Saturday, 7 March 2020
Ucieczka z Krainy Marionetek
Free writing. Dawno tego nie robiłem. Spróbujemy? Dwa dni w Świecie Marionetek. Nigdy nie namalowałem tylu brzydali. A w śród nich gdzieś jakaś normalność, ucieczka z krzywego świata. Trochę się bałem, kiedy to malowałem, a trochę było mi dobrze. Dziwne połączenie uczuć. Ze Spotify leci Moddi, jego klimat mi dziś wspaniale pasuje. On też gdzieś krąży po świecie marionetek i szuka wyjścia. Skąd to napięcie, Marcelino? Dużo rzeczy się złożyło. M. jest gdzieś tam, zraniona, odrzucona, boję się wszystkich rezultatów tego, że postanowiłem to wszystko obciąć, skończyć, znaleźć swoją przestrzeń. Mam też napięcie, bo ciągle brakuje kasy, bo nie wiem, jak zarobię na wakacyjną podróż (a bez tych podróży nie wyobrażam sobie życia), bo palę i piję i nie wiem, czy to nie skróci mojego życia, bo tęsknię za bliskością i zrozumieniem. Sporo jest tych napięć, nie wymieniłem nawet wszystkich.
Miałem dzisiaj dużo snów. Pamiętam, że znowu próbowałem zapamiętać czyjś telefon. Co jakiś czas spotykam we śnie kogoś ciekawego. Wiem, że to sen, ale we śnie wiem, że ta osoba istnieje na jawie i próbuję zapamiętać jej numer, albo chociaż nazwisko. Czasami mi się udaje, ale nic z tego nie wynika. Kiedyś spotkałem dziewczynę z Afryki, byłą niesamowicie sympatyczna, mądra, artystyczna i niewinna. Nazywała się Nsavica Musica (zapamiętałem, siłą się wybudziłem i zapisałem). Ale nie znalazłem jej na Facebooku. Może nie ma internetu?
Myślałem nieraz o napisaniu książki. Jajo Najstarszych zaczęte kilka lat temu, ciągle czeka na swoje odżycie. Miała być też książka o podróżach. Ale ostatnio, kiedy grzebałem po starych wpisach, zdałem sobie sprawę, że książkę już mam. Garść Drobnych jest pełna gotowych tekstów. Tylko to ułożyć, zrobić poetycko-podróżniczą-paczworkową mieszankę i jest książka. Nawet z ilustracjami. Już zacząłem to zbierać do kupy. Ułożyć teraz jakoś artystycznie, doszlifować i coś może z tego być. A może to jest interesujące tylko dla mnie, bo to przeżyłem, a dla innych nuda?
Jeśli chodzi o depresję - sam nie wiem, czy mogę to tak nazwać. Tak, jest ogromny smutek, niedopasowanie, confusion, brak energii. Ale równocześnie jest też uczucie, że znajduję siebie, że nie zależy mi na zewnętrznym świecie. Dawno nie miałem tego uczucia. Lubię. Ciekaw jestem, co z tego wyniknie. Malowanie i muzyka bardzo mi pomagają.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

Przeczytałem tytuł przyziemnie ,ze ucieczka z krainy Morawieckiego w pierwszej chwili .Mało kto ogarnia Świat .Ci ,którzy myslą ,ze ogarniają tez nie ogarniają , a cóż mówić o tych co nie ogarniają . Może jak dwie osoby ,które nie ogarniają się spotkają ,wtedy razniej im nie ogarniać , a może jedna powinna pozornie ogarniać na zasadzie plus - minus . A może jednak ktoś ogarnia i da się ogarnąć i kiedyś się ogarnie ,ze jednak Harmonia ..a byc może zwyczajnie ...nie da się i na to jesteśmy skazani .Ze lepiej byc marionetką pozornie ogarniającą . A moze kiedyś rzeczywiście przyjdzie Marcelina i dzięki niej ...może
ReplyDeleteBardzo mi się podoba Twój pomysł na książkę i mam nadzieję, że go zrealizujesz. Praca nad książką może być świetnym remedium na napady melancholii.
ReplyDeleteTeż tak myślę. Ogólnie twórczość mi pomaga; malowanie muzyka, pisanie. A to byłby dłuższy projekt, więc zaangażowanie na dłużej.
Delete