Friday, 19 November 2021

Zwykłe radości

Ignacio właśnie pojechał, wraca do Krakowa, a stamtąd do Wiednia odwiedzić byłą dziewczynę. Wczoraj wieczorem posiedzieliśmy przy winie z dwie godziny. Bardzo to było fajne, budujące. Nigdy wcześniej tak dużo nie podróżował, widzę, że jest zafascynowany Polską. Szczery, otwarty chłopak. Trochę się w końcu opił, rozłożyłem mu kanapę w kuchni, a sam przez chwilę oglądałem serial. Dziś rano zaprosiłem go na pierogi do knajpy, a później jeszcze gadaliśmy, paląc papierosy. Na wiosce przechodnie przyglądali się mu z zaciekawieniem. Ze swoją aryjską urodą wygląda jak germańska ikona. Żółte, prawie białe włosy, niebieskie oczy, entuzjastyczny uśmiech. Wyróżniał się.

Dziś doszły magnesy na lodówkę. 14 różnych wzorów po sto sztuk. Graficznie jestem bardzo zadowolony, ale miałem nadzieję, że będą trochę grubsze. No ale ciągle pięknie to wyszło. Część obrazów już kiedyś sprzedałem, nie mając dobrego zdjęcia, więc nie mogę z nich zrobić większych wydruków, ale na magnesowym rozmiarze wyszły świetnie. Dałem cały zestaw Ignaciowi i posłałem drugi Rolandowi na prezent urodzinowy.

Jestem wyciszony. Słucham jakiejś spokojnej playlisty na Spotify i przymierzam się do malowania. Koty same się nie zrobią, a jeśli wyrobiłbym się do końca weekendu, mógłbym jeszcze zamówić wydruki, żeby nie stać tylko z oryginałami. Miłe to jest - mam nastrój weekendowy i będę jako pracę robił to, co robiłem do tej pory dla relaksu. Strasznie mnie to cieszy.

No comments:

Post a Comment