Mniej ostatnio piszę. Może to dlatego, że więcej się dzieje. Dwa dni w tygodniu pracuję z drzewami. Takie dwie dniówki wystarczają mi na wygodne życie na tydzień, więc zeszło ze mnie trochę stresu finansowego. Poza tym praca fizyczna bardzo dobrze na mnie działa. A wszystko co więcej zarobię, ze sztuki, z muzyki, mogę inwestować, spłacać długi, a z czasem może nawet coś odłożyć.
Np. drugiego maja gram na festiwalu w Legnicy, za co wpadnie tysiak. Idealny czas, bo muszę zapłacić ubezpieczenie za Włóczęgę i przegląd.
Hmm, trywialne ten wpis?:) Ale dla mnie nie jest trywialny. Kiedy od długiego czasu żyję w przestrzeniach kosmicznych, emocjonalnych, artystycznych, to takie rzeczy są dla mnie ekscytujące i uziemiające.
Działam też tworczo. Seria Vanlajf bez ściemy fajnie chwyciła, to mój format, tym bardziej, że temat znam od podszewki. O, przypomniałem sobie - za dwa tygodnie jadę pod Warszawę na festiwal karawaningowy, gdzie mam wygłosić prelekcję na temat vanlajfu. Haha, nie zgłaszałem się do tego, myślałem, że jadę tylko z obrazami, dowiedziałem się z fejsa:) Ale nie mam stresu. O vanlajfie mogę gadać bez przerwy.
Co jeszcze? Ok, życie emocjonalne.
Zadurzyłem się trochę w tej dziewczynie od podcastu. Jeszcze się nie spotkaliśmy. Ale ja chyba jednak jestem sapioseksualny, bo po prostu słuchając jej, poznając jej myśli, lubię ją coraz bardziej. Po przesłuchaniu dzisiaj odcinka jej podcastu, wysłałem jej wiadomość głosową na Instagramie. Tak z serca, lekko, dałem jej feedback. Dbając równocześnie o jej przestrzeń, nie przytłaczając. Też się nagrała. Była to naprawdę miła, ciepła i radosna głosówka. Mam naprawdę nadzieję, że będziemy mieli okazję poznać się bliżej. Nie wkręcam się jak dzieciak, chyba troszkę się wyleczyłem z takiego podejścia, po przeżyciach ostatniego roku, ale fakt, czuję zainteresowanie tą dziewczyną. Ciekawe, jak się to potoczy. Nawet jeśli nigdzie to nie pójdzie, to cieszę się na nowe uczucia i świeże perspektywy.
Naprawdę lubię swoje życie:)
Mam czasami wrażenie, jakbym był bohaterem powieści. Czekam w podekscytowaniu na rozwój fabuły, przywiązuję się do postaci, czasami się śmieję, czasami płaczę. Ogromna soczystość życia. Niech to trwa:)










