Tuesday, 6 December 2016

Londyńskie epizody 2

   Ci którzy mnie znają, wiedzą, że rasizm jest dla mnie obcą i zupełnie irracjonalną formą postrzegania świata. Jednak po kilku latach mieszkania w Londynie doszedłem do pewnego wzniosku: jest jedno miejsce, w którym segregacja rasowa jest nie tylko dopuszczalna, ale potrzebna.
   Mam na myśli fryzjera.
   W Londynie do pewnego stopnia to działa. Są fryzjerzy murzyńscy, bo wiadomo: inny rodzaj włosów, biały fryzjer nie wiedziałby, jak się zabrać za te twarde kędziory. Później mamy fryzjerów perskich (wliczam w to również arabskich albo hinduskich). U takiego fryzjera można być pewnym, że każde posunięcie maszynki będzie przemyślane, a każda linia doskonała, geometryczna, nie ma tu miejsca na samotny, odstający włosek. Na koniec można oczekiwać porządnego woskowania albo żelowania. Są też fryzjerzy biali, Europejczycy z krwi i kości, do których jest mi najbliżej, bo lubię mieć włosy obcięte po swojemu, z lekkim nieładem i być może zaplanowaną, ale lubianą przeze mnie niedoskonałością.
   Najgorszym zakładem fryzjerskim jest jednak zakład mieszany. Jest to miejsce zdradliwe. Już wyjaśniam.
   Na początku nie zdawałem sobie sprawy z niebezpieczeństwa. Kilkakrotnie odwiedziłem zakład mieszany i akurat trafiłem na fryzjera perskiego. Pierwszy raz po prostu usiadłem i poprosiłem o skrócenie. Po kilku minutach chciałem płakać. Idealne linie i piękne wygolenie za uszami. Jakby tego było mało, młody fryzjer, patrząc łakomie na mój zarost, zapytał, czy chciałbym przyciąć i ufryzować brodę. Zerwałem się przerażony i stanowczo odmówiłem. Za drugim i trzecim razem (w innym zakładzie), kiedy trafiłem na fryzjera z Bliskiego Wschodu, poświęciłem kilka minut na wyjaśnienie: że lubię nieporządek, nie chcę podgalania, wyrównywania i świecowania. Najlepiej jeśli nie używałby maszynki, tylko machnął kilka razy nożyczkami (im bardziej tępymi, tym lepiej). Uprzejme potakiwania, wyraz zrozumienia na twarzy, a po chwili ta sama historia: doskonała, perska fryzura.
    Od tego czasu straumatyzowany i nauczony doświadczeniem, zanim wejdę do fryzjera, spędzam przed witryną kilka minut, obserwując etniczny skład pracowników. Dopiero, kiedy uznam sytuację za bezpieczną, wchodzę do środka.
   W sobotę postanowiłem ogarnąć trochę włosy. W Clapham Junction znalazłem miły zakład. Przez okno dostrzegłem trzy białe dziewczyny, zdaje się Polki i jednego bruneta, najpewniej Włocha. Uspokojony wszedłem do środka i zająłem miejsce na wygodnym fotelu.
   Wtedy z zaplecza, jakby czaił się tam właśnie na mnie, wyszedł czystej krwi perski fryzjer i skierował się w moją stronę. Zaschło mi w gardle. Popatrzyłem ukradkiem na drzwi, ale było już za późno na ucieczkę.
   - Jak strzyżemy? - zapytał fryzjer z szerokim, przyjaznym uśmiechem.
   - Eeee... Troszkę tylko. Wie pan... Lubię nieporządek na głowie... Nie musi być zbyt dokładnie... - wydukałem.
   Pan fryzjer pokiwał głową ze zrozumieniem.
   - Nie ma najmniejszego problemu.
   Po użyciu maszynki na pięciomilimetrowej nakładce i wygoleniu mi nad uszami dwucentymetrowego, perfekcyjnego szlaczka, zapytał z triumfującym uśmiechem:
   - Woskujemy?
   Machnąłem ręką:
   - A woskuj pan, kurwa, czemu nie.
   Tak więc przyznaję się. Jestem fryzjerskim rasistą.

6 comments:

  1. Ubawiłeś mnie setnie. Nie miałam pojęcia o tych fryzjerskich niuansach. Uczymy się na błędach. Zarówno własnych jak i cudzych, niestety, również:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Myślę, że ten temat dotyka bardziej mężczyzn, ale musiałby skonfrontować z mieszkającymi tutaj dziewczynami:)

      Delete
  2. Metoda prób i błedów na pewno w końcu trafisz na tego jednego, jedynego fryzjera idealnego:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Była taka jedna punkówa na skłocie, ale wyjechała. Jedyny fryzjer, którego kochałem w stu procentach (w sensie, że obcinania włosów:)

      Delete
  3. :-)

    A nie pomyślałeś, że to może perscy fryzjerzy są rasistami? Przecież podjąłeś próbę wymiany kulturowej, a efekt jakiś taki ten tego... za każdym razem podstępnie nacjonalistyczny :-)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Nie posądzam o takie diaboliczne zapędy:)

      Delete