Wednesday, 27 February 2013

Rzeczywistości alternatywne (sen)


















Rzeczywistości alternatywne
(sen)

     Jestem w domu, w mojej rodzinnej wiosce. Nagle tracę przytomność, by po chwili się obudzić. Patrzę na zewnątrz, na podwórko i widzę, że wszystko jest inne, jakby biedniejsze – ściany z odłupanym tynkiem, rozlatujący się płot, wyschnięte badyle na klombach, jakieś deski z gwoździami oparte o ścianę. Czyżbym cofnął się w czasie? Może to koniec lat ’70, zanim się tu sprowadziliśmy? Zauważam jednak kilka anachronizmów: współczesna zabawka w piaskownicy, nowoczesny rower. Zdaję sobie sprawę, że to nie przeszłość, ale rzeczywistość alternatywna. W którymś momencie coś poszło inaczej, niż w mojej rzeczywistości i z tej małej (bądź dużej) zmiany wyrosła odrębna realność.
     Odczuwam ogromną ciekawość. Kim jestem w tym świecie? Jak potoczyło się moje życie? Czy jestem z Tanią? Co z rodziną? Przyjaciółmi? Wszyscy zdrowi? Żyją? Wychodzę na zewnątrz, ale zanim udaje mi się kogokolwiek spotkać, znów tracę przytomność. Kiedy dochodzę do siebie, nadal jestem na podwórku. Tym razem jednak sceneria jest inna – wszędzie drzewa owocowe, niemożliwie dorodne jabłka, śliwki, gruszki, inne owoce, których nawet nie znam, pełno grządek z wielkimi warzywami, nie mieszczącymi się w czarnej, tłustej ziemi, ściany domu porasta winorośl, wiszą okazałe, pękające w słońcu winogrona. Brzęczą pszczoły, świergotają ptaki, powietrze przenika słodki, odurzający zapach owoców i kwiatów.
     Z domu wychodzi uśmiechnięta mama. Macha mi ręką, po czym zaczyna zbierać do koszyka owoce i warzywa. Podchodzę.
     - Skąd to wszystko? – zataczam łuk ręką. – Jak to możliwe? Coś z klimatem?
     Patrzy na mnie dziwnie.
     - Jak to skąd? To twoje dzieło. Od lat nad tym pracujesz – nawozisz, krzyżujesz, eksperymentujesz. Nikt w ciebie nie wierzył, ale miałeś swoją wizję, trzymałeś się jej, i teraz nikt nie ma takiego ogrodu. To cud.
     Rozglądam się po moim Edenie. Czuję radość i dumę, ale zaraz ogarnia mnie smutek. Przecież to nie moja praca. W mojej własnej rzeczywistości, nigdy nie miałem wizji, nigdy nic nie osiągnąłem, nie ma niczego, z czego mógłbym być dumnym.
     Chciałbym dowiedzieć się więcej, lecz znów tracę przytomność.
     Tym razem budzę się w domu rodziców. Meble są inne, niż pamiętam, ściany inaczej pomalowane. Mama się krząta przy garnkach, Szymon z Łukaszem oglądają coś w telewizji. A tata? Może w tej rzeczywistości ciągle żyje? Fajnie byłoby się znów spotkać.
     - Gdzie ojciec? – pytam niby od niechcenia.
     Wszyscy podnoszą głowy ze zdziwieniem.
     - Co to masz za dowcipy? Tata umarł w 1989. Atak serca w wannie – mówi mama z wyrzutem.
     W moim świecie zmarł w 2008.
     Rozglądam się po kuchni z ciekawością. Nie widzę żadnych zdjęć Ani. Widać w tej rzeczywistości nigdy nie przyszła na świat.
     Chciałbym mieć więcej czasu, zbadać ten świat dokładnie, ale nie dostaję szansy, znów tracę przytomność.
     Tym razem nie przenoszę się do rzeczywistości alternatywnej, ale wpadam do całkiem innego snu. Główny motyw to latanie. Wiem, że śnię, więc mogę robić, co chcę, nie ma granic. Jak zwykle w świadomym śnie, chcę sobie najpierw pofruwać. Unoszę się trochę, ale coś trzyma mnie przy ziemi. Kilka metrów do góry, z wielkim wysiłkiem i znów w dół, jakby ściągał mnie potężny magnes. Wkurza mnie to, bo wiem, że to tylko sen, nie mam tu wagi, co w takim razie trzyma mnie przy ziemi? To muszę być ja sam.
     Budzę się.

1 comment:

  1. W 1957 Hugh Everett opublikował swoją "The many worlds interpretation of quantum mechanics" a do dziś nie udało się jej doświadczalnie potwierdzić, pomimo rozwiniętej nauki i technologii nie mamy też urządzeń do nagrywania snów jako filmy.

    ReplyDelete