Tuesday, 23 June 2009

Kolaż miłosny



Kolaż miłosny z dedykacją dla mojej małżonki.
(z K. I. Gałczyńskiego)

Ilustracje wykonane przez Tatianę (adresatkę dedykacji:)

Wizyta

Proszę, proszę, rozgość się, serdeczny,
rozejrz się dokładnie po wszystkim;
to jest czajnik – prawda, jaki śmieszny?
z gwizdkiem.

To mruczenie? Powiem ci w sekrecie;
jest mruczenie kota Salomona.
A ta pani zamyślona, z kwiatami –
to moja żona.

1936



List jeńca

Kochanie moje, kochanie,
dobranoc, już jesteś senna –
i widzę Twój cień na ścianie,
i noc jest taka wiosenna!

Jedyna moja na świecie,
jakże wysławię Twe imię?
Ty jesteś mi wodą w lecie
i rękawicą w zimie.

Tyś szczęście moje wiosenne,
zimowe, latowe, jesienne –
lecz powiedz mi na dobranoc,
wyszeptaj przez usta senne:

za cóż to taka zapłata,
ten raj przy Tobie tak błogi?...
Ty jesteś światłem świata
i pieśnią mojej drogi.

Obóz Altengrabow, 1942



Pyłem księżycowym

Pyłem księżycowym być na twoich stopach,
wiatrem przy twej wstążce, mlekiem w twoim kubku,
papierosem w ustach, ścieżką pośród chabrów,
ławką, gdzie spoczywasz, książką, którą czytasz.

Przeszyć cię jak nitką, otoczyć jak przestwór,
być porami roku dla twych drogich oczu
i ogniem w kominku, i dachem, co chroni
przed deszczem.

1946



Romans

Księżyc w niebie jak bałałajka,
ech! za wstążkę by go tak ściągnąć
i na serduszko –

byłaby piosenka bardzo nieziemska
o zakochanych aż do szaleństwa,
nieludzko.

Jeszcze by można rzekę w oddali
i cień na dłoni, i woń konwalii
dziką;

ławkę przy murze, a mur przy sadzie
i taką drogę, która prowadzi
do nikąd.

1946



Śpiąca dziewczynka

Śpij, dziecię. Już noc nadpływa
jak wędrowny skład nut i w tym składzie,
jeżeli poszukasz, chyba
coś i dla ciebie się znajdzie:

Półksiężyc i uliczka,
która do nieba skręca;
i wiatr, co ci włosy zakręca;
i cienie – dla policzka;
i cierpienie dla serca.

1947



Obcuję z tobą jak z miesiącem...

Obcuję z tobą jak z miesiącem
z ptakiem, obłokiem lub ogrodem.
Dobrze że usta masz tak gorące,
a ciało tak młode.

I piersi dobrze, że jak ważki
zegarów małych, fantastycznych,
imię Natalia, chód kaukaski
i blask na oczach śliczny.

Nie wiem naprawdę, co by było,
gdyby na przykład cię nie było?
Byłbym dziwakiem, kolekcjonerem,
mieć musiałbym też manie swoje
*
... małych Jezusków z czarnej gliny
zbierałbym w ciemnym pokoju...

1934



Kiedy umrę

Kiedy umrę, nie płacz, moja żono,
ja księżycem wrócę pod twe okno.

Nie wstrzymają mnie cmentarni stróże:
ja się światłem przesunę po murze,

nad tym klonem, co przed bramą stoi –
i już jestem pod oknem twoim.

Na twą głowę spadam srebrnym deszczem,
żebyś była piękniejsza jeszcze.

A to tylko ja tak światłem prószę,
księżycowym deszczem w oczy duże.

Co wysokie, wzniosę jeszcze wyżej,
co wzburzone próżno, to uciszę,

co choć trochę lśniło, zamigoce.
Spójrz tam w górę. Jestem serce nocy.

*

Stanę, stanę, twarz przytknę do szyby,
zajrzę w twe lusterka i lustra,
skradnę grzebień ciężki, migotliwy
i otworzę duże, srebrne usta,
i popłyną przez wszystkie pokoje
księżycowe nuty, nuty moje.

Otwórz, otwórz! zawołam po nocy,
otwórz, otwórz choć okna połowę,
to nie chmury, to są moje włosy,
potargane przez wiatry wrześniowe.
Spójrz, to ręce moje, a to nogi.
Człowiek jestem, nie księżyc dwurogi.

Lecz ty będziesz spała. Ja u szyby
w kształt księżyca na wieki zaklęty,
tylko promień wbiję w manuskrypty,
ponaprawiam w wierszach wszystkie błędy.

A ty śpisz. A potem płaczesz we dnie.
Świt nadchodzi. Światło moje blednie.

1952



A ja tobie bajki opowiadam...

A ja tobie bajki opowiadam,
szeptów moich słuchasz bardzo rada.
Lśnień dodaję twoim oczom i włosom,
jesteś cała jak srebrny posąg,
a ja biję przed tobą pokłony,
zakochany, zazdrosny, spragniony,
i nazywam ciebie srebrną nocą,
srebrną różą z ręki zwisającą.
Loki twoje mrok barwi na modro
i spokojna jest twoja mądrość.

1953



Farlandia

Myśmy mieli się spotkać na moście,
by pomówić o naszej miłości
pod tym klonem, koło budki z papierosami;

ale, jakem przewidywał, oczywiście
most w powietrze wysadzili anarchiści,
no to gdzie się teraz spotkamy?

Wszędzie duszno i ciasno – lecz znam ja
pewien kraj pod nazwą Farlandia,
tam jest niebo śpiewające i palmy.

No, no, nie płacz, nie troskaj się, nie martw,
że tego mostu już nie ma –
my się jutro w Farlandii spotkajmy:

*

Palmy się kołyszą,
palmy się kołyszą –
tak – tak – tak.

Tu wszystko zostało,
tu więcej nie wrócę –
nie – nie – nie.

Ptaki nad palmami,
w palmach słodkie miąższe –
mi – ma – mi.

Karmimy się snami,
a w snach znów najdroższe
palmy.

Palmy się kołyszą,
palmy się kołyszą –
za dużo.

To jest kraj, który jedziemy odkryć,
bardzo wiotki, bardzo słodki –
Farlandia.

1934




Długom błądził i szukał

Długom błądził i szukał, świat mnie zalewał jak woda,
pełen stworów dziwacznych, niksów, wodników, rusałek,
aż pewnego wieczoru znalazłem, czego szukałem –
żonę pochmurnooką, małego, słodkiego kobolda.

Gdy pada z deszczem zmrok, gdy męczy mnie nuda i trwoga,
gdy strach po społu z psalmistą tak spijam, jak ciemne wino,
splatam za wierszem wiersz jak wianek z rozmarynu
na głowę słodkiego kobolda, na głowę małego boga.

1939



We śnie

We śnie jesteś moja i pierwsza,
we śnie jestem pierwszy dla ciebie.
Rozmawiamy o kwiatach i wierszach,
psach na ziemi i ptakach na niebie.

We śnie w lasach są jasne polany,
spokój złoty i niesłychany,
pocałunki zielone jak paproć.

Albo jesteś egipska królowa,
jak miód słodka i mądra jak sowa,
a ja jestem dla ciebie jak światło.

1946

1 comment: