Saturday, 10 October 2009

Wszechświat


Wszechświat nie jest maszyną, lecz matką. Jeśli okazujesz jej troskliwość, ona okazuje troskliwość tobie. Kiedy widzi, że pragniesz się rozwijać, obdarza cię mądrością, dzięki której możesz zmniejszyć ból i negatywny wpływ karmy na twoje życie. Cały sekret leży w zrozumieniu, że Wszechświat nie jest bezosobowy i martwy.

18 comments:

  1. Wszechświat żyje. Zdecydowanie :)
    I czasem poraża pięknem.
    Jak na tym zdjęciu.

    ReplyDelete
  2. Dlaczego akurat wszechświat jest matką a nie ojcem ?

    ReplyDelete
  3. ... sorry, ale dla mnie TO NAIWNE i nie zgadzam się z Tym POGLĄDEM, serdeczności!!!

    ReplyDelete
  4. Matki sa różne. I raczej nie "leczą", a w dodatku często obdarzają traumą nie do "wyleczanie" na całe życie. Ja tam raczej czuję, że w obliczu Wszechświata nie jestem nawet drobinką. Jestem ułamkiem ułamka atomu. Kto/co interesowałby się mną? Chyba trzeba więcej pokory :)

    ReplyDelete
  5. ale właśnie w takiej postawie jest pokora. uznanie, że jest się jedynie dzieckiem (okruszkiem, drobinką...) Wszechświata, a nie jego panem i zdobywcą.
    ...a że matki bywają różne to fakt. moja zawsze była trochę oziębła, choć musze przyznać, że z wiekiem dojrzewa do czułości :-)

    pozdro, Marcinsenie ;-)

    ReplyDelete
  6. Też czuję, że Wszechświat nie jest martwy. Ja Wszechświat utożsamiam, bardzo prozaicznie, z niebem nocą i gwiazdami. Wtedy najbardziej czuję jego ogrom. Równocześnie czuję jego pulsowanie, coś jak wibracje... nie potrafię tego nazwać. Na pewno nie pustkę i martwotę.

    ReplyDelete
  7. Co jest naiwne, a co nie jest, co jest tylko naszym pobożnym życzeniem, a co wewnętrznym głosem, mówiącym do nas językiem bogów i snów?:)
    Myślę, że nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak bardzo nasza wizja świata (o której jesteśmy przekonani, że jest obiektywna) zależy od wychowania, rodziny, doświadczeń, może jednej książki, przeczytanej w jakimś okresie życia, itd. Świat jest większy i bardziej skomplikowany, niż wszystko co sobie wyobrażamy.

    Osobiście jestem przekonany o istnieniu świadomego umysłu poza wszechświatem. Wierzę w boską rękę i jakiś większy plan, poza tym co widzę. Tak jestem ukształtowany, nic nie poradzę:)

    Pozdrowienia!

    ReplyDelete
  8. To determinizm. Moje, Twoje życie zaplanowane przez "Kogoś/Coś" we Wszechświecie. Trochę niebezpieczna filozofia. Raczej dla ludzi mocnych, bo słabi dadzą się "pociągnąć" losowi na zasadzie "tak ma być i nic na to nie poradzę" (Często słyszę: "Tak BÓg chciał" lub "Nie zmienisz woli Boga"). Mocny próbuje jednak wpłynąć na swój los. Trzeba mieć w sobie odwage i tę siłę, no i wiarę, że dobrze robisz. Myślę, że dużą rolę odgrywa także nasza intuicja w kaształtowaniu własnego losu.

    ReplyDelete
  9. Nie, Jaskółka - nigdzie nie powiedziałem, że wierzę w determinizm:). Istnienie umysłu poza Wszechświatem nie musi oznaczać, że wszystko jest zapisane. Wierzę, że sami kształtujemy własny los.

    ReplyDelete
  10. A ja nie twierdzę, że Ty wierzysz w determinizm. Ogólnie napisałam. Czasem tak piszę do "ty", ale nie oznacza to, że akurat autora podciągam pod to:) Próbuję połączyć to moje odczucie, mimo wszystko, odgórnej planowości mojego losu(miałam już kilka znaków? Głupio to brzmi, ale tak było)z moją stanowczością w działaniu. Ja jestem bardzo silna i kształtuję swój los. Niemniej zdarza się, właśnie- zdarza się, że nic z tego. To coś decyduje i choćbym się wściekła i tak poleci inaczej.
    A dlaczego, według Ciebie, umysł jest poza Wszechświatem? Odczytałam, że Wszechświat jest "myślący", bo nie jest martwy.

    ReplyDelete
  11. Tak mi się powiedziało z tym umysłem. Mówiąc poza miałem na myśli, że istnieje coś głębiej, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
    Ale nie jestem panteistą. Istnieje różnica pomiędzy duchem i materią. Duch może wejść w materię. Tak jak np. my - ludzie. Jesteśmy duchem przenikającym materię - nasze ciała. Podobnie, duch przenika Wszechświat.

    ReplyDelete
  12. No dobra, ale duch to rozum? Czy po prostu twór ożywiający materię?

    ReplyDelete
  13. Duch w moim zrozumieniu to antymaterialna iskra świadomości, pierwiastek życia i rozum, moim zdaniem jest elementem tej iskry, niezależnym, ani nie wynikającym z materii.

    ReplyDelete
  14. OK, czyli mamy rozum, ducha i materię? I one się przenikają nawzajem. A co się stanie, kiedy materia "padnie"- co z duchem łączonym z rozumem? Czy to nie idzie w kierunku Platona?

    ReplyDelete
  15. Jak najbardziej:) Platon to był bardzo mądry facet:)
    Żeby nie było, że jestem gołosłowny, w dużej mierze opieram się (oprócz własnego doświadczenia i przekonania) na Wedach. Podobnie jak u Platona, wynika z nich, ze "nasz" świat jest tylko odbiciem prawdziwego świata, który nie jest połączeniem ducha z materią, ale czystym duchem.
    Kiedy mówię o tym, że Wszechświat żyje mam na myśli to, że po pierwsze jest pełen nas - indywidualnych iskier świadomości, a po drugie przenika go boski duch, najwyższa świadomość.

    ReplyDelete
  16. Dobra. Dzisiaj spasuję z pytaniami. Napracowałam się łepetyną i paruje mi. Ale temat jest interesujący, bo ciągle mi się tutaj splata boskość z determinizmem. U Platona interesuje mnie wątek śmierci, ciała i duszy. Moja duszę też ciało nierzadko "uwiera" :))Teraz zawężyłeś Wszechświat do indywidualnych nas- do istot ludzkich (na razie pomijam ducha boskiego)?

    ReplyDelete
  17. A mi się boskość z determinizmem nie splata:). Widzę Boga raczej jako obserwatora, albo przyjaciela, który nie ingeruje w nasze działanie.

    ReplyDelete
  18. I myślisz, że On tak potrafi spokojnie patrzeć, co ta ludzkość wyprawia?:)))

    ReplyDelete