Thursday, 29 January 2015

Dobre sprawy

   1. Smutne ale dobre chwile w szkole. Wczoraj M. była bardzo pobudzona, agresywna, cały dzień skakała, próbowała uderzyć każdego, itd. W pewnym momencie usiadła na podłodze i się rozpłakała. Chloe spytała: Co się dzieje, M.? M. popatrzyła smutno i odpowiedziała: Wszyscy na mnie patrzą i myślą, że jestem dziwadłem (Everyone looks at me and thinks that I am a weirdo). Dziś próbowalismy dotrzeć do K. który ostatnio jest coraz bardziej wyłączony, zły. Wreszcie doszliśmy do sedna: parę lat temu umarł jego kolega ze szkoły. Mama powiedziała mu, że chłopiec był chory i umarł. I nagle wszystko nabrało sensu. K. kiedykolwiek jest chory i ktoś sie go spyta, czy dobrze się czuję, zaraz krzyczy: Wszystko w porządku! Nic mi nie jest! Po prostu dla niego choroba oznacza, że trzeba umrzeć. Parę razy ktoś z grupy (nauczyciel, asystenci, albo inni uczniowie) byli chorzy. Kiedy mu to mówiliśmy, zaczynał krzyczeć i mówić, że już nie wrócą. Nie potrafię sobie nawet wobrazić przez jaki stres musi przechodzić ktoś, z tak dużą niepełnosprawnością intelektualną. Nasz psycholog ma nam pomóc zrozumieć, jak powinniśmy z nim rozmawiać i przejść przez tą blokadę.
   2. W tym tygodniu wracam do mieszkania w Lewisham. Dobrzy ludzie na skłocie, ale nie mam energii, żeby przenosić się co miesiąc, martwić się policją, sądami. Potrzebuję azylu. Do Petry przyjechała przyjaciółka, razem coś wynajmą, więc będę sam w pokoju. Drogo, ale dam radę. Prawdopodobnie w przyszłym tygodniu się przeprowadzę.
   3. Palę trochę mniej, ale nie potrafię jeszcze rzucić. Spróbuję niedługo znowu, kiedy już będę w domu, sam. Alkoholu też nie nadużywam. Piwo albo dwa po pracy. Ale też chcę ograniczyć. Na razie nie mówię, że rzucić zupełnie, bo ciągle przychodzą ciężkie uczucia, myśli, nie wiem, czy dałbym radę bez odrobiny "zmiękczacza" krawędzi.
   4. Siedzę w living roomie. Włączyłem Nohavicę, co kontrastuje z codziennym drum and bass, któego nie cierpię. Obok mnie czterech chłopaków: Jamajczyk, Anglik, Włoch i Rumun, w najlepszej komitywie, żartując, rozmawiając o kolejnym miejscu do zajęcia. Na nizinach społecznych podziały się rozpływają. Tam gdzie pieniądze i wpływy, tam największa trucizna.
   5. Bubliczki:)

1 comment:

  1. :* skutecznie nie palę, ale jak napisałeś, do rzucenia potrzbowałam spokoju i bycia sama ze sobą

    ściskam

    ReplyDelete