem i dopiero kiedy skończyłem (zadowolony z efektu:), padłem do łóżka.
   Dziś za to zrobiłem sobie dzień relaksu i nicnierobienia. Napaliłem w kominku, ogień tli się od rana, wygonił słotę i chłód ze ścian. Rozpaliłem też w kuchni, żeby nagrzać wodę w bojlerze. Wziąłem długą kąpiel z pianą, prawie zasnąłem w wannie. Później przy szepcie telewizora (leciała powtórka Wielkiej Gry z lat dziewięćdziesiątych) czytałem gotyckie opowiadanie z osiemnastego wieku „Dusze czyśćcowe”, o zepsuciu i nawróceniu Don Juana.
   Czuję się spokojny. Ucichły zawirowania ostatniego roku, pragnienia, rozczarowania, dysonanse. Z ulgą odkrywam, że jestem ciągle sobą, nie popsułem się. Ufff...:)

*** *** ***
 
   Panie Redaktorze
   Zagramy w pewną grę? Proszę, niech się pan nie boi, nic poważnego. Sama ją dzisiaj wymyśliłam i stwierdziłam, że wypróbuję na panu, jeśli oczywiście nie ma pan nic przeciwko. No więc tak. Ta gra się nazywa trzy rzeczy i nigdy się nie kończy. Temat na dzisiaj:
   „Trzy rzeczy, które widzisz, leżąc w wannie.”
   W sumie to nie wiem, czy można nazwać to grą, ale byłam ciekawa, co (i jak) pan napisze. Oczywiście, skoro to wymyśliłam, zacznę od siebie. Mam nadzieję, że nie weźmie pan tego za oznakę mojego egocentryzmu i arogancji (choć trudno zaprzeczyć, że jak większość z nas, w jakimś tam stopniu cierpię na te dolegliwości:).
   Zaczynam.
   Trzy rzeczy, które widzę, leżąc w wannie:
   1.  Moje kolana!:) W mojej mini kawalerce zmieściła się tylko mini wanna, która stoi wciśnięta między wysłużoną pralkę i przyrdzewiały kaloryfer. Nad prawym kolanem mam malutkie, jasnobrązowe znamię. Mama mówiła mi zawsze, że jest kształtu ziemniaka, ale ja uważam, że to dokładna mapa Australii.
   2. Franka. Franek to mój dziki pająk. Próbowałam go oswoić, ale myślę, że pająki to małe narcyzy, które nie są w stanie nawiązać głębszej emocjonalnej relacji. I tak go lubię. Franek od miesięcy rozbudowuje swoją pajęczynę za pralką. Nie mam sumienia, żeby mu ją wymieść. Czasami, kiedy leżę w wannie (albo siedzę na wiadomym miejscu), wychodzi sobie na mnie popatrzeć.
   3. Niemiecką, przedwojenną maszynę do szycia. To bardzo malutka maszyna, mieści się na pralce. Jest czarna, ma złoty napis „Serata”, który otaczają złote frezje. Bardzo ją lubię, choć czasami budzi we mnie niepokój myśl, że może jakaś niemiecka szwaczka naprawiała na niej kiedyś mundur Hitlera. Mam nadzieję, że nie.
   Czy ta gra jest dla pana głupia i dziecinna? Niech pan szczerze powie. Czekam na list.

   Z serdecznymi pozdrowieniami
   Szmuglerka ukraińskich rowerów
   Anna Słota 
   Kraków (jednak trochę tutaj jeszcze pobędę, więc śmiało, niech pan pisze, jeśli tylko będzie pan miał ochotę)



   Pani Anno
   Bardzo dziękuję za  krótki, ale treściwy list. Ta garstka osobistych informacji sprawiła mi ogromną radość. Szczerze mówiąc jestem zaszczycony, że obdarzyła mnie pani takim zaufaniem. A gra wcale nie wydaje mi się głupia ani dziecinna. Obawiam się jednak, że moja łazienka jest trochę trywialna. No ale spróbuję popatrzeć na nią magicznym okiem. No więc...
   Trzy rzeczy, które widzę, leżąc w wannie:
   (o kolanach nie piszę, bo nie chcę dublować:)
   1. Duże zdjęcie Cziburaszki zwanego Kiwaczkiem. Wisi nad pralką. Kiedy jest mi źle i sobie patrzę na tego futrzatego smutnego nie wiadomo co, to robi mi się lepiej. Nie jestem pewny, dlaczego... W jakiś dziwny sposób przypomina mi, kim byłem i jestem. Głupie, co? Czy nie?
   2. Pianę. Lubię się kąpać w pianie. Prawie zawsze wlewam za dużo płynu do bąbelków i kiedy wanna napełnia się wodą to kłęby piany zaczynają spadać na podłogę. Zerkam wtedy zza pienistej zasłony, czy nie zostawiłem w kontakcie kabla od pralki, albo czegoś innego, żeby wymykająca się spod kontroli piana nie skróciła mi niespodziewanie życia.
   3. Półkę z książkami:) Tak, mam w łazience małą, wiszącą półeczkę, na której zawsze leży kilka tomów. Mam coś takiego, że leżąc w wannie lubię czytać klasykę. Obecnie na regaliku znajdują się: „Opowieści Niesamowite” Edgar Alan Poe, „Martin Eden” Jack London, „Dzienniki Gwiazdowe” Stanisław Lem i „Na srebrnym globie” Żuławski. „Opowieści niesamowite” leżą na samym spodzie, żeby nie straszyły mnie okładką, kiedy chcę zrelaksować się w kąpieli, a nie pomaga w tym widok trumny z odsuniętym wiekiem i wysuwającą się dłonią kościotrupa.

