
Dwa dni temu usunąłem konto na facebooku. Ale ulga! Z rozpędu pousuwałem też blogi, ale zdałem sobie sprawę, że tak całkiem się odciąć od świata, to jeszcze nie umiem. Tak, że reaktywowałem garść drobnych, choć pozostałe kilka blogów zostawiłem w niebycie. Próbuję wrócić do prostoty sprzed ery internetowej. Mam nadzieję, że to możliwe, w każdym bądź razie będę próbował.
A tak z innej beczki - dziś nagrałem cover Masters of War Boba Dylana. Coraz bardziej wsiąkam w ukulele, to najlepsza terapia na te zaplątane dni.
Trzymajcie się i odzywajcie się czasami. Brakuje mi ludzi jak cholera.
Bez ludzi czasem lżej...
ReplyDeletea przez Ciebie nucę co jakiś czas "Ostatnią nockę" ;)
No właśnie z jednej strony lżej, bo taki jednowymiarowy, płaski kontakt, to męczy, ale z drugiej strony nic nie zastąpi szczerej, głębokiej relacji między osobami. Dlatego usunąłem facebooka, ale nie chcę całkiem się odciąć od świata na zewnątrz. Gdzieś tam przecież są ludzie z naszego plemienia:)
ReplyDeleteJasnej Polany nie usuwaj, bo wyczekuję części siódmej!!!
ReplyDeleteAkurat Jasną Polanę zostawiłem, szkoda by było zmarnować tyle pracy, co włożyłem, a codziennie mam kilkanaście ściągnięć. No ale nie wiem, kiedy się doczekasz siódmej części:)
ReplyDeleteWłasnie wczoraj zauważyłem znikniecie;-\, czasami warto odejść od netu,ale chyba najlepiej zachować równowagę.Tak swoja droga ,choc z trudnoscia przychodzi mi chwalenie innych, masz sporo talentów i uzdolnień...
ReplyDeletemasz przyjaciela w bristolu...
ReplyDelete...a spróbuj raz jeszcze usunąć Garść Drobnych, Bóg mi świadkiem, ale Ci garść taką zasunę, że... ;) Dobrze, że jesteś. Każdego dnia, gdy wchodzę na swój blog, to przechodzę następnie na dwa: Sprzymierzonego i Garść. Twe różne opowieści wspomnieniowe skłoniły mnie do napisania swoich z Malty, więc, chłopie, nigdzie nie odchodź! Pozdrowienia z grodu nad Wartą.
ReplyDeletePiotr
Mat - naprawdę głęboko doceniam.
ReplyDeletePiotr - dzięki i przepraszam:)
Cześć, Marcinie. Gratuluje odwagi. Ja na FB nic właściwie nie robię poza oglądaniem co wrzucą znajomi, a i to w niewielkiej ilości. Na blogu też rzadko publikuje cokolwiek. Najchętniej też odciąłbym się od sieci i zaszył gdzieś na wsi, ale póki co życie wymaga obecności. Niestety w sieci również. A swoją drogą będzie mi na fejsie brakować Twoich zmagań z ukulele ( świetnie Ci idzie) i rysunków :)
ReplyDeleteP.S. A propos zmagań z instrumentami ja kupiłem kilka tygodni temu djembe z Nigerii :)
Latarnik - co do ukulele, to będę wrzucał swoje zmagania tutaj, tak że nic nie stracisz;)
ReplyDeleteJa mam dwie strony - jedna chciałaby się całkiem odciąć od wszystkiego i skoncentrować się na wnętrzu, ale druga strona tęskni za ludźmi i szuka jakiejś wymiany.
Trzymaj się