Znów nie udało się znaleźć fryzjera. W Dubrowniku chcieli 100 złotych, a w wiosce, w której teraz jestem, była wąska, kręta droga ze stromymi poboczami, więc dałem sobie spokój. Tym bardziej, że byłem w szoku. Kilka minut wcześniej o mały włos nie zginąłem. GPS sprowadził mnie na manowce : ślepą, wąską uliczkę. Na główną drogę mogłem wjechać tylko tyłem. Byłem już w połowie na drodze, kiedy znienacka zza zakrętu wyjechał autobus z dużą szybkością. Nic nie mogłem zrobić. Zamknąłem oczy i czekałem na pocałunek śmierci.
Po tej akcji straciłem ochotę na szukanie fryzjera.
Zatrzymałem się na polu namiotowym przy plaży. Taniej niż wczoraj w Splicie i bardziej nieformalne, choć też przeważają niemieccy emeryci.
Teraz, siedzę na skalistej plaży, jem czipsy, piję wino, wyciszam się.
Rano byłem pełen energii i entuzjazmu (stosunkowo :). Myślę, że to wczorajszy wpis na blogu mnie jakoś oczyścił. Otwarcie nawiązałem do pewnych rzeczy, uwierzyłem w Power of vulnerability. Ruszyłem więc rześko w stronę Dubrownika. Po drodze zabrałem parę autostopowiczów z Polski, Martę i Marcina.
Dubrownik choć piękny, to nie skradł mojego serca. Znalezienie miejsca parkingowego zajęło mi chyba godzinę. Kiedy wreszcie znalazłem, okazało się, że godzina kosztuje jakieś 20 złotych. Pochodziłem po starych uliczkach, przeciskając się przez tłum. Byłem głodny, ale ceny były dwa razy wyższe od londyńskich, więc przekornie dałem sobie spokój. Znalazłem w internecie namiar na kemping jakieś 7 km od Dubrownika i uciekłem z tego buzującego turystami, tłokiem i chciwością miasta.
Plan? Nie wiem. Chyba już dojadę do Czarnogóry, skoro jestem tak blisko. Później zacznę kierować się już na północ. Cieszę się na wyjazd z Chorwacji. Nasyciłem się już śródziemnomorskim klimatem, mam dość turystów, więc z ulgą ruszę w dzikie krainy. Mam nadzieję, że Serbia i Rumunia mnie nie rozczarują.
Lista podróżna 2
1. Coś mi zaczyna strzelać w skrzyni biegów. Albo już byłem zmęczony i kiepsko operowałem biegami, albo setki kilometrów po serpentynach i górach odbiły się na zdrowiu mojej Reni. Oby dojechać do Polski.
2. Chcę poczytać o historii Chorwacji. Czy byli tu Rzymianie? Tak mi się skojarzyło w Dubrowniku.
3. Lazurowe morze, szosa, zielone oazy, pięknie. A zaczęło się od namiotu nad jeziorem Żywieckim. Gdybym miał kasę, jechałbym dalej na południe. Grecja, Turcja, a może i jeszcze dalej. A gdyby Renia zdechła, to dalej jechałbym stopem. Do Indii. I może okazałoby się, że Ziemia się nie kończy. Albo jest płaska i spadłbym z krawędzi na skorupę żółwia, a tam mieszkaliby całkiem inni ludzie, rosłyby dziwne owoce i śniłyby się całkiem inne sny. Miłość spadałaby z gwiazd w jedną noc w roku i odkryłbym, że oryginalny jazz pochodzi z trąby niebiańskiego słonia.
4. Robię świadomy wysiłek, żeby nie pisać o M.
5. Kiedy dziś o mały włos nie straciłem życia w potencjalnie okrutnym i krwawym wypadku samochodowym, pomyślałem: istnieje taka możliwość, że w tym życiu nie znajdę już prawdziwej bratniej duszy. Życie jest tak niepewne jak kropla wody na płatku lotosu. "Są inne światy niż ten, Rewolwerowcze" powiedział Jake do Rolanda.





