Tuesday, 17 January 2012

Ciemna noc duszy


Wellspring by Adam Hurst on Grooveshark

Moment jasności, moment smutku. Krok po kroku zaczynam rozumieć, czym jest moja ciemna noc duszy. Najpierw myślałem, że to szalona wiedźma złapała mnie w szpony i wsadziła do klatki. Walczyłem, drapałem, gryzłem kraty, szukałem klucza, wołałem, i nic. A teraz? Inaczej. Wiedźma jest piękna, Nie ma szponiastego nosa, wyłupiastych oczu i brzydkiego oddechu, to była moja pomyłka. Wiedźma nie jest wiedźmą, ale boginią. Jest wysmukła, delikatna, jej oczy jak ciemne studnie, jej nosek jak mały wzgórek, głos jak elfi śpiew. I wcale mnie nie więzi, ale przeciwnie – próbuje pomóc mi wyzwolić się, być kimś więcej niż jestem.

Jestem dzieckiem, tak się czuję. Różnie jest w życiu, ale co by się nie działo, moim celem zawsze jest wzrost. To zawsze mnie przenika; wszystko co robię, co myślę – chcę rosnąć ku gwiazdom, ku wolności.

Gdy przyszły dni ciemne, oburzyłem się, zagryzłem wargi z rozczarowania i goryczy. „To taką nagrodę dostaję za moje marzenia i próby dosięgnięcia nieba? Ślepotę i cięgi? Dziękuję bardzo!”. Tak było na początku.

A przecież powinienem wiedzieć lepiej.
Dopiero teraz dostrzegam czystość smutku i tej ciszy – jeszcze niedawno mroźnej i przeraźliwej, teraz coraz przejrzystszej i kojącej.

Dary bogów już takie są – niezrozumiałe i zupełnie przeciwne temu, o co prosiliśmy. A jednak cenniejsze niż wszystko, co moglibyśmy wymyślić.
Prosiłem o spokój, szczęście, opiekę, zrozumienie. Dostałem burzę, pustkę, zagubienie, chaos, samotność.

Miałem za złe groźnym, zimnym bogom, których pewnej wrześniowej nocy ujrzałem na rozgwieżdżonym niebie. Bogowie tańczący i dumni, obcy i potężni, niepojęci i porażająco piękni. Doświadczenie ich obecności było tak potężne, że chciałem wydrapać sobie oczy, przestać myśleć, czuć…
Cholera, ale miałem za złe! Zbliżyłem się do nich z pokorą i nieśmiałością, prosząc o lekarstwo, a oni tak…

Potem miesiące strachu i zwątpienia: kim jestem? Czy w ogóle jestem? Jaki to ma sens? Czy ktoś zapisuje nasze drogi w boskich księgach życia, czy to po prostu jeden wielki żart? I kto go wymyślił? A może sam się opowiedział?
Ciemna noc duszy.

Teraz zaczyna się to zmieniać. Zestrajam się zamiast walczyć. Ta noc, to zwątpienie okazały się darem. Jeszcze do końca nie rozumiem, ale z dnia na dzień widzę więcej. Jest lepiej. Przestałem się zmagać. Słucham siebie, nie uciekam, nie szarpię się, odrzucając nieuniknioną zmianę.

You can get addicted to a certain kind of sadness”… Smutek też może być piękny. To w smutku oczyszczamy świadomość, porzucamy głupoty, naleciałości, syf. Zostaje tylko nasza esencja, czyste „ja”, dusza obmyta w ogniu przeciwności.

Tak nas widzę w czasie przed czasem – czyste iskry świadomości powoli płynące w ciemnej pustce kosmosu, w kojącej nocy, wśród zimnych, odległych gwiazd. Wolni od myśli, wolni od pragnień… Może nie całkiem – w przestrzeni smutku pojawiła się tęsknota, dotknął nas pyłek marzeń, zmącił krystaliczną wodę. Z wolnych, samotnych duchów wcieliliśmy się w ludzkie ciała. Teraz biegniemy i biegniemy, bez wytchnienia, z jednej strony tęskniąc za bezczasowym kołysaniem kosmicznego wiatru, a z drugiej szukając spełnienia palącej tęsknoty za ciepłem i miłością. Tej samej tęsknoty, która strąciła nas z nieba.

Nie możemy wrócić tam, gdzie byliśmy. Tak, jak nie możemy stać się znowu dziećmi. Jak zapomnieć o pierwszym seksie, wódce, kłamstwie, bitwie, zwątpieniu? Możemy tylko iść do przodu. Po drugiej strony nocy jest zielona wyspa. Kiedy tam dotrzemy będziemy rozumieć język gwiazd, a potężni bogowie okażą się dziećmi grającymi w cymbergaja. Jeźdźcy smutku zostawią wierzchowce, zrzucą zbroje i będą ze śmiechem tarzać się w piasku. Aż nadejdzie poranek.

5 comments:

  1. jak bylem dzieckiem leżałem na trawie i patrzyłem w gwiazdy teraz raczej na stan karty ...o matko,jakby minęły wieki... pomyślności

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki Balaram. Też próbuję znów widzieć gwiazdy, jak kiedyś, ale nie jest łatwo. Nie da się wejść do tej samej rzeki dwa razy. Myślę jednak, że można pójść dalej i mieć wizję głębszą niż dziecko.

      Delete
  2. to jest ciekawe z ta rzeką ...niby już nie ta sama ,ale dobre wspomnienia sprawiają,ze chcemy iść nad jej brzeg...i się zanurzyć ...pewnie podobnie z tymi gwiazdami...a czy może być głębiej i dalej ? ... dodając do tego, ze Ktoś tam na nas czeka...masz racje,czemu nie...

    ReplyDelete
  3. wrzucam ino dlatego,ze fajny fragment... Karel Čapek "Fabryka Absolutu"
    „(…) Słyszał pan, że tam w Europie i w ogóle przyszedł na świat, no…Absolut… Rozumie pan? Bóg.

    - Słyszałem.

    - Więc z tego powodu dzieje się to wszystko. Pan rozumie…

    - Nie rozumiem, staruszku. Sądziłbym, że prawdziwy Bóg zrobiłby na świecie porządek. Tamto nie może być żadnym prawdziwym i normalnym Bogiem.

    - (…)Mogę pana zapewnić, że to naprawdę Absolut. Bóg. Ale powiem panu na ucho: Jest zbyt wielki.

    - Tak pan sądzi?

    - A tak. Jest nieskończony. I w tym cała bieda. Każdy sobie odmierzy parę metrów i zdaje się mu, że to już cały Bóg. Przyswoi sobie taką małą zaderkę czy drzazeczkę i zdaje się mu, że ma całego Boga. Co?

    - Aha – przyświadczył kapitan. – I wścieka się przeciwko tym, co mają inny kawałek.

    - Właśnie. I żeby samego siebie przekonać, że ma całą prawdę musi pozabijać tych innych. Właśnie akurat dlatego, że mu tak strasznie na tym zależy, żeby miał sam całego Boga i całą prawdę. Nie może tedy ścierpieć, żeby kto inny miał innego Boga i inną prawdę. Gdyby do tego dopuścił, to musiałby przyznać, że ma tylko parę nędznych metrów, galonów czy worków bożej prawdy”.

    ReplyDelete