   Z jakiegoś powodu kontakt z panią stał się dla mnie bardzo ważny.
   Pozdrawiam panią bardzo serdecznie.
   Marcycho del Urviho

Stara sukienka - Księżycowy Terrorysta



Stara sukienka

Jakie to było przepiękne, kiedy zaczął się bal,
ubrała stara sukienkę, którą ktoś dawno jej dał.
Ona ma w oczach żal, lecz uśmiechem go zakrywa,
pośród ciał, pośród fal, chce się ukryć, w tłumie zginąć.

a jajajajajajaajaj, jaka piękna z niej jest dama,
parę kilo, kilka zmarszczek, ostrożnie zasłoniła,
choć tak głośno i tak pięknie, czuje że czas jej przemija,
ktoś podaje szklankę wina, szybko ze wstydem wypija.

Kiedyś przyjdzie, kiedyś zjawi się,
kiedyś stamtąd ją zabierze,
nie ostatni, który kłamał,
ani tamten który bił.

Ten, co jeszcze jej nie spotkał,
a nie ten, co w oczy kpił,
ten co kochać będzie czysto,
a nie ten co mówił: ssij.

Dajdaradadadaj, to pracowniczy jest bal,
orkiestra gra, no bo dobry szef, zamówił, wielki ma gest.
Ona nie tańczy, choć chciałaby,
przecież chodziła na kurs.
Każdy już wziął to co chciał, a jej żal,
chociaż to dla niego ma.

Ref:
Zatańcz ze mną, mój mężczyzno,
zobacz co dla ciebie mam,
pierwszy taniec, pierwsza miłość,
nie patrz na mój album szram.

Dziś dla ciebie się urodzę,
będę najpiękniejszą z dam,
parę kilo, parę zmarszczek,
tobie dziś w posagu dam.

2.

Kiedyś przyjdzie, kiedyś zjawi się,
kiedyś stamtąd ją zabierze,
nie ostatni, który kłamał,
ani tamten który bił.

Ten, co jeszcze jej nie spotkał,
a nie ten, co w oczy kpił,
ten co kochać będzie czysto,
a nie ten co mówił: ssij.

Friday, 26 October 2018

Słodkie jabłka - Księżycowy Terrorysta

Zapomniałem wkleić ostatnio. Mój najnowszy rzewny;) Z elementami hip hopu, tak dla hecy;)

 

Słodkie jabłka 1. Hej moja mała, otrzyj z twarzy łzę wszystko będzie dobrze, zniknie cały lęk, miłość to jest życie, więc uśmiechnij się, kochaj samą siebie, kochaj też i mnie. Weź do ręki kluczyk, otwórz serce swe, zaproś mnie do środka, tam zamieszkać chcę, na tym głupim świecie każdy zmaga się, dla pieniędzy i pozycji, a ja ciebie, ciebie chcę. Ref: Niech poprowadzę cię za rękę tam gdzie, chciwość ucięła sobie drzemkę i gdzie, nikt się nie chowa, no bo nikt nie musi, gdzie słodkie jabłka, słodka wolność mądrej duszy. 2. Musisz teraz wierzyć, że już będzie dobrze, to co się splątało, z biegiem czasu się rozplącze, miłość to jest droga, miłość to jest dar, im więcej jej dajesz komuś tym więcej jej masz. Pamiętaj że nawet kiedy nie stoję zbyt blisko, nawet wtedy kiedy w kłótni, głupie słowa trysną, miłość to jest droga, miłość to jest dar, im więcej jej dajesz komuś tym więcej jej masz. Ref: Niech poprowadzę cię za rękę tam gdzie, chciwość ucięła sobie drzemkę i gdzie, nikt się nie chowa, no bo nikt nie musi, gdzie słodkie jabłka, słodka wolność mądrej duszy. 3. W materialnym świecie tak to już wygląda, im więcej rozdajesz, tym mniej tego masz, Nic tu nie jest trwałe, każda rzecz się kończy, skończą się pieniądze, kiedyś skończy się twój czas Tylko ona trwa i kwitnie, nigdy nie przestaje, gdy ją masz, to ze mną na jednych falach nadajesz miłość to jest droga, miłość to jest dar, im więcej jej dajesz komuś tym więcej jej masz. Tylko ona trwa i kwitnie, nigdy nie przestaje, gdy ją masz, to ze mną na jednych falach nadajesz słodkie jabłka, słodka wolność, słodki dotyk skóry, w ciele dusza, w duszy miłość, lecimy pod chmury