Thursday, 5 November 2015

O czytaniu i inne

   Efekt domina wygląda tak: miałem ochotę na dobrą fantastykę. Ściągnąłem z Chomika "Czas zmierzchu" Dmitra Glukhovskiego (ponieważ, jak wszyscy wiedzą, Rosjanie to najlepsi pisarze). Książka wciągnęła mnie po uszy. Ale po pierwszym rozdziale okazało się, że to tylko jednorozdziałowy sample. Było już za późno na wahanie. Sprawdziłem jeszcze dokładnie w sieci, czy jest kompletne wydanie pirackie. Nie było, więc kupiłem legalnego ebooka.
   Książka mówi o prekolumbijskiej Ameryce. Temat przedstawiony tak ciekawie, że przypomniałem sobie o książce, na którą miałem wielką chęć kilka lat temu:  "1491. Ameryka przed Kolumbem" Charls'a C. Mann'a. Po sprawdzeniu okazało się, że pirackiego ani innego ebooka nie ma, więc wszedłem na stronę jakiejś polskiej księgarni w UK. Tam okazało się, że książka ma drugi tom: "1493. Świat po Kolumbie". Nie mogłem się już wycofać, zakupiłem obydwie.
   Miałem przez chwilę wyrzuty sumienia, bo cienko z kasą, budżet to 40 funtów na tydzień, ale później pomyślałem, ile wydałem od weekendu na wino i piwo, i wyrzuty sumienia mi przeszły:)

***
   1. Postanowiłem pisać więcej w moim papierowym dzienniku. Przyzwyczajam się. Kiedy ruszę w rejs, chciałbym, żeby to był mój codzienny kompan.
   2. Ogromny smutek od weekendu. Tęsknota, uczucie utraconej miłości, niewinności, stara bajka, poznajecie ją już długo, nie będę więc rozwijał.
   3. Odkąd zdecydowałem się odejść z pracy, chodzenie tam stało się nieopisaną męką. Aż się boję swojej mrukliwości i drażliwości. A najgorsze są zebrania departamentów. Raz, że nie mogę patrzeć na niektórych (ostatnio ktoś mnie zakablował do menagerki, że używałem komórki w godzinach pracy), a dwa, to męczę się próbami pokazania, że mnie to interesuje. Biurokracyjne pierdoły. Na przykład weszła teraz nowa ustawa pomagająca w zapobieganiu terroryzmowi i każda szkoła musi wprowadzić ten temat do programu nauczania. Ja cie pier... Połowa z naszych dzieciaków nie umie się podetrzeć, 70% nie umie nawet mówić. I teraz ustawowo mamy pilnować, żeby się nie zradykalizowały. Debilny świat. Jeśli jednak chodzi o same dzieciaki, to próbuję dawać z siebie wszystko, jak wcześniej. Bidulki nie są przecież winne, że mam doła i że świat jest jebnięty.
  4. W weekend ma przyjść Petia. Ciężko, bo mam okres tzw. "jaskiniowy", męczy mnie każde towarzystwo. Nie mogę jednak się wykręcić, bo w środe wyjeżdża do Tajlandii na dwa tygodnie z Martą. Nie wiem, czy będę jeszcze kiedyś w stanie mieszkać z kobietą. Póki co, nie wygląda to najlepiej. Trzy, cztery dni mogę wytrwać, później jednak jedyne, o czym marzę, to żeby zostawiono mnie samego. Kiedyś tak nie miałem.
  5. Źle mi dziś, ale przy książce jest lepiej, relaksuję się, więc spadam. Pa.

2 comments:

  1. Idea powrotu do dziennika, a za jakiś czas dzinnika okrętowego, hooray!, prowadzonego poza jaskinią to takie noworoczne światełko. Ale na co dzień też nie jest tak ciemno. Porozmawiaj ze światem w lesie. ps. rowerom wstęp wzbroniony do Woods, ale od czego są te dwie niosące całą resztę przez życie ? :)

    ReplyDelete