Saturday, 8 August 2015

Północ właśnie minęła





















   Północ właśnie minęła. Słucham Karla Kryla. Fajna nuta, szczególnie o tej porze. Współgra z nocą, winem, książką, przy której kleją mi się już oczy, ale nie chcę przestać. Smutno, ale dobrze. Jedna z tych nocy, kiedy nie szarpię się, pogodzony z sobą.
   Pojechałem dziś na Londyn rowerem. Zjadłem coś w świątyni, później leżałem na Soho Square, ćmiłem vape'a i czytałem Siergieja Łukjanienko. Ściągnąłem na kindla wszystkie jego książki i czytam jak leci, jedna za drugą. Lubię Rosjan, współgra ze mną ich literatura, podejście do świata: mieszanka determinizmu i buntu, które jakoś się nie wykluczają. Bohater wie, że nie ma szans w starciu z chaotycznym, bezwzględnym światem, ale mimo zagubienia i przekonania o przegranej i tak się buntuje, staje po stronie prawdy. Tak było u Strugackich, Dmitriego Glukhovskiego i u Łukjanienki. Chyba tak z ich narodowej historii to wszystko wychodzi.
   W poniedziałek jadę do Polski. Autobusem, bo bilety na samolot były dwa razy droższe. Dwadzieścia cztery godziny drogi, ale doładuję kindla na maksa i się nie martwię. Zresztą lubię tak podróżować. Przypominaja mi się stare czasy, kiedy nawet do Hiszpanii jeździłem autobusem. Zmieniające się widoki, języki w radiu, napisy na znakach. Lepiej niż samolotem, bardziej naturalnie.
   Dla dzieciaków mam x-boxa. Kiedy jeszcze mieszkałem w Lewisham, Mariusz znalazł na ulicy w dobrym stanie, razem z monitorem i padami. Ucieszą się maluchy.
   Mam nadzieję, że złapię się jeszcze na kawałek lata. Chce mi się popływać w rzece.
   Nie chce mi się natomiast wracać do pracy. Straszny brak motywacji. Siedzieć w Londynie, codziennie do pracy, budować karierę, szkolenia, męczenie się z ludźmi. No ale nie mam pomysłu na nic innego w tym momencie, więc wrócę.
   Przeczytam jeszcze parę stron i pewnie mnie zetnie.
   Na razie.

No comments:

Post a Comment