Thursday, 22 October 2015

Jaskółki

   Muszę zrobić sobie przerwę.
   Piszę piosenkę. Myślę o niej już od tygodnia, śni mi się, z moich nieporadnych brzdękań w snach rodzi się porywające arcydzieło, które roztkliwia duszę, rodzi harmonię, wyciska łzy, pozwala nawiązać kontakt z innymi statkami kosmicznymi zagubionymi w mroźnym kosmosie, smutek i radość, miłość i samotność.
   A na jawie męczę się z każdym słowem, nic nie łączy się w spójną całość, nieporadne to, żałosne. Nie wiem, czy bardziej mnie wkurzają częstochowskie rymy, czy koncepcyjna niespójność. A przecież tuż tuż, pod cienką warstwą rzeczywistości dokładnie wiem, co chcę powiedzieć. No to czemu tak jest? Nie chcę zginąć w trywialności i zwyczajności.
   Jutro ostatni dzień w pracy przed urlopem. Męczy mnie każda godzina. Pomijając obiektywną wartość mojej pracy: pomoc ludziom, którzy tej pomocy potrzebują, to subiektywnie patrząc, czuję się, że tracę tam życie. Od dziewiątej do szesnastej sprzedają swój czas, a w środku chcę czegoś zupełnie innego. Chcę to z siebie zrzucić, być wolnym, tworzyć, podróżować, płynąć z nurtem życia, a nie tak, na pół gwizdka.
   Plan jest, żeby dotrwać do lata, a później wziąć rok bezpłatnego urlopu i odetchnąć, zastanowić się, co dalej.
  Śniło mi się dzisiaj, że spotkałem Obcych. Ich intelekt nieporównywalnie przewyższał ludzki. Przejęli ciało mojej bratanicy, Nadii (czym złamali mi serce) i zajęli się badaniem ludzkości. Chciałem ich pokonać, uratować małą dziewczynkę, ale moje wysiłki były dla nich, jak brzęczenie komara. I na koniec, w desperacji powiedziałem im: "Macie swój intelekt, potęgę, technikę, ale nie rozumiecie, że to wszystko jest niczym w porównaniu z miłością. To nie wiedza stworzyła wszechświat. To miłość. My ludzie potrafimy kochać, wy nie. To wy jesteście niczym, nie my. Choćbyście nas całkiem zniszczyli, to i tak my wygramy". Zatrzymali się. Obcy w ciele Nadii, dziecięcym głosem, martwą, choć teraz lekko zaciekawioną intonacją zapytał mnie, czym jest miłość. I odpowiedziałem, jak mogłem najlepiej. O tym, co rodzi się z miłości: oddanie, poświęcenie, radość, ból, siła, ciekawość, jedność. Mówiłem i mówiłem, jąkając się, wiedząc, że od moich słów zależy przyszłość ludzkości. I nagle odeszli. Mała Nadia, teraz wolna, rozejrzała się zdziwiona dookoła, podbiegła do mnie i przytuliła się. "Co się stało, wujku?" zapytała. Rozpłakałem się z ulgi i obudziłem się.
   Po drodze z pracy spotkałem dwóch czarnych nastolatków. Patrzyli na mnie drwiąco, agresywnie. Przechodząc obok, jeden z nich potrącił mnie ramieniem. Zwlnili kroku, czekając, czy wdam się w burdę. Oczywiście się nie wdałem. Ale w środku poczułem złość i przez chwilę pomyślałem sobie, że z chęcią bym im skopał dupy, ale to tak porządnie, żeby polała się krew.
   I tak to idzie, w górę i w dół, od piękna do brzydoty, od miłości do samotności, od natchnienia do trywialności. Jak te jaskółki w piosence, bez gniazda, bez domu, z miejsc, któreśmy opuścili, smoki z papieru, z mięsa i kości, jesteśmy tylko gośćmi, nie ma nikogo, kto czeka na nasz powrót.
   A może?



PS. Adam, nie chce mi się typować. Wiesz, że jestem aspołeczny. Ale odpowiem dla ciebie:)

   - Twoja ulubiona książka i dlaczego właśnie ta?

   Mistrz i Małgorzata. Bo to najpiękniejsza miłość, z jaką się spotkałem. I najwolniejsza wolność. I najcudniejszy diabeł.

   - Jakie jest Twoje najwcześniejsze wspomnienie z dzieciństwa?

   Mój pradziadek, dziadek i tata i całe multum wujków śmieją się, jedzą i zapijają wódką, a mama popycha moją huśtawkę zawieszoną na futrynie drzwi w kuchni.

   - Kiedy ostatnio i z jakich powodów czułaś/eś się (choć przez chwilę) szczęśliwa/y?

   Kiedy grałem z dziewczyną w chińczyka w pubie przy kuflu guinessa. Bo wszystko było zwykłe i miłe.

   - Pierwsza rzecz, którą robisz po wstaniu z łóżka?

   Sprawdzam fejsa na komórce:)

   - Masz możliwość poznania trzech postaci historycznych – jakie to postaci i dlaczego właśnie one?

   Kropotkin, bo miał piękny umysł i niesamowite przygody.
   Che Guevara, bo nie wierzę, że był mordercą. Z całych sił próbował zmienić świat na lepsze i zginął w trakcie.
   Neandertalczyka, który zakochał się w dziewczynie homo sapiens i założył z nią rodzinę. To musiała być niesamowita sprawa, prawie jakby pokochali się mieszkańcy dwóch planet.

1 comment:

  1. No, dałeś radę:) dzięki za udział w zabawie:)

    ReplyDelete