Saturday, 13 December 2025

Wieczorne flirty przy grzańcu

Wieczorny dopisek

Uff, na szczęście weltschmertz minął:) Napisała Kasia, żebym wpadł na jarmark świąteczny na Marinie Kleczków, gdzie siedzi z czapkami. Kupiła mi wegańskie szaszłyki i pożyczyła dwie stówy. Bardzo to było miłe i urocze z jej strony. Posiedzieliśmy chwilę, ale głównie spędziłem czas z Dorotą. Dżizas, ale nam kliknęło z tą dziewczyną. Rozmawialiśmy trochę na poważnie, ale też poczucie humoru mamy podobne, żarty nam fajnie płynęły. Powiedziałem jej, że mam wrażenie, jakbym spotkał siebie, tylko ładniejszego.

- Ja mam dokładnie to samo wrażenie - powiedziała ze śmiechem.

- Tak w ogóle to mam ogromnego crasha na ciebie - dodałem w tym samym, żartobliwym (ale nie do końca) nastroju. 

Zasłoniła twarz dłońmi, zaśmiała się zawstydzona, ale widziałem, że była zadowolona z komplementu.

- Mi się zawsze podobali wysocy i chudzi chłopacy... 

No ale nie zarywam do niej na poważnie, wiem że jest w fajnym związku. Ona zresztą też podchodzi do tego na luzie. Po prostu pozwoliliśmy sobie na niewinny flirt. 

Potrzebowałem tego. Żeby po prostu poczuć to połączenie, o którego braku pisałem w poprzednim poście.

Wreszcie pożegnałem się z dziewczynami, opuściłem kolorowy, głośny jarmark i popiratowałem rowerem przez nocny, mroźny Wrocław. 



 

No comments:

Post a Comment