Obudziłem się, z przyjemnego snu, szuru buru szuru buru
Zaginiony skarb, różnorodność barw, calavera calavera
Byłaś też w nim ty, uciekaliśmy przez płoty, donkiszoty donkiszoty
A anioły Rafaela przyglądały się z wysoka, kawa mocca kawa mocca
Myślę sobie, że jesteśmy normalni
Może to tylko ten świat jest nierealny
A kiedy widzę cię, jak idziesz w sukience
To prawdę mówiąc niczego nie chcę więcej
Och, nie włączę wiadomości, choćby
ktoś porachował wszystkie moje kości,
coś, coś ci powiem moja droga więc
let’s go, miłość to droga do wieczności
Myślę sobie, że jesteśmy nienormalni
Ten świat jest w gruncie rzeczy w miarę idealny
A kiedy widzę cię, jak tańczysz w piżamie
To mam ochotę zatańczyć ramię w ramię
Och, nie włączę wiadomości, choćby
ktoś porachował wszystkie moje kości,
coś, coś ci powiem moja droga więc
let’s go, miłość to droga do wieczności
Ależ nawet bardzo miłosna i fajna :)
ReplyDeletePozdrawiam Marcin(ku)ie :P
Dzięi, Julciu:)
ReplyDeleteAch jak miło :D
ReplyDeleteNie wiem jakim sposobem taki talent nie został jeszcze odkryty przez szerszą publikę, ale zdecydowanie trzeba go jej publikować. Dzieła już są, teraz trzeba je wszystkim pokazać. Dla mnie Księżycowy Terrorysta to odkrycie muzyczne tego roku!
ReplyDeleteDziękuję:)
ReplyDelete