Sunday, 17 February 2013

Dobrej nocy, friends


Breathe Me by Sia on Grooveshark

Dobrej nocy, friends

15.02.2013 Kraków

     Wieczór. Nie wiem skąd to uczucie. To nie do końca Coma z kawałkiem „Spadam”, bo czułem się już tak wcześniej, już w wannie, kiedy z głośników piała Sia, „Breath Me”, albo jeszcze wcześniej, na mieście, kiedy słyszałem tylko szum samochodów, iskrzenie tramwajów i ludzki gwar. Może ten program o Agnieszce Osieckiej? Wzruszyła mnie szczerość, prostota i młodzieńcza, niewinna radość, emanująca z jej słów i postawy, pomimo siwych włosów i drżących dłoni. Od dziś zajęła dla mnie honorowe miejsce u boku Gałczyńskiego i Jeremiego Przybory.
     Odzyskuję siebie. Dwa cholerne lata mi to zajęło, setki dni oszołomienia, niepewności i niezrozumienia, których nie zamieniłbym jednak na nic. I teraz wreszcie zaczyna wracać spokój i sens istnienia. Jeszcze mam momenty zagubienia, cichej desperacji, fragmentacji, ale są coraz rzadsze, bledsze, niestraszne. Czy to ta wyczekiwana integracja wtórna Dąbrowskiego? Na to wygląda. Kolejny etap za mną.
     Dziś wieczorem czuję wdzięczność, nostalgię, spokój, dumę, nadzieję, zdziwienie, niedowierzanie (że życie jest magiczne, że pod podszewką rzeczywistości kryje się mądrość, że udało mi się przebrnąć przez to wszystko i że jeszcze tyle niespodzianek).
     Tania włączyła mix „na smutno”. Akurat zaczął się celtycki kawałek, z płyty „Celtic Tale”. Pierwszy raz usłyszeliśmy to w Coo, w kantabryjskich górach, jedenaście lat temu. Przez tydzień padał deszcz. Z namiotów uciekliśmy do przytulnej, górskiej chatki, zostawionej dla nas przez właścicieli, którzy wyjechali na wakacje. Oblazło nas po kilkadziesiąt kleszczy, które wybieraliśmy sobie nawzajem z nagich zakamarków przez kilka godzin, a później na spacerze w górach zaatakował nas wściekły byk, uciekaliśmy ile sił w nogach, a Tania rozpłakała się ze strachu. Pamiętam smak domowego chleba i truskawek z grządki. Jednej nocy kochaliśmy się pięć razy, jakbyśmy mieli nazajutrz umrzeć. Aż w końcu spakowaliśmy plecaki i ruszyli wąskimi, kamiennymi uliczkami na przystanek autobusowy i z powrotem do naszego ówczesnego domu, pod Madrytem, gdzie czekało nas trochę bardziej i mniej radosnych przygód.
     Dobrej nocy, friends. Hare Kryszna.

2 comments:

  1. http://ulub.pl/5T9oYOslhD/katarzyna-groniec-wszystkiego-najlepszego

    ReplyDelete