Thursday, 19 April 2018

Spišská Stará Ves

   Cudny, słoneczny dzień. Jestem w biurze, tylko Magda i ja. Ona coś skrobie w mediach społecznościowych na temat naszego nowego produktu, a ja właśnie skończyłem projekt mojej pierwszej stronki internetowej. Czuję satysfakcję, ale uświadomiłem sobie, że czeka mnie jeszcze długa droga.
   Korzystając z pogody poszwendam się po Bielsku. Zaprosiła mnie na kawę koleżanka, posiedzę z nią pewnie z godzinkę. Wcześniej zjem coś dobrego. W "Zupolandii" podają pyszne kotleciki brokułowe z sosem czosnkowym i surówkami, jestem tam częstym gościem.
   Zmieniłem plany na weekend. Starzy znajomi organizują ognisko i sporą imprezę na Słowacji, postanowiłem się do nich wybrać. Znalazłem malowniczą trasę: część przez Słowację, a część po naszych polskich górach. Prawie trzy godziny drogi. Uwielbiam takie przejażdżki. Martin, mój imiennik-myśliwy gotuje gulasz z jelenia, ale Bianca obiecała zrobić coś wegetariańskiego, więc nie będę głodował:). Cieszę się na ten wyjazd. Dawno tak głęboko nie oddychałem.


No comments:

Post a Comment