Tuesday, 27 October 2015

Ahoj, kapitanie!

 

























    Życie mnie zaskoczyło.
   No więc sobota, siedzę w domu, cieszę się z urlopu, ale bardzo się nie cieszę, że muszę wrócić za tydzień do pracy. Atmosfera w collegu po zmianie kierownictwa stała się dla mnie nieznośna.
   No i na fejsie odzywa się facet, którego poznałem na Rainbow. Fajny człowiek, artysta, filozof, wolnościowiec. Gadamy przez chwilę, aż nagle mówi:
   - Wiesz, kupiłem jacht i w lutym ruszam w rejs po świecie. Chcesz się dołączyć?
   Serce zabiło mi jak młot.
   - Rejs? Ja? Poważnie? Gdzie?
   - Jak najbardziej poważnie. Ruszamy końcem lutego. Pierwszy etap: z Holandii, przez Belgię, Francję do Marsylii kanałami i rzekami. Etap drugi: z Marsylii Morzem Środziemnym do Grecji i włóczymy się po greckich wysepkach. Etap trzeci: na jesień przez Atlantyk do Argentyny. Wchodzisz w to?
   No i wszedłem.
   Zostaję w Londynie do połowy lutego, a później z Petią zaciągamy się na łajbę. Pierwszy raz od dawna oddycham pełną piersią.

10 comments:

  1. Ale news! Co w miedzyczasie robisz? Polecam trail po Dulwich & Sydenham Hill Woods. Jest troche wild jak w prawdziwym lesie, jesiennie i kolorowo jak w porzuconym zaczarowanym lesie po godzinach. Zaraz wyruszam :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie mam roweru ale dwie nogi mnie poniosą :) dołączasz?

      Delete
    2. Przez chwilę myślałem o tym, ale właśnie wróciłem z wycieczki rowerowej i już się oddałem słodkiemu lenistwu z czeskimi piosenkami, termoforem i ciepłą kołderką:)
      PS. nie masz roweru??????????????

      Delete
  2. Replies
    1. Haha, mam nadzieję, że nie;) Zakładam oczywiście, że coś może nie wyjść, ale nawet jeśli nie to, to dostałem impuls, żeby wyrwać się z kieratu i tak czy inaczej się zwijam.

      Delete
    2. No to trzymam kciuki! Bo przygoda fajna :)

      Delete
  3. Trzymam kciuki, żeby się udało:)

    ReplyDelete
  4. pozazdrościć

    ReplyDelete