Showing posts with label Lew Tołstoj. Show all posts
Showing posts with label Lew Tołstoj. Show all posts

Monday, 10 January 2011

Doskonałość - Lew Tołstoj



Doskonałość
Lew Tołstoj

Myślałem o tym, że trzeba koniecznie głosić ludziom jednakową miłość do WSZYSTKICH: do Murzynów, do dzikich ludzi, do wrogów - bo jeśli się tego nie będzie głosiło, nie będzie i nie może być wyzwolenia od zła; będzie to, co najbardziej naturalne: własna ojczyzna, własny naród, jego obrona, wojsko, wojna. A jeśli będzie wojsko, wojna, to nie ma granic zła.
W życiu konieczny jest ideał. A ideał jest nim tylko wówczas, kiedy jest DOSKONAŁOŚCIĄ. Kierunek tylko wtedy może być wskazany, kiedy go matematycznie wskazuje nie istniejąca w rzeczywistości prosta.

Thursday, 9 December 2010

Jasna Polana - czasopismo



Moje ciągotki publicystyczno-społeczne zmoblizowały mnie do złożenia tego niewielkiego czasopisma internetowego. Zapraszam do lektury. Będę starał się zamieszczać rzeczy nieznane polskiemu czytelnikowi, po części moje własne przekłady z angielskiego, po części rzeczy, które gdzieś wygrzebałem w wydawnictwach polskich. W stopce redakcyjnej podałem email, pod którym można zaprenumerować kolejne numery. W pierwszym numerze Jasnej Polany (nazwa z inspiracji Lwa Tołstoja, jak się domyślacie:) znajdziecie:

• Słowem wstępu - 1
• Carthago delenda est - 2
Lew Tołstoj
• Egzystencjalne myśli i aforyzmy - 7
Kazimierz Dąbrowski
• Obywatelskie nieposłuszeństwo - 22
Henry David Thoreau
• Kolumb, Indianie i postęp ludzkości - 38
Howard Zinn
• Wspomnienia z Wojny Hiszpańskiej - 54
George Orwell
• Czy miłość jest sztuką? - 66
Erich Fromm

Czasopismo możecie ściągnąć tutaj: Jasna Polana 1

Friday, 5 November 2010

Szczęście - Lew Tołstoj

Szczęście

Wieczny niepokój, trud, walka, braki — to niezbędne warunki, wyjść z nich nie powinien ważyć się choć na chwilę żaden człowiek. Tylko uczciwy niepokój, walka i trud, oparte na miłości, są tym, co nazywa się szczęściem... Żeby żyć uczciwie, trzeba pędzić, błądzić, dążyć, mylić się, zaczynać i rzucać, znów zaczynać i znów rzucać, i wiecznie walczyć i tracić. Spokój — to podłość duchowa.

Monday, 1 November 2010

Wielkość człowieka



Wielkość człowieka
z Dzienników Lwa Tołstoja

Spacerując szczególnie wyraźnie, żywo czułem życie cieląt, owiec, kretów, drzew — każde ledwo zakorzenione robi swoje - wypuściło przez lato pęd; nasionko jodełki, żołądź zamieniły się w drzewo, w dębczak, i rosną te drzewa, i będą stuletnie, a z nich [wyrosną] nowe, tak samo owce, krety, ludzie. Odbywało się to nieskończoną ilość lat i będzie się odbywać dalej bez końca, odbywa się w Afryce, w Indiach i w Australii i na każdym skrawku kuli ziemskiej. A takich kul są tysiące, miliony. Myśląc o tym zaczynamy wyraźnie rozumieć, jak śmieszne jest mówienie o wielkości czegoś ludzkiego, a nawet samego człowieka.

Z tych istot, które znamy, owszem — człowiek stoi wyżej od innych, ale podobnie jak w dół od człowieka jest nieskończona ilość istot niższych, które znamy częściowo, tak samo w kierunku ku górze powinna istnieć nieskończona ilość wyższych istot, których nie znamy dlatego, że znać nie możemy. W takim położeniu człowieka mówić o jakiejś jego wielkości — to śmieszne. Jedyne, czego można oczekiwać po sobie jako człowieku, to tylko żeby nie robić głupstw. Tak, tylko to.

Sunday, 31 October 2010

Realność świata - Lew Tołstoj



Realność świata
Lew Tołstoj

2 listopada 1908. Jasna Polana

Przechadzam się, siedzę na ławeczce i patrzę na krzaki i drzewa, wydaje mi się, że na drzewie są jakby dwie duże pomarańczowe chustki — lecz są to dwa listki na stojącym w pobliżu krzaku. Ja je przypisuję oddalonym drzewom i są to dwie duże chustki, jaskrawo pomarańczowe są zaś dlatego, że przypisuję ten kolor odległemu przedmiotowi. Pomyślałem sobie: cały ten świat, który znamy, jest przecież tylko wytworem naszych zewnętrznych zmysłów: wzroku i dotyku... i naszych wyobrażeń. Jakże wierzyć w realność, w jednolitą realność świata takiego, jak go sobie wyobrażamy? Jaki on jest dla pcheł? Jaki dla Syriusza, dla nie znanej mi istoty, obdarzonej nie znanymi mi uczuciami? I przestrzeń, i czas — to wszystko jest moją konstrukcją. To, co nazywam nieskończenie małymi istotami, nie jest ani trochę mniejsze ode mnie. A to, co nazywam chwilą, nie jest ani trochę mniejsze niż to, co nazywam wiecznością. Jest jedno, tylko jedno — to co poznaje, ale bynajmniej nie to, co jest przezeń poznawane i w jaki sposób.

