.jpg)
Wszechświat nie jest maszyną, lecz matką. Jeśli okazujesz jej troskliwość, ona okazuje troskliwość tobie. Kiedy widzi, że pragniesz się rozwijać, obdarza cię mądrością, dzięki której możesz zmniejszyć ból i negatywny wpływ karmy na twoje życie. Cały sekret leży w zrozumieniu, że Wszechświat nie jest bezosobowy i martwy.
Wszechświat żyje. Zdecydowanie :)
ReplyDeleteI czasem poraża pięknem.
Jak na tym zdjęciu.
Dlaczego akurat wszechświat jest matką a nie ojcem ?
ReplyDelete... sorry, ale dla mnie TO NAIWNE i nie zgadzam się z Tym POGLĄDEM, serdeczności!!!
ReplyDeleteMatki sa różne. I raczej nie "leczą", a w dodatku często obdarzają traumą nie do "wyleczanie" na całe życie. Ja tam raczej czuję, że w obliczu Wszechświata nie jestem nawet drobinką. Jestem ułamkiem ułamka atomu. Kto/co interesowałby się mną? Chyba trzeba więcej pokory :)
ReplyDeleteale właśnie w takiej postawie jest pokora. uznanie, że jest się jedynie dzieckiem (okruszkiem, drobinką...) Wszechświata, a nie jego panem i zdobywcą.
ReplyDelete...a że matki bywają różne to fakt. moja zawsze była trochę oziębła, choć musze przyznać, że z wiekiem dojrzewa do czułości :-)
pozdro, Marcinsenie ;-)
Też czuję, że Wszechświat nie jest martwy. Ja Wszechświat utożsamiam, bardzo prozaicznie, z niebem nocą i gwiazdami. Wtedy najbardziej czuję jego ogrom. Równocześnie czuję jego pulsowanie, coś jak wibracje... nie potrafię tego nazwać. Na pewno nie pustkę i martwotę.
ReplyDeleteCo jest naiwne, a co nie jest, co jest tylko naszym pobożnym życzeniem, a co wewnętrznym głosem, mówiącym do nas językiem bogów i snów?:)
ReplyDeleteMyślę, że nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak bardzo nasza wizja świata (o której jesteśmy przekonani, że jest obiektywna) zależy od wychowania, rodziny, doświadczeń, może jednej książki, przeczytanej w jakimś okresie życia, itd. Świat jest większy i bardziej skomplikowany, niż wszystko co sobie wyobrażamy.
Osobiście jestem przekonany o istnieniu świadomego umysłu poza wszechświatem. Wierzę w boską rękę i jakiś większy plan, poza tym co widzę. Tak jestem ukształtowany, nic nie poradzę:)
Pozdrowienia!
To determinizm. Moje, Twoje życie zaplanowane przez "Kogoś/Coś" we Wszechświecie. Trochę niebezpieczna filozofia. Raczej dla ludzi mocnych, bo słabi dadzą się "pociągnąć" losowi na zasadzie "tak ma być i nic na to nie poradzę" (Często słyszę: "Tak BÓg chciał" lub "Nie zmienisz woli Boga"). Mocny próbuje jednak wpłynąć na swój los. Trzeba mieć w sobie odwage i tę siłę, no i wiarę, że dobrze robisz. Myślę, że dużą rolę odgrywa także nasza intuicja w kaształtowaniu własnego losu.
ReplyDeleteNie, Jaskółka - nigdzie nie powiedziałem, że wierzę w determinizm:). Istnienie umysłu poza Wszechświatem nie musi oznaczać, że wszystko jest zapisane. Wierzę, że sami kształtujemy własny los.
ReplyDeleteA ja nie twierdzę, że Ty wierzysz w determinizm. Ogólnie napisałam. Czasem tak piszę do "ty", ale nie oznacza to, że akurat autora podciągam pod to:) Próbuję połączyć to moje odczucie, mimo wszystko, odgórnej planowości mojego losu(miałam już kilka znaków? Głupio to brzmi, ale tak było)z moją stanowczością w działaniu. Ja jestem bardzo silna i kształtuję swój los. Niemniej zdarza się, właśnie- zdarza się, że nic z tego. To coś decyduje i choćbym się wściekła i tak poleci inaczej.
ReplyDeleteA dlaczego, według Ciebie, umysł jest poza Wszechświatem? Odczytałam, że Wszechświat jest "myślący", bo nie jest martwy.
Tak mi się powiedziało z tym umysłem. Mówiąc poza miałem na myśli, że istnieje coś głębiej, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka.
ReplyDeleteAle nie jestem panteistą. Istnieje różnica pomiędzy duchem i materią. Duch może wejść w materię. Tak jak np. my - ludzie. Jesteśmy duchem przenikającym materię - nasze ciała. Podobnie, duch przenika Wszechświat.
No dobra, ale duch to rozum? Czy po prostu twór ożywiający materię?
ReplyDeleteDuch w moim zrozumieniu to antymaterialna iskra świadomości, pierwiastek życia i rozum, moim zdaniem jest elementem tej iskry, niezależnym, ani nie wynikającym z materii.
ReplyDeleteOK, czyli mamy rozum, ducha i materię? I one się przenikają nawzajem. A co się stanie, kiedy materia "padnie"- co z duchem łączonym z rozumem? Czy to nie idzie w kierunku Platona?
ReplyDeleteJak najbardziej:) Platon to był bardzo mądry facet:)
ReplyDeleteŻeby nie było, że jestem gołosłowny, w dużej mierze opieram się (oprócz własnego doświadczenia i przekonania) na Wedach. Podobnie jak u Platona, wynika z nich, ze "nasz" świat jest tylko odbiciem prawdziwego świata, który nie jest połączeniem ducha z materią, ale czystym duchem.
Kiedy mówię o tym, że Wszechświat żyje mam na myśli to, że po pierwsze jest pełen nas - indywidualnych iskier świadomości, a po drugie przenika go boski duch, najwyższa świadomość.
Dobra. Dzisiaj spasuję z pytaniami. Napracowałam się łepetyną i paruje mi. Ale temat jest interesujący, bo ciągle mi się tutaj splata boskość z determinizmem. U Platona interesuje mnie wątek śmierci, ciała i duszy. Moja duszę też ciało nierzadko "uwiera" :))Teraz zawężyłeś Wszechświat do indywidualnych nas- do istot ludzkich (na razie pomijam ducha boskiego)?
ReplyDeleteA mi się boskość z determinizmem nie splata:). Widzę Boga raczej jako obserwatora, albo przyjaciela, który nie ingeruje w nasze działanie.
ReplyDeleteI myślisz, że On tak potrafi spokojnie patrzeć, co ta ludzkość wyprawia?:)))
ReplyDelete