Sunday, 5 April 2020
Sublimacja i ząb literata
Wyrwałem w środę bolącego zęba. Niełatwego, bo ósemkę. Zajęło mi kilka godzin szukanie dentysty, ale w końcu znalazłem 50 km ode mnie. Akurat fajnie się ułożyło, bo sprzedałem obraz, więc miałem za co. Po 3 dniach okazało się jednak, że wdała się infekcja. Wczoraj kilka godzin szukałem sposobu, żeby załatwić receptę na antybiotyk i jakiś mocny środek przeciwbólowy.
Izolację spędzam więc nadal w domu, tylko że obolały i podtruty mocnymi lekarstwami. Na przymusowej abstynencji.
Wziąłem wolne z pracy. Nie tylko z powodu zęba. Obniżenie nastroju poszło tak daleko, że nie dawalem rady pracować. Powiedzialem szefowi, jak wygląda sprawa. Że na razie biorę wolne, a jeśli się nie poprawi, to nie będę obciążał firmy i dam wypowiedzenie. Pewnie nie jest to zbyt rozsądne, rzucać pracę w czasach kryzysu, ale za bardzo nie mam tutaj wyboru. Dopóki jakoś się nie pozbieram, nie mogę robić więcej. Ostatnie tygodnie popełniam coraz więcej błędów w redakcji, nie mogę się skupić, nie mówiąc nawet o jakiejś inicjatywie i nowych pomysłach, których się ode mnie oczekuje. Nie mam serca do tego.
Taka jest moja rzeczywistość na ten moment. Zresztą nie wstydzę się tego. W naszych czasach tego rodzaju problemy, niepewność, wewnętrzne konflikty, smutek, stały się czymś wstydliwym. Ja tak nie uważam. Myślę, że takie okresy są bardzo ważne i zamiast od nich uciekać, trzeba je objąć i wyciągnąć z nich jak najwięcej. To tak w ramach dygresji. Uściślając - ja się nie skarżę na swój los. Podążając za dobrymi tradycjami artystów, filozofów i egzystencjalistów, staram się opisywać swoją rzeczywistość, jako zarówno obserwator, jak i uczestnik. Nie szukam współczucia ani ratunku. Moim celem jest raczej zrozumienie siebie i autentyczność (przeżywania i wyrażania się).
OK, wyjaśniłem, więc kontynuuję:)
Samotność mi nie służy. Rozstanie z M. zostawiło mnie trochę otępiałego. Mieszanka tęsknoty oraz bolesnych wspomnień niedopasowania i konfliktów.
Uff, co za okres. Świat wewnętrzny rozsypuje się wraz ze strukturami świata zewnętrznego:) Nie jestem jednak bierny. Dużo maluję. Prawie codziennie daję się pochłonąć farbom i pędzlom. W skupieniu sublimuję emocje - tęsknotę, samotność, lęk, bezcelowość, potrzebę bliskości. Sprawia mi to dużo radości i mimo przeciwności pomaga zachować balans.
Jest niedziela rano. Leżę w łóżku. W pokoju panuje półmrok, nie odsloniłem jeszcze okien. Ze ścian spoglądają na mnie postacie z kilkudziesięciu obrazów, które jeden po drugim wieszam, zamieniając mój dom w galerię.
Piszę na smartfonie. Za oknem słyszę wiosenny już zupełnie śpiew ptaków i szczekanie psa. Kominek stuka cicho - stygnący metal i cegły pracują. Niedługo wstanę i przyniosę drwa. Po zimie zostało już nieduzo opału. Zainfekowana dziura po zębie zaczyna lekko ćmić, ale nie spieszę się z lekami, najpierw coś zjem.
Subscribe to:
Post Comments (Atom)


Mnie po rozstaniu z Szarookim dyscyplina związana z pracą bardzo pomogła. Bez niej prawdopodobnie bym się rozsypał i pogrążył w depresji. Mogę powiedzieć, że praca mnie przed nią uratowała. Ósemkę wyrwałeś. Współczuję. Ja posiadam ich komplet, za to musiałem usunąć dziewiątkę, która wyrastała, choć nie było na nią miejsca. Mój dentysta to mistrz, dlatego trzymam się go od blisko dwudziestu lat, więc tej ekstrakcji prawie nie odczułem, acz trochę się jej bałem. Zdrowia i bezpieczeństwa Ci życzę. Gorsze dni miną, tak jak wszystko przemija.
ReplyDeleteDzięki. Sam nie wiem z pracą... Nie chcę dyscypliny. Chcę wolności, zaangażowania twórczego, podróży, etc. Czuję, że to jest ważniejsze teraz. Mogę się mylić, ale z drugiej strony, co z tego;) Kiedy jestem sam, mam zupełnie inne podejście do życia, niż kiedy mam kogoś.
DeleteDzięki, że jesteś
DeleteStały dochód jest częścią wolności, bo zapewnia jej realizację. Moim zdaniem. Fajnie by było, gdyby malarstwo zaczęło Ci przynosić wystarczający do życia dochód:)
DeleteDzięki Adam. Jasne. Ja po prostu teraz nie szukam sposobu na życie, ale sposobu na nabranie sił.
Delete