Zastanawiałem się dzisiaj, dlaczego tyle piszę na blogu, kiedy jestem sam. No ale to proste - choć jestem introwertykiem, to lubię się szczerze wygadać. Kiedy nie mam do kogo otworzyć gęby, to piszę. Rozmawiam wtedy z sobą i daje mi to ulgę. Oczywiście ktoś tam mnie czyta. Garstka osób, na jednej ręce można policzyć. Mam taką wtyczkę blogową, mogę zerknąć na mapie. Mam w sumie trzech czytelników. Adaś jest prawie codziennie, ogrzewa mnie swoim smutnym, ciepłym, gejowskim sercem:) Dwie inne osoby, które się pojawiają... Jeden stary znajomy, który pomógł mi ze startem biznesu, jego analityczny umysł fascynuje się kłębkiem uczuć, emocji, wewnętrznych walk, którym jestem. Nie może tego ogarnąć, choć czasami myśli, że wie, ale to tylko jego analityczny umysł go wciąga w pułapkę. Musiałby dużo puścić, ale nie wiem, czy potrafi. Jest jeszcze trzecia, myślę, że to M. Urażona, zraniona, porzucona, zgorzkniała, zagląda czasami, choć w życiu by się do tego nie przyznała. A może to zupełnie ktoś inny i geograficzna zbieżność jest po prostu przypadkiem. Kiedyś sporo osób mnie tutaj odwiedzało. Ale wtedy pisałem inaczej. Jeszcze za czasów Tani. Wtedy nie byłem rozbitkiem, ale po prostu lubiłem coś napisać, poczytać innych ludzi, komentowałem, poruszałem różne tematy, od Tarota do polityki, podróży, jakoś się ludzie przewijali. No a teraz mnie w sumie cieszy, że prawie nikogo nie ma. Mogę sobie to wszystko traktować bardziej osobiście, kameralnie.
Sprzedałem dziś jednego z Behemotów. 150 zeta. Fajnie, bo byłem zupełnie bez kasy. Zrobiłem zakupy, wziąłem wino, pomidory w puszce, makaron, kawałek cheddara, z 3 jogurty, czekoladę, paczkę fajek. Zrobiłem spaghetti. I tyle z obrazu. Nich ktoś mi kiedyś ponarzeka, że za drogo sprzedaję...;) Wino dobre, hiszpańskie, Don Simon, czerwone, wytrawne, długo leżało w dębowej beczce, czasami, jak dziś lubię ten cierpki, dymny smak. Aha, wziąłem też kłębek grubej dratwy. Będą na niej wisiały obrazy w namiocie, żeby całą przestrzeń wykorzystać.
No ale wydatki czekają mnie większe, za dwa tygodnie muszę zapłacić ubezpieczenie Xsary, a za cztery przegląd Trafica. Mam nadzieję, że te 3 kiermasze grudniowe uzbierają na to. A jeszcze prezenty świąteczne, paliwo i życie, pierwszy ZUS, jak przystało na przedsiębiorcę... Fuck...:) You are a real artist, my brother. Probably Russian and from XIX century... Tym tekstem zrobiłem sobie smaki na opowiadania Dostojewskiego:) Trzymałem kiedyś w ręce taki zbiór, "Białe Noce". Poszukam w sieci, ściągnę na Kindla i popłynę.
Artyści tak już mają, że kłębi się w ich wnętrzach. Czują bardziej. Dlatego są twórczy. Tak myślę. Rozbawiłeś mnie wzmianką o mnie. Pomyślałem sobie, że gdybyś mnie poznał osobiście, mógłbyś być zaskoczony tym, że jestem pragmatycznym, raczej pogodnym człowiekiem, a jedynym tematem wywołującym we mnie melancholijny sentymentalizm jest temat Szarookiego. Gdzie i kiedy będą te kiermasze, na których będziesz sprzedawał swoje prace?
ReplyDeleteHaha, no tak to jest z blogami;) Jeśli ktoś znał by mnie tylkobstad, pomyślałby, że jestem wiecznie smutnym gościem... Wait... W sumie jestem ;)
DeleteKiermasz będę miał na południu Polski. Cieszyn, Wisła i być może Rabka.
W Katowicach właśnie w rynku zaczał działąć jarmark świąteczny. Dużo drogiego badziewia. Trzymam kciuki za to, żeby wszystkie obrazy się sprzedały. Jak już będziesz miał swój intenrnetowy sklepik kupię jakiś fajny obraz dla siebie.
DeleteZastanawiałem się nad tym kiermaszem w Katowicach ale drogo wychodziło, a jestem bez kapitału póki co.
DeleteCo do obrazu, jasne, zapraszam, jak będziesz miał na coś ochotę, to wal śmiało. Na FB możesz zerknąć na fanpage, Włóczęga po Zmierzchu, tak się nazywa mój brand. Dziś siedziałem nad kursem WordPressa z Udemy, myślę, że strona www też już niedługo będzie.
Wpadnij na któryś z kiermaszy, możesz incognito, nie przyznawać się, że to Ty, później najwyżej tu mi napiszesz, że byłeś ;) 4-5 grudzień w Cieszynie, a następny weekend w Wiśle.
Delete