Friday, 3 January 2020

2020 - Początki

























Już nowy rok. Za oknem lekki mrozik, ale kominek miło grzeje. Napaliłem też w kuchni, żeby zagrzać wodę w bojlerze, wziąłem gorącą kąpiel, nalałem sobie kruskovaca z Bośni (diabelnie słodki) i postanowiłem napisać kilka słów. 
Skończył mi się właśnie świąteczny urlop. Z rozleniwieniem i lekką niechęcią siadłem przy komputerze i wziąłem się do pracy. Szybko strząsnąłem z siebie apatię i poszło fajnie. Udało mi się załatwić wywiad z Marylą Rodowicz i Bednarkiem. Wpadłem na kilka pomysłów, jak rozkręcić stronę (dla przypomnienia: od lata pracuję jako redaktor portalu internetowego), no i nadrobiłem świąteczne zaległości w redakcyjnych sprawach. 
Później malowałem. Wczoraj i dziś. Akryle stały się moim głównym hobby na ten moment. Mam cały rytuał. Wygładzam deskę papierem ściernym, maluję podkładem (mam podkład biały, czarny i przezroczysty, ale głównie używam białego), kiedy wyschnie, to jeszcze raz lekko przecieram drobnym papierem ściernym, a później bawię się kolorami, teksturami, pomysłami. Czasami wyjdzie mi coś wyjątkowo brzydkiego, a czasami podoba mi się to, co napaćkam. Kupiłem też zawieszki, więc po wyschnięciu mogę od razu powiesić na ścianie. Część rozdałem na prezenty świąteczne, część zaoferowałem na aukcję w szkole w mojej wsi, gdzie na coś zbierają (nie pamiętam na co:).
Choć główna rzecz to malowanie, to wraca do mnie pomysł z napisaniem książki z moich podróży. Najpierw trochę mnie przytłaczał, ale w końcu doszedłem do wniosku, że nie muszę napisać jakiejś epopei, ale po prostu niewielką, lekką książkę z kilkoma przygodami i przemyśleniami. Teraz tylko trzeba zacząć. Ale myślę, że już niedługo. Ten rok zacząłem jako singiel, sprawy z M. pozamykane, więc ogromna część stresów życiowych została zakończona. Mogę teraz skupić się na sobie i swoich sprawach, zamiast rozkminiać emocjonalne dylematy. 
Fajnie mi z tym. Tak, brakuje mi bliskiej duszy, ale po zawirowaniach ostatnich dwóch lat czuję, że potrzebuję odpoczynku. 

A w międzyczasie:

1. Maraton The Office. Kiedyś to byli Friendsi, teraz łagodzę egzystencjalne zajawki Jimem, Dwaightem, Pamelą, Michaelem i resztą.
2. Mało czytam! Zrobiłem w święta przemeblowanie i główna część biblioteczki wylądowała przed moim nosem. Zerkam na książki, których jeszcze nie czytałem, albo które chciałbym przeczytać jeszcze raz i gryzę się tym, że nie potrafię znaleźć czasu. Dużo pracuję, oglądam, maluję, zawsze w biegu, nie umiem się zatrzymać i po prostu zagłębić w lekturze. 
3. Chce mi się jakiejś mini podróży. Nawet takiej na kilka godzin samochodem. W ten weekend pracuję w bacówce, ale może w przyszły się wybiorę. 

2 comments:

  1. Podoba mi się Twój pomysł napisania książki o Twoich podróżach - tu na blogu dałeś już pewien obraz jak mogłaby ta książka wyglądać. Mam nadzieję, że pomysł zrealizujesz. Na pewno kupię, jeśli ukaże się w sprzedaży:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Adam, będę pamiętał, że mam ci wysłać kopię:)

      Delete