Wednesday, 18 July 2018
Lista zabiegana
Mało udzielam się ostatnio na blogu. Dużo się dzieje, przyszedł okres intensywnego doświadczania i budowania. Czas refleksji przyjdzie trochę później.
Lista zabiegana:
1. Dużo czasu spędzam z M. Myślę, że przerwa dobrze nam zrobiła. Jesteśmy bliżej niż kiedykolwiek. Jestem w związku z tym szczęśliwy :)
2. Muzyka. Sporo gramy z chłopakami. Nabraliśmy wiary w siebie. Za 3 tygodnie kolejny koncert. Przygotowujemy nowe utwory, cieszymy się samym graniem, ale też połączeniem z publicznością. Czuję radość, że wreszcie zacząłem grać swoje utwory dla ludzi. Chciałbym znaleźć kogoś na trąbce, skrzypcach i akordeonie, żeby dodać klimatu marzeń. Do zobaczenia 4 sierpnia na Łapsowej Polanie.
3. Kupiłem wreszcie samochód. Xsara Picasso. Czerwony. Piękny :) Prowadzi się wspaniale, przestronny, wygodny, nawet silnik 1.6 nie przeszkadza. No bo po co tak pędzić? Muszę zrobić trochę napraw. Z kasą kiepsko, ale znajduje sobie więcej pracy, więc jakoś to ogarnę. No i cieszę się, bo mamy wehikuł na sierpniową wyprawę na Bałkany z M.
4. Od września planuję intensywne szukanie pracy. Albo copywriting albo coś z językiem angielskim. Bardzo lubię symultaniczne tłumaczenie, może uda mi się znaleźć coś w tym kierunku.
5. Swami jest w Polsce. Żałuję, że nie spotkam się w tym roku z moim mistrzem duchowym. Co roku czekałem na to spotkanie. Nie pozwoliła gotówka, plany, ale w sumie gdybym się upał, to dałbym radę. Myślę, że chyba jestem w takim miejscu w życiu, że nie jestem przygotowany.
6. Krawcowy Wierch. Deszcz, mgła, Koniec Świata, warkot agregatu, zapach pomidorowej, Behemot skręca wonne zioła, kończą się papierosy, nie zaplanowałem, niedługo Netflixowy serial, odliczanie godzin do piątku, kiedy zacznie się magiczny, wesoły weekend z M., spokój i inspiracja.
Wednesday, 11 July 2018
Pierwszy koncert
W sobotę miałem swój pierwszy koncert. Wraz z Marem, Mateuszem i Marcinem zagraliśmy na przeglądzie piosenki autorskiej na Rycerzowej. Publiczność nas pokochała :) Dzikie tańce, bisy, okrzyki, a na koniec nawet autografy.
To był magiczny moment. Widziałem na twarzach pozostałych członków zespołu, dla których występy sceniczne też są nowością, prawdziwe szczęście. Byliśmy zdenerwowani i stremowani, ale udało nam się przez to przebić. Pierwszy raz przeżyłem coś takiego.
Co poza tym?
Wróciliśmy do siebie z M. :)
PS. 4 sierpnia gramy następny koncert. Lokalizacja to schronisko Koliba na Łapsowej Polanie. Zapraszam:)
Subscribe to:
Posts (Atom)
