Tuesday, 6 October 2015

Kometa

   Obudziłem się o piątej rano, nie mogłem już spać. Zalew ciemnych myśli, bezsilności, żalu. Wreszcie włączyłem Trójkę i jakoś się wyciszyłem. A zaraz do pracy. Tylko na trzy godziny, później jadę do studentów od zębów, popracować nad moją jedynką.
   Próbuję znaleźć sposób na wybaczenie. Sobie i jej. Czasami wydaje mi się, że jestem blisko, ale czasami wraca wszystko, cały postęp, z którego się cieszyłem, wydaje się nieistniejący.
   Czasami puszczam sobie jakiś stary film. Przypominam sobie, że widzieliśmy go razem. Sprawdzam rok i myślę, co wtedy robiliśmy, gdzie byliśmy. Czy to było na laptopie w Kopenhadze, czy w telewizji w Polsce, czy u kogoś w Hiszpanii. A czasami widzę film, który powstał wcześniej. Patrzę na rok i myślę "O, jeszcze cztery (dwa, pięć, piętnaście) lata do mojego pierwszego spotkania z Tanią".
   Śniło mi się, że wplatałem się w gangsterskie rozgrywki. Albański mafiozo łapie mnie i moich trzech przyjaciół. Jego goryle przyciskają nas do ziemi. Albańczyk podchodzi i po kolei strzela moim przyjaciołom w tył głowy. Kiedy dochodzi do mnie, zaciskam mocno oczy i marzę, żeby było już po wszystkim, żebym już był po drugiej stronie, w krainie bez strachu. Wtedy strzela. Czuję tępy ból i budzę się we własnym łóżku, w krainie, gdzie strachu ciągle jest sporo.

 

5 comments:

  1. Mocne momenty w tych snach... Sztuka tracenia jest bardzo trudna. Pozdrawiam

    ReplyDelete
  2. Przebiłeś mnie!
    Ja dziś w nocy, we śnie, miałam "tylko" dachowanie, a niepokój dotąd mnie trzyma.

    ReplyDelete
    Replies
    1. To tak z nikad, czy jakieś wspomnienie ci się włączyło? Ją jestem przyzwyczajony w miarę. Takie mocne sny od zawsze.

      Delete
    2. Dachowania nigdy nie miałam....więc to nie wspomnienie.
      Najzabawniejsze było to, co potem się wydarzyło, bo nie wiem jak, ale postawiłam samochód na kółka z lekka otrzepałam i stwierdziłam, że aż tak bardzo nie widać.
      Ale na wszelki wypadek do pracy jechałam mega ostrożnie.

      Delete