Friday, 22 October 2010

Tołstoj o Nietzsche



Nietzsche
Lew Tołstoj

29 grudnia 1900, Moskwa

Czytałem “Zaratustrę” Nietzschego i notatkę jego siostry o tym, jak to pisał. Przekonałem się całkowicie, że był zupełnym szaleńcem, kiedy to pisał i to szaleńcem nie w przenośni, lecz w sensie dosłownym, najściślejszym: brak związku, przeskakiwanie od jednej myśli do drugiej, porównywanie bez wskazania tego, co się porównuje, początki myśli bez końca, przerzucanie się od jednej myśli do drugiej przez kontrast lub asonans, a wszystko na tle szaleństwa – idee fikse na punkcie tego, że negując wszystkie wznioślejsze podstawy ludzkiego życia i myśli, daje dowód swej nadludzkiej genialności.
Jakież jest społeczeństwo, jeśli takiego szaleńca, i to złośliwego szaleńca, uznaje się za nauczyciela?

Saturday, 16 October 2010

Strach przed śmiercią



Strach przed śmiercią
Lew Tołstoj

3 stycznia 1904, Jasna Polana

Czy boję się śmierci? Nie. Ale gdy się zbliża lub gdy myślę o niej, nie mogę nie doświadczyć podniecenia w rodzaju tego, jakie musiałby odczuwać podróżny podjeżdżający do miejsca, gdzie jego pociąg spada do morza z ogromnej wysokości, ale on wzbija się w górę na ogromną wysokość balonem. Podróżnik wie, że mu się nic nie stanie, że będzie z nim to, co było z milionami istot, że zmieni się tylko sposób podróżowania, ale nie może się nie czuć zdenerwowanym, zbliżając się do tego miejsca. Takie samo mam uczucie wobec śmierci.

Saturday, 9 October 2010

Dom - Lew Tołstoj



Dom
Lew Tołstoj

23 marca, 1894, Moskwa

Często chodząc ostatnio po mieście i słuchając niekiedy okropnych, okrutnych i bezsensownych rozmów, popadam w zdumienie, nie pojmuję, czego oni chcą, co robią, więc zapytuję siebie: gdzie jestem? Widocznie mój dom nie jest tutaj.

Tuesday, 5 October 2010

Życie według własnego sumienia



Życie według własnego sumienia
Lew Tołstoj

23 listopada, 1888, Moskwa

Przed paroma dniami przyszła dziewczyna, która pytała (takie znajome, fałszywe pytanie!): co mam robić, żeby być użyteczną? Rozmawiając z nią uświadomiłem sobie: wielkie nieszczęście, wskutek którego cierpią miliony, polega nie tyle na tym, że ludzie żyją źle, ile na tym, że nie żyją w zgodzie z sumieniem, własnym sumieniem. Ludzie biorą za swoje czyjeś inne sumienie, wyższe od własnego (na przykład Chrystusa - najczęściej) i najwidoczniej nie będąc w stanie żyć podług czyjegoś sumienia, żyją nie podług niego i nie podług własnego – więc żyją bez sumienia.

Ja tę panienke przekonywałem, aby żyła nie podług mojego sumienia, jak ona chciała, lecz podług swojego. Ale ona, biedactwo, nie wie nawet, czy ma w ogóle jakieś sumienie. Jest to wielkie zło.

Najważniejsze dla ludzi jest wypracowanie sobie i zrozumienie własnego sumienia, potem postępowanie zgodnie z nim, nie zaś – jak postępują wszyscy – obierają sobie sumienie, całkiem obce i niedostępne im, a potem żyją bez sumienia i kłamią, kłamią, kłamią, aby uchodzić za żyjących podług sumienia cudzego, które sobie obrali.

Dlatego to ja zaiste wolę hulakę, wesołka nierozumującego i odrzucającego wszelkie rozumowanie, od mędrka, który żyje podług cudzego sumienia, czyli bez niego. W pierwszym może się wykształcić sumienie, w drugim – nigdy, póki nie powróci do stanu pierwszego.

Saturday, 2 October 2010

Patrzeć do wewnątrz - Lew Tołstoj



Patrzeć do wewnątrz - Lew Tołstoj

5 października 1893, Jasna Polana

Są dwa sposoby poznawania świata zewnętrznego: jeden najbardziej pospolity i nieuchronny – poznawanie pięcioma zmysłami. Z tego sposobu poznania nie powstałby w nas ten świat, który znamy, lecz byłby chaos dający nam rozmaite wrażenia.

Drugi sposób polega na poznawaniu siebie przez miłość do siebie, a potem na poznawaniu przez miłość do innych: na przenoszeniu się myślą w drugiego człowieka, w zwierzę, roślinę, a nawet kamień. Tym sposobem poznaje się od wewnątrz i kształtuje cały świat, tak, jak my go znamy. Ten sposób jest tym, co nazywają talentem poetyckim.

Jest to także miłość i jak gdyby przywrócenie zakłóconej jedności między istotami. Wchodzimy w siebie i wchodzimy w drugiego. I można wejść we wszystko. Wszystko – zjednoczyć się z Bogiem, ze wszystkim.