Monday, 6 January 2020

Lista styczniowa





















Kiedy nie mam siły, to robię listy:)
Więc zapraszam na Listę Styczniową:

1. Święta ogołociły mnie z oszczędności, więc postanowiłem pomóc chłopakom w Bacówce i zarobić parę groszy. Spodziewałem się spokojnych zimowych dni, a zamiast tego był ruch turystyczny większy niż w wakacje. Zapieprz był ogromny. Sobota, niedziela i poniedziałek. Słaniając się na nogach, zszedłem dziś z gór i spędziłem około pół godziny na odkopywaniu samochody z zaspy. Po przyjściu do domu pierwsza rzecz: napaliłem w piecach, żeby nagrzać dom i wodę. W międzyczasie oglądałem The Office.

2. Zadzwonił do mnie brat. Powiedział, że zamówił pizzę wege i jakieś gruzińskie potrawy, a oprócz tego otworzył nalewkę z kwiatów czarnego bzu, żebyśmy uczcili Trzech Króli. Nie miałem nastroju towarzyskiego, smutek po rozstaniu z M. trzyma mocno, ale zebrałem się w sobie i poszedłem w odwiedziny. Było bardzo miło. Mama, bracia, szwagierka, dzieci. Pizza dotarła po 2 godzinach, ale w międzyczasie raczyliśmy się domowymi trunkami i rozmawiali o życiu, wymieniali anegdotami. O przemycie papierosów, problemach w związkach, dzieciaki opowiadały, ile zarobiły kolędując, Alex opowiadał, jak złamał rękę przedwczoraj... Najpierw zmuszałem się, żeby być obecnym, ale później coś się przełamało i śmiałem się szczerze.

3. W sobotę w Bacówce zapaliłem wieczorem zielonego. Kiedy wszyscy wyszli z kuchni (z moją niewielką zachętą, bo chciałem już być sam:), położyłem się w śpiworze i puściłem sobie Draculę z tego roku (BBC). Fuck. Nie wiem, czy to zioło, czy mój ogólny nastrój, ale horror był mocny, mroczny, gotycki i properly creepy. Obejrzałem pierwszą część i całą noc miałem koszmary o wampirach.

4. Jestem już w łóżku. Kominek nagrzewa grube mury, które od kilku dni nie czuły ognia. Lekko szumi mi w głowie, ale nie jestem pijany. Z głośników leci Above & Beyond (trance). Piszę sam nie wiem dla kogo... Chyba najbardziej dla siebie, żeby znaleźć sens w samotności i poczuciu zabłądzenia. Zresztą przeczyta mnie tylko Adam i M. sprawdzająca, czy za nią tęsknię i czy kogoś już znalazłem. Więc moim głównym czytelnikiem jestem ja sam. Kiedy zapisuję te myśli i małe sprawy, to jest mi lepiej. Staję się częścią opowieści i zapominam, że jestem tylko pyłkiem niesionym przez bezosobowy, mroźny wiatr kosmosu.


2 comments:

  1. Zioła użyłem tylko raz, kilka lat temu w moje czterdzieste urodziny i... nie podobało mi się. Mam w swój własny nakręt i nie potrzebuję zewnętrznego doładowania. Mojego przyjaciela "kopnęło" na dwadzieścia minut, a mnie trzymało dwa dnia, a to o wiele za dużo euforii:) Cieszę się, że miło spędziłeś wczorajszy wieczór.

    ReplyDelete
  2. Tylko Adam M.? Nie tylko:)
    Trzymaj się (ciepło) i nie puszczaj się:)

    ReplyDelete