Życie według własnego sumieniaLew Tołstoj23 listopada, 1888, Moskwa Przed paroma dniami przyszła dziewczyna, która pytała (takie znajome, fałszywe pytanie!): co mam robić, żeby być użyteczną? Rozmawiając z nią uświadomiłem sobie: wielkie nieszczęście, wskutek którego cierpią miliony, polega nie tyle na tym, że ludzie żyją źle, ile na tym, że nie żyją w zgodzie z sumieniem, własnym sumieniem. Ludzie biorą za swoje czyjeś inne sumienie, wyższe od własnego (na przykład Chrystusa - najczęściej) i najwidoczniej nie będąc w stanie żyć podług czyjegoś sumienia, żyją nie podług niego i nie podług własnego – więc żyją bez sumienia.
Ja tę panienke przekonywałem, aby żyła nie podług mojego sumienia, jak ona chciała, lecz podług swojego. Ale ona, biedactwo, nie wie nawet, czy ma w ogóle jakieś sumienie. Jest to wielkie zło.
Najważniejsze dla ludzi jest wypracowanie sobie i zrozumienie własnego sumienia, potem postępowanie zgodnie z nim, nie zaś – jak postępują wszyscy – obierają sobie sumienie, całkiem obce i niedostępne im, a potem żyją bez sumienia i kłamią, kłamią, kłamią, aby uchodzić za żyjących podług sumienia cudzego, które sobie obrali.
Dlatego to ja zaiste wolę hulakę, wesołka nierozumującego i odrzucającego wszelkie rozumowanie, od mędrka, który żyje podług cudzego sumienia, czyli bez niego. W pierwszym może się wykształcić sumienie, w drugim – nigdy, póki nie powróci do stanu pierwszego.