Tuesday, 10 November 2009

Ostatnia przystań



Ostatnia przystań
(sen)

Idę przez las jakimś górskim szlakiem. Lato, zielono, pięknie pachnie powietrze; grzybami, liśćmi, trawą. Jestem spokojny, zrelaksowany, czuję się w domu. Wychodzę na polanę, skąd rozciąga się widok na biegnącą w dole ścieżkę. Nagle widzę jakiś ruch. Na ścieżce pojawiają się dwie grupki ludzi. Jedna to cywile; wystraszeni, nie potrafiący opanować paniki. Druga grupa to żołnierze, mierzący do cywili z karabinów. Cywile są coraz bardziej niespokojni, krzyczą w strony żołnierzy, rzucają w nich kamieniami. W pewnym momencie zaczynają biec. Żołnierze strzelają i puszczają się w pogoń. Jestem w szoku. Przecież wszystko było takie spokojne i piękne. Co się dzieje? Zdaję sobie sprawę, że uciekinierzy zmierzają w moją stronę. Nie chcę się z nimi spotkać. Zaczynam biec w górę, kryjąc się w krzakach. Dobiegam do ukrytej w górach bazy wojskowej. Wiem, że do tego właśnie miejsca chcą dostać się uciekinierzy. W jakiś sposób jest to najbezpieczniejsze miejsce. Wiem, że ma się zdarzyć coś strasznego. Dlatego ludzie próbują dostać się do bazy. Muszę tam wejść.

Strażnicy zatrzymują i legitymują każdego, kto chce przejść przez bramę, ale akurat gdy podchodzę, wartownik wchodzi na chwilę do jakiegoś pomieszczenia. Wykorzystuję ten moment, żeby wejść do środka.

Kopuła, którą widziałem na powierzchni okazuje się tylko małą częścią ogromnej bazy, ciągnącej się dziesiątki pięter w dół. Z zasłyszanych w środku fragmentów rozmów, rozumiem, że zbliża się jakaś straszliwa katastrofa, która zmiecie z powierzchni Ziemi większą część ludzkości. Ale dlaczego? Co ma się zdarzyć?! Postanawiam dostać się do serca bazy, żeby dowiedzieć się czegoś więcej. Niestety po drodze znajduje się mnóstwo punktów kontrolnych. Nie mam pojęcia co zrobić, ale nagle podchodzi do mnie jeden z żołnierzy i widząc, że jestem ubrany po cywilnemu, bierze mnie za kogoś innego.
- Czy pan jest tą osobą od statystyk?
- Tak, to ja – odpowiadam odruchowo.
Żołnierz podaje mi jakieś wydruki.
- Tutaj są wyniki badań – mówi i odchodzi w pośpiechu.

Cieszę się, że przynajmniej mam jakiś punkt zaczepienia. Podchodzę do punktu kontrolnego. Strażnik pyta mnie o identyfikator. Mówię mu, że zapomniałem go zabrać. Wartownik odpowiada, że w takim razie nie mogę przejść. Wskazuję na wydruk w mojej ręce i krzyczę, że to bardzo ważne papiery, dowództwo na nie czeka i jeśli mnie zatrzyma, zostanie pociągnięty do odpowiedzialności. Bluff działa. Wystraszony wartownik przeprasza i wypisuje mi identyfikator, żebym później nie miał problemów. Po drodze zostaję zatrzymany kilka razy, ale identyfikator otwiera mi wszystkie drzwi.

Zatrzymuję się przy grubej, pancernej szybie. Coś dziwnego dzieje się z pogodą. Robi się ciemno, sine chmury zakrywają całe niebo, strugi deszczu zalewają ziemię. Uświadamiam sobie, że nadchodzi prawdziwy potop. Wkrótce cała Ziemia zostanie przykryta grubą warstwą wody. Jedyne schronienie to właśnie ta baza, do której udało mi się dostać.
Atmosfera nieodwołalności i apokaliptyczności. Strach, podziw w obliczu potęgi natury, ulga, że znalazłem schronienie i żal, że już nigdy nie będzie tak samo – nie będzie lasów, łąk, miast, kawiarni z ciastkiem, piwa, randki w kinie.

Na zewnątrz coś się porusza. Przybliżam twarz do szyby. Ogromne, wężowe stwory pełzną w strugach wody, zabijając ostatnich mieszkańców Ziemi, którzy do ostatniej chwili mieli nadzieję, że dostaną się do bazy. Przez chwilę myślę, że wolałbym być na zewnątrz. Czuję, że zdradziłem ludzi. Płaczę, przyciskając twarz do okna. To naprawdę koniec...?



2 comments:

  1. "Kafka nad morzem" Haruki Murakami. Koniecznie

    ReplyDelete
  2. Czytałem:) Świetna książka.

    ReplyDelete